Gdynia i Gdańsk wzorem dla reszty kraju

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2010-11-24 08:18

Wydawanie decyzji budowlanych w większej części kraju bardzo się opóźnia. Płacą za to deweloperzy i ich klienci.

W Polsce prawie 95 proc. decyzji o warunkach zabudowy wydaje się z przekroczeniem terminów administracyjnych. Pozytywnym wyjątkiem są Gdynia i Gdańsk. Za to najgorzej jest w Krakowie, Poz- naniu i Łodzi. To wnioski z ankiety przeprowadzonej przez Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) wśród największych deweloperów w 10 polskich miastach. Dotyczyła ona inwestycji przygotowywanych w latach 2008-10. A konkretnie przyznawania decyzji o warunkach zabudowy, w sytuacji gdy nie ma planu zagospodarowania lub pozwolenia na budowę, gdy jest aktualny plan.

Jacek Bielecki, ekspert PZFD
Jacek Bielecki, ekspert PZFD
None
None

Strach przed posądzeniem

Prawo przewiduje, że każda z tych decyzji powinna być wydana przez urzędników w ciągu dwóch miesięcy. Niestety, dzieje się tak bardzo rzadko. Aż 52 proc. decyzji o warunkach zabudowy inwestorzy otrzymali po upływie roku. Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku pozwoleń na budowę. Około 47 proc. z nich wydaje się po przewidzianym terminie, a 26 proc. po upływie sześciu miesięcy.

Stąd wniosek, że najwięcej czasu inwestorom zabiera ubieganie się o warunki zabudowy. Tam, gdzie są aktualne plany procedura jest krótsza. Skąd się biorą tak duże opóźnienia w wydawaniu zezwoleń budowlanych? Jacek Bielecki ekspert PZFD tłumaczy je strachem.

— To paradoks. Urzędnicy często boją się wydać decyzję od ręki, bo obawiają się posądzenia o niekompetencję lub korupcję — ocenia Jacek Bielecki.

Plan eliminuje patologię

W ankiecie PZFD najlepiej wypada Gdynia. W tym mieście wszystkie zbadane decyzje wydano w terminie.

Najgorzej jest w Krakowie. Deweloperzy czekają tam na decyzję o warunkach zabudowy rok, a nawet dłużej. W Warszawie na co czwartą taką decyzję zainteresowani czekają blisko rok. Przeszkodą w ich wydawaniu jest rów- nież brak planów zagospodarowania przestrzennego. Pod tym względem znowu najlepiej wypadają Gdynia i Gdańsk. Blisko 100 proc. obszarów tych miast pokrywają aktualne plany zagospodarowania.

— Proces budowy uległby znacznemu skróceniu, gdyby większość miast miała aktualne plany zagospodarowania — ocenia Zbigniew Malisz, dyrektor generalny PZFD.

Czas wydawania decyzji wpływa bezpośrednio na kosz- ty budowy. Są tym wyższe, im jest dłuższy.

PZFD wyliczył, że dwunastomiesięczna zwłoka w czekaniu na pozwolenie na budowę to wzrost kosztów metra kwadratowego mieszkania aż o 420 zł, co stanowi około 5 proc. ceny.

— W całej Polsce obowiązują te same przepisy. Mimo to w każdym z miast urzędnicy różnią się w podejściu do inwestorów. W ramach tych samych przepisów można działać szybko i sprawie lub na odwrót bardzo opieszale — podsumowuje Zbigniew Malisz.