Ładny prezent na 20. urodziny GE w Polsce. Amerykański koncern, który zatrudnia nad Wisłą 10 tys. osób w banku, czterech fabrykach i GE Engineering Design Center (EDC), wzmacnia warszawski ośrodek badawczy.
— Dziś pracuje tu 1,3 tys. osób. W ciągu dwóch-trzech lat zatrudnimy dodatkowo 400. Powstaną dwa budynki biurowe i laboratorium testów łożyskowych. Wydamy 194 mln zł — zapowiada Magdalena Nizik, dyrektor zarządzająca GE EDC.
Podwodne centrum
Dziś EDC to 1,4 tys. inżynierów, 10 budynków biurowych i trzy laboratoria: badań materiałowych pracujące dla wielu branż (ponoć najbardziej zaawansowane w Europie), badań sprzętu do podwodnego wydobycia ropy i gazu oraz rozwoju technologii napraw (dziś energetyka, od przyszłego roku także silniki lotnicze).
— Najszybciej rozwija się teraz dział projektowania sprzętu do podwodnego wydobycia ropy i gazu. Zapadła decyzja, by to w Warszawie powstało centrum pracujące nad tymi projektami. Dziś zajmuje się tym kilka ośrodków, m.in. w Norwegii i Wielkiej Brytanii, ale lepiej umieścić całośćprac inżynierskich w jednym miejscu. Dlatego obecny zespół, który liczy 200 pracowników, urośnie w przyszłym roku do 350 osób, a w 2014 r. nawet o kolejne 100 — mówi Magdalena Nizik.
Lotniczy software
EDC planuje zająć się także oprogramowaniem sterującymwszystkimi funkcjami samolotu.
— Dotychczas koncentrowaliśmy się na silnikach i strukturach lotniczych, a oprogramowaniem zajmowaliśmy się w ramach wsparcia dla przemysłu energetycznego i wydobywczego. W przyszłym roku chcemy wejść w tym zakresie w lotnictwo. Docelowo — za kilka lat — w dziale będzie pracować 100-200 osób. Taki poziom gwarantuje pracownikom ścieżkę rozwoju i pozwala zespołowi opracowywać wielkie projekty — twierdzi szefowa Centrum EDC.
Nie przewiduje natomiast dużych wzrostów w dwóch zespołach w EDC — energetycznym (170 osób) i silników lotniczych. Ten ostatni podwoił niedawno rozmiary do blisko 700 pracowników. Teraz wzrosły jego kompetencje — odpowiada za wszystkie zainstalowane komercyjne silniki lotnicze GE i uczestniczy w projektach nowych silników, takich jak Passport20 czy LeapX, czyli tworzenia rozwiązań, które do produkcji wejdą za kilka lat.
Kto potrzebny
Plany na najbliższe lata są poważne. Firma prowadzi rekrutację na szeroką skalę.
— Potrzebujemy inżynierów mechaników, specjalistów z dziedzin materiałoznawstwa, elektroniki, oprogramowania sterującego, zarządzania projektami, ludzi ze znajomością programów inżynieryjnych oraz specjalistów do spraw niezawodności — wymienia Magdalena Nizik. Ci ostatni eksperci są bardzo potrzebni szczególnie w projektach urządzeń do podwodnego wydobycia. Każdy projekt jest inny, a ich wartość sięga nawet 1 mld USD. Dlatego maszyny muszą pod wodą działać bez problemu przez wiele lat.