Przetaczająca się przez giełdy fala przecen może zapowiadać trudny rok dla rynków wschodzących. Luty pokazał, że na zeszłoroczne wzrosty raczej nie ma co liczyć. W tym miesiącu międzynarodowe fundusze, działające
w regionach rozwijających się,
zainwestowały zdecydowanie mniej niż w poprzednim. Zastrzyk świeżego kapitału wyniósł zaledwie 471 mln USD średnio na tydzień, podczas gdy w styczniu 1,1 mld USD. Rynki coraz dotkliwiej odczuwają rosnącą niechęć zarządzających do ryzyka.
Najbardziej cierpią na tym giełdy azjatyckie. W lutym napływało tam 319 mln USD tygodniowo, czyli o połowę mniej niż miesiąc wcześniej. A to może być dopiero początek złych wieści. Drastyczna fala przecen osłabi nastroje inwestorów, więc niewykluczone, że w marcu zarządzający funduszami międzynarodowymi niechętnie będą lokowali kapitał na Dalekim Wschodzie. Globalna wyprzedaż wpłynie na decyzje inwestycyjne jeszcze długo po korekcie.
Na polskim rynku już wcześniej było widać pogorszenie nastrojów. Od początku roku z parkietu wyparowało 51 mln USD. Rok wcześniej saldo wynosiło 296 mln USD, ale na plusie. Wobec osłabienia napływu międzynarodowego kapitału tylko krajowym funduszom GPW zawdzięcza niedawne wzrosty i rekordy. Czy teraz zaczną wyprzedawać akcje? Raczej nie. Zeszłoroczna majowa korekta pokazała, że zarządzający nie kierują się emocjami. Wstrząsy na parkiecie okazały się raczej szansą dla funduszy. TFI dokupiły walory w czasie przeceny i zarobiły. Niewykluczone, że podobnie będzie i tym razem.