Po raz pierwszy od momentu, kiedy Andrzej Klesyk zasiadł za sterami PZU, wyniki ubezpieczyciela rozczarowały giełdowych inwestorów. Kierowana przez niego spółka osiągnęła w trzecim kwartale roku 304 mln zł zysku netto, czyli o 56 proc. mniej niż rok wcześniej. Zaskoczyło to nawet analityków. Przewidywali spadek zysku w efekcie wakacyjnego załamania na giełdzie, ale nie sądzili, że zaboli to ubezpieczyciela aż tak mocno. — PZU księguje ryzyko produktów inwestycyjnych częściowo w wyniku z działalności lokacyjnej, a częściowo w wyniku działalności ubezpieczeniowej. I to właśnie spowodowało rozminięcie się prognoz z wynikami. Wcześniej spółka nie pokazała nam dokładnie tego mechanizmu — twierdzi Iza Rokicka, analityk DI BRE. O skali zjawiska świadczy to, że wynik z działalności lokacyjnej PZU w trzecim kwartale wyniósł -39 mln zł wobec 160 mln zł szacowanych przez analityków. Z tego aż -222 mln zł wygenerowały produkty inwestycyjne. Dla porównania: rok temu dochody z lokat przyniosły spółce 923 mln zł. — PZU jest olbrzymim wielorybem w niewielkim jeziorze. To powoduje, że nasze pole manewru, szczególnie w obszarze akcji, jest niewielkie — tłumaczy Andrzej Klesyk, prezes PZU. Jednak mimo rozczarowującego zysku spółka pokazała siłę w podstawowym biznesie. Dzięki temu jej wynik nie był jeszcze gorszy. — Jeśli odłożymy na bok dochody z lokat, to reszta wyników PZU wygląda zaskakująco dobrze — ocenia Kamil Stolarski, analityk Espirito Santo. To pokazuje, że realizowana od trzech lata strategia, której główną mantrą jest rentowność, przynosi efekty. Po raz pierwszy od kilku lat PZU może się pochwalić tym, że sprzedaż ubezpieczeń majątkowych przynosi zyski (wyjątkiem jest nadal segment komunikacyjnego OC, ale to rynkowy standard). Według spółki, wskaźnik mieszany dla majątku wynosił w trzecim kwartale 95 proc. W skrócie oznacza to, że ze 100 zł składki, która trafia od ubezpieczyciela, zostaje po wypłacie odszkodowań i poniesieniu kosztów 5 zł. Rok temu było 7 zł na minusie. Jak twierdzi Andrzej Klesyk, spółka zarabia na sprzedaży deficytowych rok temu ubezpieczeń komunikacyjnych (OC plus AC). Dotyczy to zarówno segmentu masowego (wynik techniczny po trzech kwartałach wyniósł 121 mln zł, wobec -28 mln zł rok temu), jak i korporacyjnego (5 mln zł wobec -138 mln zł). — W końcu osiągnęliśmy rentowność w segmencie korporacyjnym — cieszy się szef PZU. I zaczyna się zastanawiać, jak zwiększyć udziały w tym obszarze. Do tej pory koncentrował się głównie na pozbywaniu się nierentownych pozycji z portfela. To właśnie będą najważniejsze pytania, na które musi odpowiedzieć sobie zarząd PZU podczas prac nad nową strategią na lata 2012-14. Poprawa rentowności była efektem wzrostem cen na rynku oraz cięcia kosztów. W efekcie na bok została odłożona walka o rynek, co spowodowało, że w części jego segmentów PZU nadal traci udziały. — W grudniu zaprezentujemy radzie nadzorczej nową strategię wraz z planem finansowym na przyszły rok — zapowiada prezes PZU.
PZU zagra w akwizycję
Skoro nic nie możemy kupić, to możemy innym pożyczyć na przejęcia — to nowy pomysł PZU na zmiany w zarządzaniu swoimi aktywami. Spółka zamierza zaangażować się na rynku przejęć i akwizycji jako finansujący. Możliwe, że w takiej roli zobaczymy ją podczas transakcji na rynku bankowym. — To wysokorentowna działalność — podkreśla Ryszard Trepczyński, wiceprezes PZU nadzorujący pion inwestycji. Ubezpieczyciel zmienia sposób zarządzania portfelem aktywów, bo jest zbyt konserwatywny. Jak informowaliśmy we wrześniu, chce np. zarabiać na transakcjach na rynku nieruchomości.