Giełdowym spółkom ucieka przetarg na 180 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 2008-09-16 00:00

Resort edukacji przesunął termin składania ofert w jednym z największych przetargów na oprogramowanie. Unijna kasa jest zagrożona.

Resort edukacji przesunął termin składania ofert w jednym z największych przetargów na oprogramowanie. Unijna kasa jest zagrożona.

Comarch, Sygnity, Wasko, Talex, WSiP — m.in. te giełdowe spółki mają szansę zarobić na dostawach oprogramowania edukacyjnego dla 20 tys. szkół w całej Polsce. Wart 180 mln zł (w większości unijnych pieniędzy) przetarg napotyka jednak kolejne przeszkody. Resort edukacji w ostatniej chwili przesunął z 15 na 23 września termin składania ofert w tym projekcie. Potencjalni oferenci zaczynają się niepokoić, czy przy tym podejściu resortu przetarg będzie można zakończyć sukcesem.

— Zakończenie dostaw musi nastąpić nie później niż do 30 listopada 2008 r. To bardzo mało czasu. Może się okazać, że kolejne przesunięcia terminów i procedur sprawią, że dotrzymanie tego terminu będzie nierealne — mówi przedstawiciel jednego z konsorcjów biorących udział w projekcie.

Przetargowe gry

Inni oferenci potwierdzają to. Obawiają się też, by resort nie skorzystał z proceduralnego pretekstu, żeby unieważnić cały projekt. Przetarg jest bowiem niewygodny. Część przedstawicieli ministerstwa chciała jego unieważnienia już w czerwcu 2008 r. Według naszych informatorów, pieniądze zamiast na oprogramowanie miały iść na centra kształcenia wiejskiego. Po artykule w "PB" decyzji o unieważnieniu przetargu nie podjęto, a resort zapewnił, że będzie kontynuować przetarg. Na specyfikację (warunki, jakie muszą spełnić oferty) firmy czekały kolejne dwa miesiące. Ukazała się ona dopiero w sierpniu 2008 r., choć przetarg trwa od lutego. Oferenci mocno ją skrytykowali, a jeden z nich zarzucił nawet resortowi ustawienie przetargu. Protest w tej sprawie został odrzucony, a odwołanie do Krajowej Izby Gospodarczej niezadowolona firma… wycofała tuż przed rozprawą.

— To są różne przetargowe rozgrywki. Ale jeśli ten zakup oprogramowania ma się udać, to nie ma już czasu na żadne rozgrywki. Kolejne przesunięcia terminów składania ofert czy też problemy proceduralne i protesty praktycznie oznaczają unieważnienie przetargu — mówi jeden z oferentów.

Gonić królika

Jeśli dojdzie do fiaska tego przetargu, resort może mieć ogromny problem. Firmy grożą procesami o odszkodowania i przestrzegają, że przetargowa klęska może spowodować problem z rozliczeniem całego programu komputeryzacji szkół, na który resort wydał 1 mld zł unijnej kasy. W programie zostało bowiem zapisane, że co najmniej 10 proc. pieniędzy pójdzie nie na pudełka ze sprzętem, tylko na oprogramowanie edukacyjne. Ponad 100 mln zł unijnego dofinansowania na ten cel ciężko będzie zagospodarować w terminie na inne cele, więc istnieje ryzyko, że kasa wróci do portfela Brukseli.

Do chwili zamknięcia wydania nie udało nam się uzyskać komentarza resortu edukacji.