Gigant przejmuje Gazelę Biznesu

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-10-08 00:00

Tetra Laval, szwajcarski potentat rynku linii technologicznych dla przemysłu spożywczego, kupuje Obram z Olsztyna.

Na zgodę urzędów antymonopolowych czeka przejęcie wszystkich akcji olsztyńskiej spółki Obram przez szwajcarską grupę Tetra Laval. Tetra to potentat rynku linii technologicznych dla przemysłu spożywczego. Na koniec grudnia 2013 r. firma zatrudniała 33,9 tys. osób, a jej sprzedaż w 2013 r. wyniosła 13,4 mld EUR (56,2 mld zł). Obram to firma specjalizująca się w dostawach linii technologicznych do produkcji serów, Gazela Biznesu ostatniej i sześciu wcześniejszych edycji.

W zakładach w Olsztynie i Ostrowi Mazowieckiej zatrudnia około 300 osób. W latach 2010- -2012 jej przychody oscylowały w przedziale 90-100 mln zł. Piotr Raczyński, członek rady nadzorczej Obramu, nie chciał rozmawiać o wynikach za 2013 r. jak i o samej transakcji z Tetrą. Ze strony Szwajcarów również nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na pytanie, dlaczego gigant kupuje polską spółkę. Zdaniem Edwarda Bajki, prezesa Spółdzielczej Mleczarni Spomlek, jednego z większych producentów serów, firmy dobrze się jednak uzupełniają.

— Linie produkcyjne Tetry są bardzo dobre, ale mało elastyczne. Doskonale sprawdzają się w dużej jednorodnej produkcji serów w formie eurobloków. Ale sery mają różne formaty. I w nich Tetra wypada słabiej. Obram mocno rozwijał się w ostatnich latach. Jego linie technologiczne są na światowym poziomie i na rynku polskim stanowią silną konkurencję dla Tetry — komentuje Edward Bajko.

Na poziom jakościowy linii Obramu wpływ ma zapewne współpraca z Siemensem, który dostarcza sterowniki wykorzystywane przez olsztyńską spółkę. Znawcy tematu zwracają też uwagę, że spółka sporo sprzedawała na rynki Rosji, Ukrainy i Białorusi.

— Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Fala największych inwestycji w serowarstwo w Europie Zachodniej czy u nas już się skończyła. Nie słyszałem przy tym, by Obram miał jakiekolwiek problemy finansowe związane z tym, co się dzieje na Ukrainie. Nie żąda zaliczek, ani nie skraca terminów płatności, co mogłoby świadczyć o pogorszeniu sytuacji finansowej — mówi przedstawiciel branży mleczarskiej, chcący zachować anonimowość.