Łódzka spółka odzieżowa w tym roku chce poprawić zysk i sprzedaż. Później pomyśli o giełdzie.
Kan, łódzki producent i dystrybutor odzieży Tatuum, zarobił w ubiegłym roku 2 mln zł przy sprzedaży 85 mln zł. To oznacza wzrost przychodów o 6 proc. i spadek zysku o 11 proc. Wyniki nie obejmują jednak spółek handlowych w Rosji, Czechach i na Węgrzech, które Kan utworzył w końcu 2002 r.
— Skonsolidowane wyniki wszystkich spółek powinny wykazać około 15-proc. wzrost przychodów — ocenia Jacek Ulowski, dyrektor finansowy Kana.
— Kan, który podobnie konstruuje biznes jak Redan, osiągnął słabsze wyniki od giełdowej spółki — mówi Waldemar Bojara analityk DM BOŚ.
Dlatego Kan zapowiadany od dwóch lat debiut giełdowy odkłada na później. Ten rok chce poświęcić na poprawę wyników.
Spółka chce osiągnąć wyższą rentowność sprzedaży w sklepach, których w Polsce ma 18, a za granicą sześć — trzy w Pradze, dwa w Moskwie i jeden w Budapeszcie. W tym roku otworzy dwa sklepy w Polsce i jeden na Węgrzech.
Kan zajmuje się przede wszystkim projektowaniem i dystrybucją ubrań, a produkcję zleca innym firmom. 50 proc. odzieży importuje z Dalekiego Wschodu, resztę zamawia u polskich producentów.