Giganci na kolejnych szczytach

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-03-18 12:26

Po maluchach i średniakach wczoraj siłę pokazały największe spółki. Szkoda, że tylko przez chwilę. Co z kolejną falą hossy?

Takie pytanie zadaliśmy zarządzającym i analitykom. Oto, co nam odpowiedzieli...

Mariusz Błachut, wiceprezes Noble Funds TFI: Jedno z powiedzeń inwestorów mówi, że giełdy najlepiej rosną do maja ("Sell in May and go away"). W tym roku powinno się to sprawdzić na GPW. W maju ruszy bowiem duża oferta PZU, a udział w niej wymusi w wielu przypadkach sprzedaż akcji na rynku wtórnym. Dlatego WIG20 może w kwietniu dojść nawet do 2600 pkt, a zwyżka szerokiego rynku, ze szczególnym akcentem na mniejsze spółki, może być jeszcze wyższa. Potencjalną późniejszą korektę może zniwelować jedynie mocniejszy popyt zza granicy (ostatnio widać go w Turcji i na Węgrzech) oraz napływ świeżej gotówki do krajowych funduszy akcji (coraz lepsza alternatywa wobec lokat, także dla banków-dystrybutorów).

Tomasz Jerzyk, analityk DM BZ WBK: Wszyscy spoglądają na SP 500, gdzie szczyt został pokonany i liczą na powielenie ruchu na WIG20. To jednak nie to samo i oczekuję pogłębienia korekty u nas poniżej 2166 pkt. Jeśli sie mylę, i 2501 pkt (szczyt intraday) zostanie przebite, to ważnym oporem będzie 2600 pkt. Indeksy głównych rynków globalnych są wyeksploatowane i nie wydaje mi się, by mogły jeszcze zainicjować silną falę wzrostową. WIG ma nowy szczyt, ale indeks zbliżył się wczoraj do ważnego oporu przy 42500 pkt. Na sWIG80 i mWIG40 faktycznie widać nową falę wzrostową. Cel dla sWIG80 to 13438 pkt, a dla mWIG40 — 2580 pkt. Nadal jednak zakładam, że wzrosty są jedynie korektą w trendzie spadkowym.

Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance: Hossa trwająca na światowych rynkach od lutego zeszłego roku ma się dobrze. Wywindowała giełdowe indeksy i notowania surowców do wartości, o których się nikomu rok temu nie śniło. Wszystko wskazuje na to, że nic złego jej nie grozi. Przede wszystkim zaś sugeruje to ulubiony refren wszystkich byków: "stopy procentowe pozostaną niskie na dłużej". Można zaryzykować tezę, że żywot hossy jest całkiem bezpieczny przynajmniej do października. Nakręcił ją bowiem swymi niskimi stopami Fed i to właśnie Fed ją zgasi. Dopóki będziemy słyszeć tę samą śpiewkę, możemy spać spokojnie.