GIEŁDA ENERGII NIE RUSZY W TERMINIE
Nowy parkiet osiągnie pełną sprawność najwcześniej pod koniec lipca
POCZEKAMY, ZOBACZYMY: Dopiero w najbliższą sobotę uczestnicy Giełdy Energii przekonają się, czy ich zlecenia zostaną zrealizowane przez operatora systemu, czyli PSE. Jacek Brandt, wiceprezes GE, ma nadzieję, że — mimo przeszkód — 1 lipca dojdzie do prawdziwych transakcji na parkiecie. fot. Grzegorz Kawecki
Choć producenci i odbiorcy prądu deklarują chęć handlowania na Giełdzie Energii już od 1 lipca, wiele wskazuje na to, że parkiet nie ruszy w terminie. Brakuje m.in. rozporządzeń ministra gospodarki, decyzji Urzędu Regulacji Energetyki o zwolnieniu wytwórców z taryf i teleinformatycznego systemu rozliczeń.
Według Marka Zerki, wiceprezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, największą przeszkodą rozpoczęcia fizycznych transakcji na Giełdzie Energii jest sytuacja na rynku.
— Z lipcowego planu rozdziału i produkcji energii wynika, że zapotrzebowanie odbiorców prądu jest w całości zaspokajane poprzez umowy dwustronne. Jeśli odbiorcy chcieliby kupić na GE dodatkową energię, nie mieliby co z nią zrobić — uważa Marek Zerka.
Są rezerwy
Mimo to Jacek Brandt, wiceprezes GE, ma nadzieję, że — zgodnie z zapowiedzią — od 1 lipca będzie można uruchomić na parkiecie fizyczny obrót prądem.
— Z naszych rozmów ze spółkami dystrybucyjnymi wynika, że dysponują one niewielkimi rezerwami zapotrzebowania. Mogłaby je wypełnić energia kupiona na giełdzie — uważa Jacek Brandt.
Jednak zdaniem prezesa Zerki, będzie to możliwe dopiero od 1 sierpnia i to pod warunkiem, że przynajmniej niektórzy odbiorcy zrezygnują z części kontraktów na rzecz handlu na giełdzie.
Trudności z rozliczaniem
Są i inne bariery uruchomienia GE. Uczestnicy rynku wciąż nie mają oprogramowania, które umożliwiłoby im uczestnictwo w tzw. rynku bilansującym z rozliczeniami godzinowymi (takimi jak na GE). Spółki skarżą się, że PSE (które jako operator systemu obsługuje rynek bilansujący) dopiero kilka dni temu wskazało odpowiednie oprogramowanie i jego producenta.
— Producent gwarantuje, że uruchomi system w ciągu czterech tygodni od podpisania umowy z klientem. Nie wiadomo jednak, czy będzie w stanie obsłużyć jednocześnie kilkunastu czy wręcz kilkudziesięciu chętnych — mówi Janusz Oleksak ze spółki obrotu energią OG GZE.
PSE broni się przed zarzutami, zapewniając, że uczestnicy rynku na bieżąco byli informowani o wymaganiach związanych z grą na GE.
Według Jacka Brandta, parkiet może ruszyć w terminie nawet bez systemu rozliczeń godzinowych.
— Na początku transakcje giełdowe mogą być rozliczane dla każdej godziny, a odchylenia (niwelowane na rynku bilansującym), globalnie w skali miesiąca — przekonuje wiceprezes GE.
Wszystko w rękach URE
Prezes Brandt przyznaje jednak, że na tym nie kończą się problemy z uruchomieniem giełdy.
— Brakuje jeszcze odpowiednich rozporządzeń ministra gospodarki, a także decyzji prezesa URE o zwolnieniu wytwórców energii z obowiązku stosowania taryf — mówi Jacek Brandt.
— My także czekamy na decyzję urzędu w sprawie zwolnienia z taryf przy ustalaniu ceny na rynku bilansującym — dodaje Marek Zerka.
Wiceszef PSE ma nadzieję, że takie decyzje zapadną w lipcu. Dlatego, jego zdaniem, giełdę najlepiej byłoby uruchamiać etapami.
— W lipcu na GE można by prowadzić obrót o charakterze finansowym. Transakcje byłyby rozliczane na podstawie różnicy między ceną giełdową i ceną odniesienia. Od 1 sierpnia moglibyśmy uruchomić fizyczny obrót dla tych odbiorców, którzy zrezygnowaliby z części dwustronnych umów zakupu energii na rzecz handlu na giełdzie. Pełne uruchomienie rynku mogłoby nastąpić 1 września — uważa prezes Zerka.
Nie ma ceny
Według Jacka Brandta, wprowadzenie pierwszego etapu — rynku finansowego — może być trudne, nie wiadomo bowiem, w jaki sposób wyznaczyć cenę odniesienia, która miałaby być podstawą do rozliczeń.