Gdzie ta korekta? Strach ma wielkie oczy

Marek Rogalski
opublikowano: 2009-08-14 00:00

W czwartek rano rynki na powrót pokazały swoją siłę, niszcząc mizernie opracowane koncepcje pesymistów. Na nic się nie zdało straszenie głębszą korektą na rynku surowców, czy też przegrzaniem giełdy w Szanghaju. Dynamika wzrostów głównych indeksów na warszawskim parkiecie, po spóźnionym otwarciu, przekroczyła 3 proc. Na wartości zyskał także złoty.

Po raz kolejny okazało się, że główną cechą trwającej już 5 miesiąc zwyżki na rynkach akcji są dość krótkie korekty. Podczas nich część mniej doświadczonych inwestorów sprzedaje swoje akcje, licząc na to, że odkupi je znacznie niżej. Tymczasem z reguły jest tak, że nabywają je później o wiele wyżej, stając się jedną z sił wzmacniających trend wzrostowy. Zadyszka na koniec notowań w Warszawie tego obrazu na razie raczej nie zmienia.

Ten kryzys był specyficzny. Takiej fali wyprzedaży, jaka przetoczyła się przez rynki, nie obserwowano od kilkudziesięciu lat. W jej końcowej fazie spadków po rynkach krążyło coraz więcej wolnej gotówki. Powodem, dla którego inwestorzy obawiali się silniej zaangażować w mocno taniejące aktywa, był najzwyklejszy strach. Nie wiedzieli, co może się jeszcze wydarzyć. Wszak inwestorzy byli zaskakiwani niemal ze wszystkich stron, a kryzys wymknął się niemal wszystkim ekonomicznym modelom opisywanym w podręcznikach.

Mimo to można było się spodziewać, że gdy kapitały zaczną powracać na rynki, to ruch będzie długotrwały, a pojawiające się korekty dość płytkie. Tak też się dzieje. Paradoksalnie można założyć, że ruch wzrostowy potrwa co najmniej do I kwartału 2010. Dopiero wtedy rynki staną się znów przewartościowane, a coraz częściej poruszanym tematem stanie się inflacja i to, jak należy jej przeciwdziałać. Zwłaszcza że nie wiadomo, jak rzeczywiście zaczną radzić sobie gospodarki po ustaniu sztucznego dopingu, czyli planów stymulacyjnych. Nie zdziwiłbym się, gdyby powróciło zagrożenie "quasi-stagflacji".

Czy zatem na koniec 2009 r. rzeczywiście zobaczymy WIG20 w okolicach 2500-2600 pkt? Nie wykluczałbym, że będzie to nawet bliżej 2800-2900 pkt. Jednocześnie dość wyraźnie może zyskać złoty. Ceny 3,80 zł za euro i 2,50 zł za dolara nie powinny być dużym zaskoczeniem. Odpowiada to zwyżce EUR/USD do 1,52.