Giełdowa kariera Skarbca może być krótka

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 06-11-2014, 00:00

Holding wejdzie na GPW, ale może na niej nie zagrzać miejsca, bo chrapkę na niego ma Altus. Wezwanie na akcje to realny scenariusz — uważają eksperci

Potwierdziły się informacje „Pulsu Biznesu”. Nikłe zainteresowanie inwestorów akcjami Skarbca Holding spowodowało, że cena sprzedaży została ustalona na 32,5 zł — znacznie poniżej ceny maksymalnej, wynoszącej 44 zł i poniżej nieoficjalnej dolnej granicy przedziału cenowego (36,5 zł). Sprzedający, czyli fundusz Enterprise Investors, zredukował też ofertę. Ostateczna liczba akcji oferowanych wynosi prawie 1,4 mln, czyli 20 proc. kapitału, a nie 46 proc., jak pierwotnie planowano.

— Nie jestem zaskoczony ani niską wyceną, ani redukcją oferty. Jak uczy historia, oczekiwania sprzedającego nie zawsze są właściwe, więc i tym razem rynek zweryfikował nadmierny apetyt właściciela. Popyt był słaby, bo spółka nie przekonała inwestorów, że jest w stanie generować takie success fee, jakie pobierała w ostatnim czasie, na fali przygotowywania do oferty publicznej — mówi Jarosław Lis, zarządzający funduszami BPH TFI.

Debiut bez szału

Enterprise Investors przekonał się na własnej skórze, z jak trudnym otoczeniem rynkowym trzeba się dziś mierzyć.

Bardzo prawdopodobny scenariusz na najbliższe miesiące to wezwanie na akcje Skarbca przez inwestora branżowego.

Funduszowy biznes jest szczególnie uzależniony od koniunktury giełdowej, dlatego taki rezultat budowy księgi popytu nie jest zaskoczeniem. — Od sierpnia funkcjonujemy w świecie bez napływów do OFE. To sprawiło, że koszt kapitału na rynku się podniósł, a inwestorzy oczekują dyskonta. Jeśli nic nieoczekiwanego na rynku się nie wydarzy, to spodziewam się relatywnie udanego debiutu, bo jednak dyskonto w stosunku do wartości godziwej wystąpiło — prognozuje Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI. Umiarkowanym optymistą jest też Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, który celuje w kilkuprocentowe zwyżki w debiucie. W opozycji stanął Jarosław Lis. — Uważam, że cena akcji na debiucie będzie zbliżona do ceny emisyjnej. Wydaje mi się, że ci, którzy zdecydowali się na zakup akcji, wierzą we wzrost rynku funduszy inwestycyjnych, a co za tym idzie wzrost biznesu Skarbca, dlatego raczej nie będą chcieli sprzedawać walorów — uważa Jarosław Lis.

Spółka dla wierzących

Ale to nie wzrost rynku, lecz ewentualne przejęcie spółki może wyznaczyć kierunek notowaniom. Przedstawiciele TFI niemal jednogłośnie uznali, że bardzo prawdopodobny scenariusz na najbliższe miesiące to wezwanie na akcje Skarbca przez inwestora branżowego. Oznacza to, że Enterprise Investors złapał dwie sroki za ogon: doprowadził do debiutu i równocześnie zostawił uchyloną furtkę dla Altusa.

— Całkiem realnym scenariuszem jest przejęcie akcji w drodze wezwania przez inwestora branżowego, a to jest kolejna dobra wiadomość dla tych, którzy zdecydowali się na zakup akcji. Akcjonariusze mogą wówczas oczekiwać pewnej premii w stosunku do ceny z IPO — przekonuje Tomasz Bursa.

Eksperci uważają, że inwestycja w Skarbca jest dobra dla osób, które wierzą w rozwój polskiego rynku funduszy. Spółka charakteryzuje się też wysoką stopą dywidendy. Przy założeniu, że success fee będzie wypracowywane, stopa dywidendy wynosi nawet 10 proc., a 5-6 proc., gdy opłatę zmienną odejmiemy od zysku netto.

— Skarbca powinno się traktować jako spółkę typowo dywidendową. Stopa dywidendy dla zysku z bieżącego roku wynosi 9 proc. i jest to nie tylko dwa razy więcej niż średnia rynkowa, ale też znacznie powyżej tego, co oferuje dotychczasowy lider, czyli PZU — dodaje Sebastian Buczek.

Powrót do rzeczywistości

Cena na poziomie 32,5 zł oznacza wycenę całego Skarbca na poziomie 220 mln zł. Analitycy jeszcze przed rozpoczęciem IPO wyceniali holding w swoich raportach nawet na 476 mln zł. Tak wysoka wycena, zdaniem zarządzających, wynika z optymistycznych założeń dotyczących success fee, czyli zmiennej opłaty za zarządzanie, pobieranej, gdy fundusze pobiją deklarowany benchmark. Rynek zweryfikował jednak te założenia po swojemu. Gdy oczyścimy kapitał Altusa i Quercusa o gotówkę, to wychodzi na to, że Skarbiec został sprzedany z 10-procentowym dyskontem w stosunku do giełdowych rywali.

— Prognozy zakładają, że w 2014 r. Skarbiec zarobi ponad 30 mln zł. Ponad połowa tego wyniku to wpływy z success fee. Wydaje mi się, że inwestorzy nie kupili tych założeń dotyczących opłaty zmiennej, lecz wzięli pod uwagę wyłącznie wynik powtarzalny, a przy takim założeniu zysk netto spada do około 15 mln zł. To implikuje wskaźnik cena do zysku w wysokości 15 i jest to wycena do zaakceptowania, uwzględniając dywidendowy charakter biznesu, niskie potrzeby kapitałowe i ekspozycję na rozwój sektora usług finansowych — wylicza Tomasz Bursa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu