Na razie włoski Geox, handlujący innowacyjnym obuwiem (z pochłaniającą wilgoć podeszwą) i odzieżą, w Polsce nie jest obecny na większą skalę (12 sklepów franczyzowych). Ale to się zmieni, bo jak twierdzi Mario Moretti Polegato, prezes i założyciel Geoksu, Polska ma potencjał i jest trzecim dla firmy rynkiem w regionie (po Rosji i Ukrainie).
— Na trudnym włoskim rynku sprzedaliśmy 7,5 mln par butów w 2011 r. Zatem co dziesiąty-dwunasty Włoch chodzi w naszych butach. Włoski fenomen chcemy powtórzyć we wszystkich krajach, w których działamy, w tym w Polsce — mówi Mario Moretti Polegato.
W ubiegłym roku włoska firma sprzedała w naszym kraju 200 tys. par butów za 6 mln EUR. Plan na ten rok zakłada wzrost przychodów o 25 proc. tylko ze sprzedaży obuwia. Pomoże w tym rozwój sieci.
— W tym roku chcemy uruchomić trzy-cztery sklepy, a w dwa-trzy lata 30-35 — mówi Łukasz Kuźniar, autoryzowany agent Geoksu. Firma pomaga finansowo franczyzobiorcom.
— Ponosimy 50 proc. kosztów otwarcia sklepu. W najbliższych latach na ten cel wydamy około 2,5 mln zł — mówi Łukasz Kuźniar.
Konkurencja jest sceptyczna.
— Nie będzie im łatwo umacniać się na rynku, bo nie będzie powstawać wiele nowych galerii, a w istniejących bardzo trudno o lokal. Gdyby faktycznie było zapotrzebowaniena taki produkt, to Geox pewnie szybciej by się rozwijał, gdy był jeszcze pod egidą Gino Rossi [giełdowa firma była przedstawicielem włoskiej marki w Polsce — przyp. red.] — mówi Artur Kazienko, prezes Kazara.
Podobnego zdania jest Renata Miś, analityk AmerBrokers.
— Gdyby Geox pojawił się w Polsce wcześniej, mógłby zaistnieć na większą skalę. Teraz koszty wejścia na rynek będą wyższe. Poza tym polski konsument wcale nie przywiązuje się do marek — uważa Renata Miś.
Geox posiada 1200 sklepów na świecie. We Włoszech wytwarza technologię i styl, a produkcję zleca zewnętrznym kontrahentom w Europie, na Dalekim Wschodzie oraz w Ameryce Południowej. W 2011 r. Geox wyprodukował 23 mln par butów.