Europejskie giełdy rozpoczęły tydzień spadkami. Przyczyniły się do tego zarówno kiepskie wyniki giełd amerykańskich, jak i komentarze ekonomistów, kwestionujących możliwość szybkiej poprawy koniunktury gospodarczej na Starym Kontynencie.
Analitycy negatywnie odnieśli się do niedawnych wzrostów na giełdach w USA oraz w Europie, twierdząc że były one nieadekwatne do oczekiwanych w przyszłym roku wyników większości spółek. Analitycy banku inwestycyjnego Goldman Sachs prognozują, że kraje Eurolandu będą notowały w przyszłym roku zaledwie 0,6 proc. wzrost gospodarczy. Oczekują także zaledwie 4 proc. średniego wzrostu giełd. Twierdzą również, że prognozy zysków europejskich spółek są przeszacowane o ok. 30 proc.
Na giełdzie w Londynie do pogorszenia nastrojów przyczyniła się również wiadomość o spadku w listopadzie wskaźnika cen producentów w tempie nie notowanym od ponad 40 lat.
Liderem zniżek wśród europejskich blue chipów była Nokia. Inwestorzy obawiają się, że przekazane we wtorek przez spółkę prognozy wyników rozczarują rynek. W dół poszedł również kurs największego europejskiego producenta chipów, STMicroelectronics. To skutek wiadomości o sprzedaży przez France Telecom 60 mln udziałów spółki. Potaniały wyraźnie papiery koncernu elektromaszynowego ABB. Wiąże się to z obawami uruchomionymi ponowną falą roszczeń w USA ofiar stosowania przez spółki azbestu. ABB ma kłopoty tego rodzaju w związku z procesami, które toczą się przeciwko należącej do koncernu spółce Combustion Engineering.
MD