A — jak alokacja. W tegorocznych ofertach pierwotnych nie było z nią żadnego problemu. Gigantyczne redukcje zleceń stały się giełdową codziennością. Rekordowej dokonano w ofercie spółki Arteria. Żeby dostać jedną akcję, trzeba było złożyć zlecenie na 200.
B — jak budowlanka. Niekwestionowana branża roku: WIG-Budownictwo wzrósł o 150 proc., dystansując pozostałe subindeksy i WIG (wzrósł o niewiele ponad 40 proc.).
C — jak CEZ. Największa — wyceniana na ponad 70 mld zł — spółka, jaka zadebiutowała na GPW.
D — jak debiuty. W sumie było ich 38. Pierwszy — w kwietniu — był North Coast, ostatni — dziś — Eurotel. Najbardziej efektowną premierę zaliczył Inwest Consulting, którego prawa do akcji na otwarciu zdrożały o 236 proc., a na zamknięciu kurs był wyższy o 481 proc. od ceny emisyjnej. Zarobić dały prawie wszystkie oferty pierwotne.
E — jak emisja z prawem poboru. W tym roku było ich 22, a w słowniku giełdowym na dobre zagościł termin „magia prawa poboru”, bo kursy akcji spółek emitujących w ten sposób walory zwykle eksplodowały na wieść o planach podwyższenia kapitału.
F — jak fuzja. Tradycyjnie najwięcej było ich w sektorze IT. Ale ta najbardziej emocjonująca — Energopolu i JW Construction — posypała się pod koniec roku jak domek z kart.
G — jak groszówki. Akcje o kursie poniżej 1 zł. Mimo hossy ostało się ich jeszcze sześć na GPW: Fon, Próchnik, Sanwil, Swarzędz, IB System i Masters. Wkrótce powinien dołączyć do nich PC Guard: planuje split w stosunku 1 do 100.
H — jak hossa. Trwała już czwarty rok. Mijający był chyba najbardziej nerwowy, ale indeksy wzrosły najsilniej: WIG zyskał ponad 40 proc., wobec niespełna 34 proc. przed rokiem.
I — jak imperium Romana Karkosika. Na razie w dużym stopniu opiera się na papierowych zyskach. W ciągu roku poszerzyło się o Suwary, Ferrum i NFI im. E. Kwiatkowskiego (obecnie NFI Midas).
J — jak JW Construction. Największy warszawski deweloper miał wejść na giełdę na plecach Energopolu Południe. Ostatecznie wejdzie sam — w drugim kwartale przyszłego roku. Ciekawe, ilu akcjonariuszy Energopolu życzyło spokojnych świąt Józefowi Wojciechowskiemu, właścicielowi JW Construction?
K — jak Kluza Stanisław i Komisja Nadzoru Finansowego. Nowy szef i nowy supernadzorca. Początki były trudne, ale...
L — jak Lubawa, Lentex i LZPS. Trzy „L”, w które (na krócej lub dłużej) zaangażował się Krzysztof Moska. Jego nazwisko nie rozgrzewa jeszcze inwestorów tak, jak Karkosika, Krauzego czy Czarneckiego. Ale już pojawienie się Moski w Novicie spowodowało eksplozję kursu jej akcji.
M — jak maj. Najpierw rekordy indeksów, później panika. WIG spadł w maju o 10 proc.
N — jak Narodowe Fundusze Inwestycyjne. To był dla nich decydujący rok. Niektóre ulegną likwidacji, niektóre znalazły nowych właścicieli i są w trakcie zmiany profilu działalności. W większości są to papiery dla inwestorów o mocnych nerwach.
O — jak Optimus. Nowy akcjonariusz i nowy zarząd, później ewakuacja pierwszego i zarzuty prokuratorskie wobec dwóch szefów spółki. Do tego malejące przychody, problemy z płynnością i widmo bankructwa. Efekt? Akcje spółki są o 35 proc. tańsze niż na początku roku.
P — jak prywatyzacja. W 2006 r. wraz z nastaniem nowej ekipy w resorcie skarbu prywatyzacja wypadła z giełdowego słownika. Nawet w ofercie Ruchu znalazły się tylko walory nowej emisji.
R — jak Rozłucki Wiesław. Takiego prezesa giełda mieć już nie będzie. Nie tylko dlatego, że trudno sobie wyobrazić, by ktoś rządził parkietem nieprzerwanie przez 15 lat.
S — jak Skotan. Nadal de facto nie rozpoczął działalności w branży biopaliwowej. Przychody po trzech kwartałach sięgnęły 1,1 mln zł, strata operacyjna ponad 5,2 mln zł, a zysk netto 22,6 mln zł. Kapitalizacja spółki (łącznie akcje i PDA) to ponad 900 mln zł.
T — jak „trzepanie leszcza”. W slangu giełdowej drobnicy pojawiało się ono niezwykle często w maju i grudniu, kiedy wyprzedaż przyjmowała formę paniki. Gdy już wiosną „leszcza wytrzepano”, powróciły wzrosty. Czy tak będzie i teraz?
U — jak Ukraina. Najnowszy kierunek ekspansji GPW. Efekty to na razie debiut Astarty Holding i trzech partnerów — ukraińskich biur maklerskich, które mają przyciągnąć do Warszawy debiutantów zza wschodniej granicy.
W — jak wtorek. Najgorszy dzień do inwestowania w 2006 r. Spadkiem WIG
kończyło się 27 wtorkowych
sesji, wzrostem — 23. Ale największą dzienną zwyżkę (o 4,14 proc.) indeks zanotował także we wtorek 27 czerwca. Najlepszy — poniedziałek — aż 32.
Z — jak zyski. W 2006 r. trzeba było się mocno „postarać”, żeby nie odnotować zysku z portfela akcji.