Rok 2014 będzie pierwszym okresem od czasu kryzysu, kiedy prawie wszystkie kraje strefy euro odnotują pozytywną zmianę PKB, dlatego powoli należałoby baczniej przyglądać się państwom peryferyjnym strefy euro — uważa Michał Hulbój, dyrektor biura zarządzania aktywami Forum TFI.

Taka opinia nie jest wyjątkiem. Poprawa sytuacji makroekonomicznej w połączeniu ze zmniejszeniem awersji do ryzyka, przejawiającego się w spadku oprocentowania obligacji rządowych, sprawił, że nagle globalni inwestorzy zwrócili uwagę na duże dyskonto w wycenach spółek hiszpańskich, włoskich i portugalskich w stosunku do firm chociażby francuskich czy niemieckich.
Dość powiedzieć, że przez ostatnie 6 miesięcy główne indeksy giełd w Hiszpanii i we Włoszech zwyżkowały odpowiednio o 40 i 30 proc. Polscy zarządzający zamierzają w tym roku wskoczyć do rozpędzającego się pociągu.
— Odbudowa światowej gospodarki może mieć większe przełożenie na bliskie niemieckiej machiny przemysłowej państwa peryferyjne. Dodatkowym atutem tych rynków jest wspólna waluta. Pochylenie się po nisko wycenione firmy oraz dające wysoką stopę zwrotu obligacje skarbowe w obliczu braku ryzyka walutowego jest ciekawym pomysłem. Poza tym, ograniczenie QE przez Fed wydaje się mniejszym ryzykiem dla państw południowej Europy niż dla emerging markets. W końcu, państwa ze strefy euro mają za sobą bank centralny, który w obronie przed deflacją zdolny jest do kontynuowania dzieła amerykańskiej rezerwy federalnej — tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor ds. inwestycji w Investors TFI.
W oparach optymizmu
Tomasz Piotrowski, zarządzający funduszami Skarbca TFI, zaznacza, że choć wciąż istnieje ryzyko, że kraje peryferyjne będą potrzebować kolejnego programu pomocowego, to jednak notowane tam spółki mają dwukrotnie wyższy potencjał poprawy wyników niż firmy z tzw. starej Europy.
— Dziś nikt nie obawia się, że Włochy zbankrutują za rok lub dwa. To widmo się oddala, a wraz z nim spada ryzyko. Hiszpania powoli zaczyna wchodzić w model niemiecki, tzn. stanie się dużym eksporterem netto, a Portugalia pożycza dzisiaj pieniądze po koszcie o dwie trzecie niższym niż jeszcze 2 lata temu. Warto też zwrócić uwagę, że struktura wzrostu tamtejszych giełd jest podobna do tej z rynku amerykańskiego — zwyżki indeksów są wyższe niż wzrost zysków spółek — tłumaczy Tomasz Piotrowski, zarządzający funduszami Skarbca TFI.
Specjalista uważa, że takie zachowanie rynków jest objawem dużego optymizmu i wiary w dalszą poprawę sytuacji w Europie.
Choć wciąż istnieje ryzyko, że kraje peryferyjne będą potrzebować pomocy, to jednak notowane tam spółki mają wyższy potencjał poprawy wyników niż firmy z tzw. starej Europy.
— Spółki wchodzące w skład indeksu MSCI Spain i Italy notowane są z — odpowiednio — 30- i 50-procentowym dyskontem na wskaźniku cena/wartość księgowa do spółek wchodzących w skład MSCI Europe. Poprawa sytuacji makro i spadek ryzyka inwestycyjnego w połączeniu z dużym dyskontem to mieszanka wybuchowa, która zaowocowała silnymi zwyżkami. Wydaje się, że potrwają one jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy. Głównym powodem jest spodziewane kontynuowanie cyklu luzowania polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny w obliczu zacieśniania pieniężnego w USA — uważa Przemysław Nowicki, zarządzający z Open Finance TFI.
Kto stracił, ten zyska
Specjaliści zwracają uwagę, że najbardziej w czasach kryzysu ucierpiały banki, a sektor finansowy ma w każdym z tych państw duży udział w indeksach giełdowych. — Poprawa wyników np. spółek konsumenckich działających wyłącznie na lokalnych rynkach zabierze jeszcze trochę czasu. Są oczywiście wyjątki jak Inditex, ale najlepszą ekspozycję na poprawiającą się sytuację makro w krótkim terminie daje sektor finansowy. Potencjał wzrostu to średnio 20 proc. — uważa Tomasz Piotrowski. Michał Hulbój z Forum TFI także stawia na banki. Ekspert zwraca uwagę, że instytucje te przeszły wiele działań restrukturyzacyjnych, w szczególności dotyczyło to oddłużenia.
Jarosław Niedzielewski radzi natomiast obserwować również firmy o bardziej globalnym zasięgu działalności.
— Odbudowa gospodarek w krajach PIGS będzie procesem długim i niezbyt dynamicznym, poza przecenionym sektorem finansowym relatywnie dobrze powinny radzić sobie również spółki przemysłowe nastawione na eksport — dodaje Jarosław Niedzielewski.
Jak zarobić na peryferiach
Najłatwiejszym sposobem jest inwestycja poprzez TFI. Fundusze dedykowane rynkom PIGS mają w ofercie Pioneer oraz ING TFI, w które można zainwestować już od 100 zł. Paleta produktowa zagranicznych instytucji to kilkadziesiąt funduszy — począwszy od dedykowanych jednemu rynkowi (np. Schroders Italian Equity), poprzez takie, które inwestują w całej strefie euro (Franklin Mutual Euroland, JPM Euroland), skończywszy na sektorowych, które lokują aktywa wyłącznie w określone spółki, np. dywidendowe (Franklin European Dividend) lub w blue chipy (Fidelity Euro Blue Chip).
Zanim zdecydujemy się kupić jednostki, warto przejrzeć kartę funduszu i zapoznać się z jego strategią. Przy inwestycji w zagraniczne fundusze trzeba się liczyć z wyższymi limitami wpłat (zwykle to równowartość 5 tys. EUR) oraz ryzykiem walutowym. [JAG]