Giełda powalczy o Kowalskiego

Andrzej Stec
opublikowano: 19-02-2008, 07:22

Szef GPW ma plan, jak przyciągnąć na giełdę miliony Polaków. Będzie namawiał ministra skarbu na dużą prywatyzację przed wakacjami.

W grudniu 2006 r. na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) zadebiutował dystrybutor prasy Ruch. To jedyna państwowa spółka, która pojawiła się na parkiecie w ostatnich dwóch latach. W tym czasie zadebiutowało aż 120 prywatnych firm. Widać jednak światełko w tunelu.

— Będę rozmawiał i namawiał ministra skarbu, by jak najszybciej przeprowadził dużą prywatyzację poprzez giełdę. To miałoby pobudzający wpływ na rynek i spółki z sektora prywatnego — mówi „PB” Ludwik Sobolewski, prezes GPW.

Enea pali się na parkiet

Misja prezesa GPW ma duże szanse powodzenia. Do debiutu gotowy jest przedstawiciel branży energetycznej — państwowa Enea. Publiczną ofertę akcji wartą około 1,5 mld zł zaplanowano na maj-czerwiec tego roku.

— Termin może przesunąć jedynie wolniejsze tempo rozmów o przejęciu Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin, ale na sto procent Enea pojawi się na parkie- cie w tym roku — zapowia- da w rozmowie z „PB” Jan Bury, wiceminister skarbu odpowiedzialny za energetykę.

Szansa dla rynku

W kolejce na parkiet stoi też Polska Grupa Energetyczna (planowany termin debiutu to IV kwartał), BGŻ (skarb państwa ma w nim mniejszościowy pakiet), LOT, a być może także PZU.

Planowane prywatyzacje są kolejną historyczną szansą, by upowszechnić giełdę wśród Polaków.

— Przyjęło się wygodne twierdzenie, że mamy mocną grupę inwestorów indywidualnych. A tu wystarczy popatrzeć na inwestorów biorących udział w ofertach pierwotnych w ostatnich dwóch latach. To z reguły kilkaset, najwyżej kilka tysięcy osób — mówi Ludwik Sobolewski.

PKO BP to jeszcze nic

W największej w ostatnich latach ofercie publicznej państwowej spółki — PKO BP — udział wzięło 200 tys. Polaków. Akcje Ruchu, w którego kioskach codziennie zakupy robi około 8 mln Polaków, kupiło zaledwie 13 tys. osób. Pod względem popularności państwowych IPO na głowę biją nas rozwinięte rynki, ale również niewielka Chorwacja. Kilka miesięcy temu po papiery chorwackiego operatora telekomunikacyjnego ustawiła się kolejka 360 tys. Chorwatów. To aż 8 proc. społeczeństwa.

Sposób na popularność

Jak się dowiedzieliśmy, warszawska giełda pracuje nad rozwiązaniami, które poszerzą wąską giełdową społeczność. I nie chodzi tylko o budowę wortalu poświęconego ofertom publicznym. GPW planuje kampanię promocyjno-edukacyjną, która przekaże „kilka prostych prawd o giełdzie”.

— Chodzi m.in. o to, by ludzie, wśród których są też klienci funduszy inwestycyjnych, nie myśleli o giełdzie jak o grze. By rozumieli i akceptowali, że są spadki i wzrosty i że to nie jest tak, że zawsze trzeba będzie wyskoczyć z pociągu jadącego w przepaść. Bo przepaści nie ma, jeśli jest zachowywany zdrowy rozsadek — ujawnia prezes GPW.

A może trzeba wrócić do pomysłu ulg podatkowych dla inwestorów?

— Podatki to skuteczny instrument stymulujący. Pozytywną rolę odegrałoby też zniesienie podatku od zysków giełdowych — dodaje Ludwik Sobolewski.

Decyzja w sprawie podatków należy jednak do resortu finansów. Przypomnijmy, że partie rządzące — PO i PSL — obiecały zniesienie podatku Belki, ale dopiero od 2009 r.

Strach o pieniądze

Drobnych inwestorów zapewne zniechęcają do giełdy nie tylko ostatnie spadki indeksów, ale również spektakularne wpadki. W 2005 r. Toora z pomocą największego wtedy biura maklerskiego pojawiła się na giełdzie, ściągnęła z rynku 115 mln zł i zaledwie dwa lata później zbankrutowała.

— Nie da się takim przypadkom zupełnie zapobiec. Ryzyko minimalizuje filtr — najwyższa staranność oferujących i doradców, Komisja Nadzoru Finansowe-go i — w pewnym stopniu — GPW. Pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli wyodrębnić segment spółek o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym — zapowiada Ludwik Sobolewski.

Będzie dobrze

O dobrą koniunkturę na giełdzie — według prezesa Sobolewskiego — można być spokojnym.

— Obecne wydarzenia na rynku pierwotnym można uznać za sytuację przejściową, podobnie na rynku wtórnym. Za rezultat kryzysu finansowego w USA i kryzysu zaufania, ale także splotu gorączkowych reakcji, złych nastrojów i samospełniającej się przepowiedni. Z pewnością sytuacja się uspokoi. Już widać tego symptomy — prognozuje Ludwik Sobolewski.

Prezes GPW przewiduje, że w tym roku na głównym parkiecie pojawi się około siedemdziesięciu spółek (z dużą koncentracją w czasie) i kilkadziesiąt na rynku New Connect.

Andrzej Stec, a.stec@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane