GG bez strachu przed Facebookiem

opublikowano: 20-12-2015, 22:00

Xevin, nowy właściciel komunikatora, uważa, że szansa tkwi w efektywności reklamowej. Stawia na rozwój wersji mobilnej

Nikt nie chce powiedzieć, za ile warszawski fundusz Xevin kupił komunikator GG, niegdyś wyceniany na setki milionów złotych. Niektórzy plotkują o 4 mln zł, inni raczej o milionie. Pewne jest, że oferta Xevina była na tyle wysoka, że przebiła propozycje kilku dużych grup internetowych. Wiadomo też, że już raz Xevin przygodę ze znaną marką w kłopotach miał — w 2011 r. zainwestował w Grono. net. Tamta przygoda skończyła się szybką śmiercią brandu, ale też pozytywną historią finansową — Xevin wciąż zarabia na bazie użytkowników serwisu, a jego straty wykorzystuje jako tarczę podatkową.

Marek Rusiecki, prezes Xevin Investments, zaznacza, że jest za wcześnie na ogłaszanie jednej, nowej strategii dla GG Network. Pewne jest natomiast, że fundusz będzie rozwijał działalność w Izraelu.
Zobacz więcej

POCZEKAMY, POKLIKAMY:

Marek Rusiecki, prezes Xevin Investments, zaznacza, że jest za wcześnie na ogłaszanie jednej, nowej strategii dla GG Network. Pewne jest natomiast, że fundusz będzie rozwijał działalność w Izraelu. Marek Wiśniewski

— Na pewno to był trochę zakup impulsowy i sentymentalny. W końcu to ja osobiście stawiałem na sprzedaż reklam w Gadu-Gadu ponad 10 lat temu. Ja też przyniosłem pierwsze zlecenia reklamowe dla komunikatora — tłumaczy Marek Rusiecki, założyciel i prezes funduszu Xevin Investments, szybko odcinając się od spekulacji, że GG ma być kolejną ofiarą inżynierii finansowej: Xevin przejmuje jedynie aktywa spółki — pracowników, użytkowników, technologię i jej markę.

Zatrzymać krwotok

Dlaczego więc GG znalazło tak niespodziewanego inwestora, skoro zagorzałym użytkownikiem komunikatora jest np. Michał Brański, współtwórca Grupy Wirtualna Polska? Jacek Świderski, prezes Wirtualnej Polski, która w maju przejęła radio internetowe od GG Network, nie kryje sceptycyzmu co do przyszłości samego komunikatora.

— W akwizycjach nie liczy się dla nas jedynie poprawienie pozycji Wirtualnej Polski w Megapanelu. Nie znaleźliśmy odpowiedzi, jak skutecznie mielibyśmy konkurować z globalnymi gigantami, takimi jak Facebook i jego Messenger czy z WhatsAppem — tłumaczy Jacek Świderski. Według informacji „PB”, po bolesnych restrukturyzacjach GG nie notowało przesadnie wielkich strat — w skali miesiąca było to około 100-200 tys. zł. Nie ma też strat w ludziach: Tomasz Jażdżyński, prezes GG Network, do lutego formalnie przeniesie się z MIH Allegro do nowego właściciela komunikatora.

— Do tego czasu nie chcę niczego komentować — zastrzega prezes. Jednak od jednego z bardziej rozmownych menedżerów GG Network usłyszeliśmy, że przedstawił już swoje pomysły na uzdrowienie GG. W Allegro nie miały one wzięcia — dwa lata temu globalne władze koncernu zdecydowały, że GG Network nie jest już inwestycją strategiczną.

— Lepiej jest już z przychodami. Wystarczyło, że nowy właściciel zmienił sposób zarządzania przestrzenią reklamową. Obecnie notujemy tu duże zwyżki — mówi menedżer z GG.

Pamięć LiveChata

Marek Rusiecki przyznaje, że komunikator trafił już m.in. pod skrzydła należącej do Xevina agencji marketingowej Cube Group. Nie łudzi się jednak, że taki ruch postawi upadły biznes na nogi.

— Jest jeden segment rosnący miesiąc do miesiąca. To aplikacja mobilna, wysoko oceniana przez użytkowników, których jest 0,5 mln miesięcznie i co kwartał przybywa ich około 50 tys. Tu mamy pole do popisu — mówi prezes funduszu.

Dokłada pomysł na partyzancki marketing i pogodzenie się z powolnym, dalszym schyłkiem wersji programu dla użytkowników komputerów. Więcej idei wykuć ma się do wiosny. Środowisko menedżerów i inwestorów wokół GG wierzy, że nie wszystko stracone. Pamiętają przypadek LiveChata, który niegdyś pod skrzydłami GG Network i MIH Allegro chylił się ku upadkowi. Po sprzedaży do funduszu stał się gwiazdą GPW z ponad 1 mld zł kapitalizacji.

— Skoro byłem w stanie sprzedać pierwszą reklamę na GG, to będę w stanie sprzedać także ostatnią — mówi Marek Rusiecki.

Kapitał na ziemi obiecanej

Od kilku kwartałów Xevin Investments niespecjalnie chwali się osiągnięciami na polskim rynku, ale rozpycha się w Izraelu. Tu drzwi funduszowi otworzył powiązany Red Sky, niegdyś zarabiający na FilesTube (kiedyś ponad 100 mln użytkowników na świecie), a obecnie zyskowny dzięki m.in. Shorte.st — serwisowi do skracania linków, przyciągających 100 mln użytkowników co miesiąc, działającemu w modelu reklamowym.

— Izrael okazuje się rynkiem bardzo płynnym i o bardzo wysokim poziomie projektów. Jesteśmy tam zapraszani jako inwestorzy na początkowym etapie rozwoju spółek szukających nie tylko kapitału, ale także inwestorów z kontaktami w Europie Środkowej — ocenia Marek Rusiecki. Xevin zainwestował już każdorazowo 100-200 tys. USD w trzy projekty z izraelskim rodowodem. Highr.io służy do rekrutacji specjalistów IT, już używa go Yahoo, Adobe i Microsoft. Wiosną do jego akcjonariatu ma dołączyć duży fundusz amerykański. Drugi to — rozwijany także w Polsce — Remotrapp.com, który dostał w sumie ponad 1 mln zł finansowania. Ten start-up ma ambicję przenoszenia gier z ekranów komputerów na komórki bez utraty właściwości graficznych. Najnowsza inwestycja to Freshub.com parający się oprogramowaniem do inteligentnych urządzeń kuchennych, pozwalających m.in. zamawiać online żywność i składniki do kuchni. Freshub pochwalił się właśnie umową z Samsungiem.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy