Geithner rozczarował, Wall Street płacze

OF
11-02-2009, 09:45

Plan na uzdrowienie amerykańskiego sektora finansowego autorstwa sekretarza skarbu rozczarował inwestorów, mimo - a może z  powodu - swojego rozmachu, lecz także brakiem konkretów.

Zanim przejdziemy do reakcji Wall Street (a po niej innych giełd), trzeba też pamiętać, że giełdy rosły przez szereg dni, właśnie "pod plan Geithnera", którego idee były z grubsza znane. Zatem samo ich odczytanie mogło być katalizatorem do realizacji zysków, wady programu mogły decyzje o sprzedaży akcji przyspieszyć. Geithner chce wydać 1 bln dolarów na fundusz, który zająłby się skupem toksycznych aktywów (inwestorzy mają za złe brak szczegółów dotyczących zasad funkcjonowania funduszem). Kolejny miliard miałby pochodzić z Fed na pożyczki i kredyty dla małych firm i rodzin. Kolejnych 500 mld USD ma zostać przeznaczone na dokapitalizowanie banków. Następne 50 mld ma trafić do rodzin, które nie radzą sobie ze spłatą kredytów hipotecznych.

Sytuacja na GPW
Dzień zaczął się od strat, co od biedy można uznać za realizację zysków z wcześniejszych wzrostowych sesji (czterech z rzędu). Ale okazało się dość szybko, że sprzedający nie mają zbyt dużej przewagi, zniżki zostały opanowane, a trend się odwrócił. Jak się później okazało optymizm inwestorów w Warszawie, co do zachowania inwestorów w Nowym Jorku był przesadny, ale w trakcie sesji na GPW rynek wyglądał stabilnie. Oczywiście było też pełne niepokoju wyczekiwanie na szczegóły planu Geithnera, ale wygląda na to, że wielu graczy chciało mieć akcje przed ogłoszeniem planu, a nie po. Ceny akcji "wielkiej piątki" zmieniały się nieznacznie, dynamiczne ruchy stały się udziałem akcji Biotonu, Cersanitu, Lotosu czy GTC (wszystkie w górę o 4,5-8,2 proc.). We wtorek podrożały akcje 156. spółek, potaniały 140. Obroty podliczono na 907 mln PLN.

Giełdy zagraniczne
O planie pomocy dla instytucji finansowych przygotowanym przez T.Geithnera, który zapewniał wczoraj amerykańskich senatorów, że znacząco różni się od planu Paulsona można by pisać długo, ale w krótkiej relacji wystarczy zacytować tylko jedną z wypowiedzi nowego Sekretarza Skarbu. Ustosunkował się on w następujący sposób do pytania o koszty programu: "Na obecną chwilę nie mamy oceny czy i jak wiele dodatkowych środków będziemy potrzebować". Trudno się dziwić, że rynek akcji "nie kupił" tego rozwiązania. Indeks S&P 500 spadł prawie o 5 proc., a o ponad 10 proc. taniały akcje dużych banków. Ciekawostką jest również fakt, że spadek zaufania inwestorów do działań polityków zbiegł się w czasie z naciskiem Chińczyków na zwiększenie gwarancji dla ok. 680 mld USD amerykańskich obligacji będących w ich posiadaniu.

Prognoza giełdowa
Trzeba się dziś niestety nastawić na lanie. Kontrakty wskazują na możliwy spadek indeksów o ponad 3 proc. i zapewne na takie rozmiary trzeba się przygotować. Pamiętając i o tym, że za nami pięć wzrostowych sesji na GPW z kolei, co nie zdarzyło się nam od dawna. Korekta - nawet potencjalnie głęboka - jest więc czymś naturalnym. Pytanie tylko, co dalej. Nastroje są bowiem minorowe, Geithner chciał licytować wysoko, ale inwestorzy chcieli by posłuchać o konkretnych rozwiązaniach, a nie o wielkich liczbach, które trzeba będzie przecież w jakiś sposób sfinansować. Reasumując - liczby programów pomocowych nie są konkretne, natomiast liczby recesji - jak najbardziej.  Po sile korekty (głębokości spadków i wartości obrotów) poznamy faktyczną kondycję rynku.

Waluty
Na rynku walutowym dolar osłabił się wobec jena aż 1,5 proc., po zawiedzeniu oczekiwań inwestorów na rozwiązanie źródła problemów banków przez amerykańskich decydentów. Eksport Chin odpowiadający za ponad 40 proc. wzrostu trzeciej największej gospodarki świata w styczniu był aż o 17,5 proc. niższy niż przed rokiem. Znacznie poważniejszy jest spadek importu aż o 43 proc., ponieważ zapowiada to pogłębiania się zastoju międzynarodowej wymiany towarowej. Dane o bilansie handlowym podadzą w środę również USA i Kanada, a o spadającej inflacji informować będą Niemcy i Wielka Brytania.
Złoty po krótkim epizodzie wzrostowym powrócił do trendu spadkowego - euro podrożało o 1,9 proc. do 4,53 PLN, dolar o 1,7 proc. do 3,51 PLN, frank szwajcarski po wzroście o 3 proc. powrócił powyżej 3,03 PLN.

Surowce
Saudyjski minister do spraw ropy naftowej przestrzegł inwestorów, że w ciągu najbliższych lat spodziewa się utrzymania dużych wahań cen energii, ponieważ z poszukiwaniem równowagi między popytem a podażą wciąż konkuruje gorący kapitał spekulacyjny. Wysokie ceny z połowy ubiegłego roku jego zdaniem nie odzwierciedlały fundamentów rynku ropy naftowej ale były konsekwencją działania psychologii tłumu. Arabia Saudyjska jest największym na świecie eksporterem, a według jej ministra sprawiedliwa cena dla konsumentów i producentów to ok. 75 USD, czyli prawie dwukrotnie więcej od obecnych poziomów. W środę rano baryłka potaniała o ponad 4 proc. do 37,9 USD. W górę szła cena złota, którym inwestorzy próbują zabezpieczać się przed spadającymi kursami lokalnych walut i możliwą falą dewaluacji czy potencjalną inflacją mogącą ujawnić się po zażegnaniu najbardziej palących problemów światowej gospodarki. Uncja złota kosztuje obecnie 917 USD.

Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: OF

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Geithner rozczarował, Wall Street płacze