Zanim przejdziemy do reakcji Wall Street (a po niej innych giełd), trzeba też pamiętać, że giełdy rosły przez szereg dni, właśnie "pod plan Geithnera", którego idee były z grubsza znane. Zatem samo ich odczytanie mogło być katalizatorem do realizacji zysków, wady programu mogły decyzje o sprzedaży akcji przyspieszyć. Geithner chce wydać 1 bln dolarów na fundusz, który zająłby się skupem toksycznych aktywów (inwestorzy mają za złe brak szczegółów dotyczących zasad funkcjonowania funduszem). Kolejny miliard miałby pochodzić z Fed na pożyczki i kredyty dla małych firm i rodzin. Kolejnych 500 mld USD ma zostać przeznaczone na dokapitalizowanie banków. Następne 50 mld ma trafić do rodzin, które nie radzą sobie ze spłatą kredytów hipotecznych.
Sytuacja na GPW
Dzień zaczął się od strat, co od biedy
można uznać za realizację zysków z wcześniejszych wzrostowych sesji (czterech z
rzędu). Ale okazało się dość szybko, że sprzedający nie mają zbyt dużej
przewagi, zniżki zostały opanowane, a trend się odwrócił. Jak się później
okazało optymizm inwestorów w Warszawie, co do zachowania inwestorów w Nowym
Jorku był przesadny, ale w trakcie sesji na GPW rynek wyglądał stabilnie.
Oczywiście było też pełne niepokoju wyczekiwanie na szczegóły planu Geithnera,
ale wygląda na to, że wielu graczy chciało mieć akcje przed ogłoszeniem planu, a
nie po. Ceny akcji "wielkiej piątki" zmieniały się nieznacznie, dynamiczne ruchy
stały się udziałem akcji Biotonu, Cersanitu, Lotosu czy GTC (wszystkie w górę o
4,5-8,2 proc.). We wtorek podrożały akcje 156. spółek, potaniały 140. Obroty
podliczono na 907 mln PLN.
Giełdy zagraniczne
O planie pomocy dla instytucji
finansowych przygotowanym przez T.Geithnera, który zapewniał wczoraj
amerykańskich senatorów, że znacząco różni się od planu Paulsona można by pisać
długo, ale w krótkiej relacji wystarczy zacytować tylko jedną z wypowiedzi
nowego Sekretarza Skarbu. Ustosunkował się on w następujący sposób do pytania o
koszty programu: "Na obecną chwilę nie mamy oceny czy i jak wiele dodatkowych
środków będziemy potrzebować". Trudno się dziwić, że rynek akcji "nie kupił"
tego rozwiązania. Indeks S&P 500 spadł prawie o 5 proc., a o ponad 10 proc.
taniały akcje dużych banków. Ciekawostką jest również fakt, że spadek zaufania
inwestorów do działań polityków zbiegł się w czasie z naciskiem Chińczyków na
zwiększenie gwarancji dla ok. 680 mld USD amerykańskich obligacji będących w ich
posiadaniu.
Prognoza giełdowa
Trzeba się dziś niestety nastawić na
lanie. Kontrakty wskazują na możliwy spadek indeksów o ponad 3 proc. i zapewne
na takie rozmiary trzeba się przygotować. Pamiętając i o tym, że za nami pięć
wzrostowych sesji na GPW z kolei, co nie zdarzyło się nam od dawna. Korekta -
nawet potencjalnie głęboka - jest więc czymś naturalnym. Pytanie tylko, co
dalej. Nastroje są bowiem minorowe, Geithner chciał licytować wysoko, ale
inwestorzy chcieli by posłuchać o konkretnych rozwiązaniach, a nie o wielkich
liczbach, które trzeba będzie przecież w jakiś sposób sfinansować. Reasumując -
liczby programów pomocowych nie są konkretne, natomiast liczby recesji - jak
najbardziej. Po sile korekty (głębokości spadków i wartości obrotów)
poznamy faktyczną kondycję rynku.
Waluty
Na rynku walutowym dolar osłabił się wobec jena
aż 1,5 proc., po zawiedzeniu oczekiwań inwestorów na rozwiązanie źródła
problemów banków przez amerykańskich decydentów. Eksport Chin odpowiadający za
ponad 40 proc. wzrostu trzeciej największej gospodarki świata w styczniu był aż
o 17,5 proc. niższy niż przed rokiem. Znacznie poważniejszy jest spadek importu
aż o 43 proc., ponieważ zapowiada to pogłębiania się zastoju międzynarodowej
wymiany towarowej. Dane o bilansie handlowym podadzą w środę również USA i
Kanada, a o spadającej inflacji informować będą Niemcy i Wielka
Brytania.
Złoty po krótkim epizodzie wzrostowym powrócił do trendu spadkowego
- euro podrożało o 1,9 proc. do 4,53 PLN, dolar o 1,7 proc. do 3,51 PLN, frank
szwajcarski po wzroście o 3 proc. powrócił powyżej 3,03 PLN.
Surowce
Saudyjski minister do spraw ropy naftowej
przestrzegł inwestorów, że w ciągu najbliższych lat spodziewa się utrzymania
dużych wahań cen energii, ponieważ z poszukiwaniem równowagi między popytem a
podażą wciąż konkuruje gorący kapitał spekulacyjny. Wysokie ceny z połowy
ubiegłego roku jego zdaniem nie odzwierciedlały fundamentów rynku ropy naftowej
ale były konsekwencją działania psychologii tłumu. Arabia Saudyjska jest
największym na świecie eksporterem, a według jej ministra sprawiedliwa cena dla
konsumentów i producentów to ok. 75 USD, czyli prawie dwukrotnie więcej od
obecnych poziomów. W środę rano baryłka potaniała o ponad 4 proc. do 37,9 USD. W
górę szła cena złota, którym inwestorzy próbują zabezpieczać się przed
spadającymi kursami lokalnych walut i możliwą falą dewaluacji czy potencjalną
inflacją mogącą ujawnić się po zażegnaniu najbardziej palących problemów
światowej gospodarki. Uncja złota kosztuje obecnie 917 USD.
Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance