Giełdowi giganci unikają publikowania prognoz

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2003-01-22 00:00

Po ubiegłorocznych wpadkach już mało kto odważy się na podanie prognoz finansowych — wynika z sondażu „Pulsu Biznesu”. Wśród największych giełdowych spółek zrobią to trzy, góra cztery.

Menedżerowie giełdowych spó- łek są coraz bardziej ostrożni i unikają publicznych deklaracji w sprawie wyników finansowych, redukcji zatrudnienia, a nawet inwestycji. Polscy inwestorzy są więc w bardzo trudnej sytuacji. Bywa, że o wiele więcej wiedzą o największych spółkach notowanych na rynku amerykańskim, niż o rodzimych blue chipach. W Ameryce spółki, które szanują akcjonariuszy, regularnie publikują rezultaty wraz z prognozami. Często też ostrzegają przed zagrożeniami, które mogą wpłynąć na wynik.

Z dwudziestu przepytanych przez „Puls Biznesu” spółek tylko nieliczne rozważają możliwość opublikowania prognoz. Do tej pory zrobiła to tylko jedna z nich — Kęty. Powodem są ubiegłoroczne wpadki i ogromne problemy z realizacją prognoz.

— Być może spółki uznały, iż sytuacja na rynku jest na tyle nieprzewidywalna, że uniemożliwia podanie prognoz. Z drugiej strony duży wpływ na ich postawę może mieć fakt, że kilku emitentów mocno sparzyło się na zeszłorocznych szacunkach. Jednak to nie powinno zwalniać zarządów od przedstawiania prognoz, a przynajmniej podania podstawowych wielkości z bilansu, pozwalających na określenie, w którym kierunku zmierza dane przedsiębiorstwo — podkreśla Rafał Gębicki, dyrektor inwestycyjny WestLB Panmure.

Podobnie jak w przypadku wyników finansowych, większość spółek woli przedwcześnie nie zdradzać swoich założeń dotyczących budżetów inwestycyjnych oraz zmian w poziomie zatrudnienia.

Wśród emitentów wchodzących w skład indeksu WIG 20 na ujawnienie prognoz odważyły się tylko Kęty. Przedsiębiorstwo zajmujące się przerobem aluminium chce w tym roku uzyskać przychody ze sprzedaż na poziomie 634,5 mln zł, EBITDA przekraczające 134 mln zł, a zysk netto wysokości 57 mln zł. Tymczasem w ubiegłym roku wartości te nie powinny przekroczyć odpowiednio 590,3 mln zł, 106,5 oraz 42,4 mln zł. Spółka zamierza w tym roku przeznaczyć na inwestycje około 29 mln zł i nie wyklucza utworzenia dodatkowych 30 miejsc pracy.

Oprócz Kęt prognozy być może opublikuje Pekao SA oraz PGF. Jednak w obu spółkach może to nastąpić najwcześniej w lutym. Na ujawnienie planów finansowych nie odważą się raczej inne tuzy warszawskiego parkietu. Niemal pewne jest, że z opublikowania prognoz zrezygnują TP SA i PKN Orlen.

— Ten rok może być bardzo ważny dla narodowego operatora. TP SA pracuje nad poprawą wizerunku. Oprócz tego prowadzi proces restrukturyzacji kosztów. To wszystko nie sprzyja podawaniu prognoz. W przypadku Orlenu o braku prognoz mogą przesądzać inwestycje planowane przez koncern — tłumaczy Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

Nie ma co liczyć, że podobnie jak w ubiegłym roku prognozy poda większość banków i spółek technologicznych. Ubiegłoroczne niepowodzenia BRE Banku, Pekao SA oraz Kredyt Banku związanie z nietrafnym oszacowaniem wyników mogą sprawić, że instytucje finansowe odstąpią od tych praktyk.

Podobnie może być z publicznymi spółkami z branży IT. Specjaliści podkreślają, że na razie nie ma mowy o podaniu precyzyjnych prognoz wyników finansowych przez intergratorów. Na precyzyjne szacunki można liczyć dopiero po rozstrzygnięciu przetargów dotyczących komputeryzacji PKO BP, PZU czy BGŻ.

Największe giełdowe spółki niezbyt chętnie też podają informacje dotyczące tegorocznych inwestycji. Wynika to z tego, że wiele z nich wyraźnie ogranicza swoje poczynania inwestycyjne.

— Trudna sytuacja gospodarcza sprawia, że spółki są bardzo ostrożne. W pierwszej kolejności starają się pokryć koszty, a dopiero później myślą o ewentualnych inwestycjach. Poza tym na rynku jest mało ciekawych projektów inwestycyjnych — zaznacza Radosław Solan.

Wśród nielicznych firm, które otwarcie mówią o swoich nakładach, jest KGHM oraz TP SA. W 2003 roku inwestycje miedziowego kombinatu mają wynieść 500 mln zł, a narodowego operatora nie przekroczą 5 mld zł.

Nieco więcej można się dowiedzieć o strategii zatrudnienia. Zdecydowana większość giełdowych spółek podkreśla, że w tym roku nie zamierza przeprowadzać zwolnień grupowych. Niektóre, jak np. BRE Bank, najwyżej dopuszczają wydzielenie ze swoich struktur oddzielnych podmiotów.