reportaŻ T-Systems żąda od firmy KER z Bytomia 57,96 mln zł odszkodowania. Jeśli wygra w sądzie, zmiecie ją z powierzchni ziemi.
Kto wysłucha opowieści Bogdana Kwiatkowskiego, prezesa spółki KER z Bytomia, dziwi się, jak doszło do tego, że twórca Motografu, nowatorskiego systemu do monitorowania floty, jest na skraju bankructwa.
Trzy lata temu Kwiatkowski z pomocą zachwyconego jego rozwiązaniem Ministerstwa Nauki związał się z firmą T-Systems, należącą do niemieckiego giganta Deutsche Telekom. Dał im wyłączność na sprzedaż, w zamian za wsparcie w zdobywaniu nowych rynków. Pierwszy klient, koncern budowlany Strabag, stał już w progu. Zapowiadało się pięknie, ale dziś Kwiatkowski ma zabezpieczony przez komornika majątek firmowy, a T-Systems żąda od niego 57,96 mln zł odszkodowania.
Firmy podpisały umowę we wrześniu 2004 r., gdy testujący motografy Strabag Polska stwierdził, że zwrot inwestycji w urządzenia następuje po 22 dniach. Z dokumentów złożonych w sądzie wynika, że KER miał dostarczać urządzenia montowane na maszynach oraz oprogramowanie klienckie, a T-Systems stworzyć platformę internetową. Na wyprodukowanie pierwszego tysiąca urządzeń bytomianie mieli dostać przedpłaty w wysokości 100 proc. (50 proc. na drugi tysiąc i 25 proc. na trzeci). Na przedpłaty KER musiał udzielić gwarancji w postaci wpisu do hipoteki, praw autorskich do systemu Motograf i prywatnych weksli na 3 mln zł. Pierwsze dostawy urządzeń T-Systems miał otrzymać po zakończeniu pierwszego kwartału 2005 r. Platforma internetowa T-Systems miała działać od 1 stycznia.
W ramach współpracy T-Systems i KER udało się zainteresować motografami Strabaga i co najmniej kilku innych poważnych klientów. Do końca 2005 r. T-Systems zamówił w KER łącznie 800 urządzeń w wersji light, które w 100 procentach przedpłaciło. Otrzymali jednak tylko 586 motografów.
— Każde gotowe urządzenie miało mieć modem GSM dostarczony przez T-Systems. Przysłali tylko 586, to tyle urządzeń zrobiliśmy. Reszta bez modemów leży w magazynie — tłumaczy Bogdan Kwiatkowski, prezes KER.
Z opóźnieniem w kwietniu 2005 r. T-Systems stworzył platformę łączności przez sieć GSM. Dzięki niej z polskich urządzeń można było zbierać dane m.in. o zużyciu paliwa, pracy maszyn i je przetwarzać. 20 proc. zysków z platformy miało trafiać do KER. Nie trafiło.
Zawirowania
Najpoważniejsze problemy pojawiły się w połowie 2005 r. Dotarliśmy do oświadczenia byłego doradcy ministra Kleiberga, prof. AGH Jacka Rońdy, który monitorował sprawę KER i pomagał bytomianom uzyskać wsparcie międzynarodowego gracza. Potem próbował też mediować i zażegnać spór.
Z oświadczenia profesora wynika, że T-Systems złożył zamówienia i przedpłaty na motografy tylko trzy razy i tylko na 800 sztuk, chociaż prezes Kwiatkowski wykazywał, że jego firma przetrwa na rynku, jeśli miesięcznie wyprodukuje minimum 300 sztuk. „Sytuacja wyglądała co najmniej dziwnie — pisał prof. Rońda — zważywszy że T-Systems zbierał w owym czasie zamówienia od klientów na kilka tysięcy urządzeń”.
Jacek Rońda umówił się z ówczesnym prezesem T-Systems Pawłem Karłowskim na spotkanie na przełomie lipca i sierpnia 2005 r. Według notatki profesora, prezes miał powiedzieć, że „projekt z Kwiatkowskim nie powiódł się z jego wyłącznej” winy, że jest on arogancki i traktuje fachowców zatrudnionych w T-Systems we Wrocławiu „jak najgorsze psy”. Dlatego Karłowski rozważa możliwość „zaorania projektu”, bez względu na straty, jakie poniesie jego firma. Miał także stwierdzić, że „żaden Kwiatkowski nie będzie mi decydował o sprawach platformy informatycznej T-Systems”.
Ponadto Karłowski miał powiedzieć, że ma weksle zastawne na nieruchomości Kwiatkowskich i dzięki nim „wiele pokoleń Kwiatkowskich nie zobaczy światła dziennego przez kilkadziesiąt lat” oraz podobno wyraził się, że „nie jestem panem Jakubasem, ale potrafię zmieść z powierzchni ziemi niejednego Kwiatkowskiego”.
Uwagę prof. Rońdy zwróciły, jak napisał w notatce, „pogróżki” o „zniszczeniu rodziny Kwiatkowskich, a nie ich firmy KER”.
I tak, i nie
Paweł Karłowski od roku nie pracuje w T-Systems. Całkowicie zaprzecza oświadczeniu prof. Rońdy.
— Spotkałem się z profesorem, jako zdeklarowanym przyjacielem Kwiatkowskiego. Rzeczywiście ostrzegałem o konsekwencjach prawnych, jakie możemy wyciągnąć wobec KER i rodzinie państwa Kwiatkowskich jako gwarantom zobowiązań wobec T-Systems. Na pewno nie używałem takiego języka. Poza tym w ubiegłym roku pan Rońda skierował zawiadomienie do prokuratury. Nie słyszałem o jakimkolwiek postępowaniu w tej sprawie — mówi Paweł Karłowski.
Profesor Rońda nadal podtrzymuje swoją wcześniejszą opinię. Wszak w oświadczeniu — uważa — idzie raczej o moralny aspekt sprawy.
— Wydaje się, że T-Systems od początku zmierzał do przejęcia praw do Motografu od pana Kwiatkowskiego — mówi profesor Rońda.
Bez komentarza
T-Systems w triumwiracie: prawnicy, polski T-Systems i niemiecka centrala, zdecydował się nie komentować swego sporu z KER, mimo że zadaliśmy zarządowi spółki pytania i prosiliśmy o spotkanie.
Tak czy inaczej, z pozwu T-Systems przeciwko KER z czerwca 2006 r. o zapłatę 57,96 mln zł wiemy, co zarzucają firmie z Bytomia. Winią ją przede wszystkim za niedostarczenie w terminie wersji medium systemu Motograf (o szerszej funkcjonalności od wersji light). Sugerują też, że KER wydał 1,22 mln zł przekazanemu przez nich na przedpłaty na poczet przyszłych zamówień na inne cele, „w szczególności na spłatę nieujawnionego powodowi przy podpisywaniu umowy o współpracy zadłużenia”.
Istotnie, część środków, które otrzymał od T-Systems, KER przeznaczył na spłatę innego partnera zagranicznego, z którym przed podpisaniem umowy z T-Systems Polska miał zawartą umowę na wyłączną sprzedaż motografów na eksport.
Z komentarzem
Bogdan Kwiatkowski jest przekonany, że te sugestie to dalszy ciąg próby zrównania jego biznesu z ziemią.
— Przetrzymują mnie już dwa lata, choć wiedzą, że nie wygrają. Mieli dostarczyć wytyczne do wersji medium, nim ją zrobimy — nie dostarczyli. Zaszachowali mnie jednak, bo na poczet przyszłego odszkodowania komornik zablokował moje prawa do sytemu. Czekają aż się złamię, upadnę i oddam im Motograf. Chęć na urządzenie w zamian za rezygnację ze sprawy wyrażali pisemnie i ustnie — mówi Kwiatkowski.
Właściciel KER pokazuje także — jego zdaniem — dowody na to, że wygra w sądzie.
— T-Systems wnioskuje w pozwie o 16,98 mln zł kary za brak dostawy oprogramowania. Tymczasem je otrzymał i jest na to dokument w postaci protokołu. Za brak dostawy symulatora sprzętowego dla wersji light, medium i modułu EB T-Systems w pozwie wnioskowała o 15,93 mln zł kary. Podpisany dokument jego odbioru i brak jakiejkolwiek reklamacji aż do 28 grudnia 2005 r. świadczy o tym, że ich roszczenie jest pozbawione podstaw merytorycznych — broni się Bogdan Kwiatkowski.
Przedsiębiorca z Bytomia odpowiedział na pozew. Pierwsza rozprawa odbędzie się 11 kwietnia. Złożył też w ubiegłym tygodniu w Katowicach pozew przeciwko T-Systems.
— O 500 tys. zł za bezprawne zerwanie umowy. Za tym pójdą kolejne pozwy o zniszczenie mojej firmy — zapowiada Kwiatkowski.
Na komentarz stwierdzeń Kwiatkowskiego udało się namówić Pawła Karłowskiego.
— Z pomocą prof. Rońdy Kwiatkowski próbuje stworzyć wrażenie, że polski przedsiębiorca jest krzywdzony. Tymczasem to Kwiatkowski przyszedł do T-Systems, a nie odwrotnie i podpisał umowę o współpracy, korzystając z pomocy prawnej przy jej negocjowaniu — mówi Paweł Karłowski.
Przyszłość niejasna
W trakcie zaogniania się sytuacji strony próbowały dojść do ugody. Dla przykładu — 25 sierpnia 2006 r. w Wiedniu, na zaproszenie prezesa BMTI/Strabag, odbyło się spotkanie KER z przedstawicielami T-Systems, w którym udział wzięli także zainteresowani Motografem przedstawiciele Baltic Holding.
— Przedstawiliśmy trzy warianty rozwiązania konfliktu. Na przykład, że wpłacimy T-Systems kilkaset tysięcy złotych kwoty ryczałtowej. I na to ostatnie rozwiązanie — po pewnych modyfikacjach — byli w stanie się zgodzić. W lutym zaproponowali, że najpierw chcieliby dostać pieniądze, a potem rozważyć, czy odstąpią od sprawy w sądzie. To tak jakby zaproponowali, czy wolę się utopić w rzece czy w jeziorze — komentuje Bogdan Kwiatkowski.
27 marca tego roku, po tym, jak skontaktowaliśmy się z T-Systems, nadszedł do firmy faks od T-Systems z ponowną propozycją ugody na lutowych warunkach. Pięć dni wcześniej niemiecka firma powiadomiła jednak byłego partnera o tym, że na 777 tys. zł wypełniła podpisany przez niego weksel. n
Propozycja nabycia
28 czerwca 2006 r. Artur Karaś, prezes T-Systems Polska napisał do KER: „(…) T-Systems wielokrotnie sygnalizował, iż jest zainteresowany nabyciem praw autorskich do rozwiązania Motograf. (…) zunifikowanie ogółu praw (…) pozwoli na dużo efektywniejsze wykorzystanie pozycji T-Systems jako członka grupy Deutsche Telekom AG w negocjacjach z inwestorami”.
Cudowna skrzyneczka
Motograf to system zarządzania flotą, który pozwala na zbieranie, przetwarzanie i rozliczanie transportu maszyn roboczych. Jego serce stanowi zamontowany w pojeździe moduł automatycznie rejestrujący parametry pracy pojazdu. Dane trafiają na komputery dyspozytorów dzięki sieci GSM/GPRS. Urządzenie pozwala kontrolować zużycie paliwa, rozliczać czas pracy kierowcy, satelitarnie zlokalizować pojazd, spełnia rolę tachografu, czarnej skrzynki (takiej jak w samolocie). Ma też funkcję inteligentnego autoalarmu przeciwnapadowego oraz immobiliser. KER ma na niego patent. Urządzenie zdobyło wiele nagród, m.in. Nagrodę Główną Ministra Gospodarki. Prezentowany był na prestiżowych targach Cebit w 2002 r. w Hanowerze.
Odszkodowania, przedpłaty i...
57,96
Tyle milionów złotych odszkodowania od KER wnioskuje w sądzie we Wrocławiu T-Systems.
1,22
Tyle milionów złotych przedpłaty za urządzenia Motograf wpłacił T-Systems firmie KER.
22
Średnio po tylu dniach pracy oszczędności uzyskane wskutek działania systemu Motograf bilansują koszty jego zakupu.
Dwadzieścia lat minęło
KER jest firmą elektroniczną znaną z wielu innowacyjnych rozwiązań, wielokrotnie nagradzaną na rozmaitych targach i wystawach. Powstała w 1986 r. Pierwszym produkowanym przez elektroników z Bytomia urządzeniem był bramowy wykrywacz metali. Znalazły nabywców w ponad 300 zakładach przemysłowych w Polsce, m.in. w Krajowych Portach Lotniczych. KARGUL — ogrodzeniowy sygnalizator zbliżeniowy to mikrokomputerowy system zapewniający pełną kontrolę zbliżeń do ogrodzenia we wszystkich warunkach atmosferycznych. Potem firma robiła jeszcze system CZATA do ochrony obszarów rzędu kilkudziesięciu hektarów. Dziś jedynym działaniem KER jest prowadzenie parkingu dla samochodów mieszkańców z osiedla w Bytomiu. Parkingu komornik nie zablokował.
