Gilowska: Budżet UE musi być jak największy

08-09-2004, 17:21

Budżet Unii Europejskiej na lata 2007-2013 musi być jak największy, by umożliwić wyrównanie zdolności rozwoju państw UE oraz sprostanie globalnej konkurencji - uważa posłanka Platformy Obywatelskiej, wiceszefowa sejmowej komisji finansów publicznych Zyta Gilowska.

W środę uczestniczyła ona w zorganizowanej przez ambasadę Francji w Warszawie i polski MSZ konferencji poświęconej współpracy Polski i Francji w Unii Europejskiej.

Jednym z tematów środowej konferencji była przyszłe perspektywy finansowe UE. Tego samego dnia Komitet Europejski Rady Ministrów dyskutował o polskim stanowisku w sprawie unijnego budżetu.

Gilowska podkreśliła, że budżet UE "musi być pomyślany z punktu widzenia celów" Unii. "Czyż można mówić o realizacji wielkiego, fascynującego projektu cywilizacyjnego, którego plan finansowy w ujęciu rocznym może nie przekroczyć 1 proc. PKB?" - zastanawiała się posłanka.

"1 proc. PKB państw tworzących UE to bardzo dużo pieniędzy, gdybyśmy chcieli za nie zbudować drogę czy zaprojektować festiwal kultury europejskiej na innych kontynentach. Ale to nie jest dużo pieniędzy, jeśli myślimy o scalaniu Europy w jednolity organizm gospodarczy ze wspólnymi korzeniami cywilizacyjnymi i, w istocie, takim samym fundamentem etycznym" - podkreśliła.

Ograniczenia wydatków na UE do 1 proc. PKB państw członkowskich domaga się sześć państw najwięcej wpłacających do unijnego budżetu: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Austria, Holandia i Szwecja. Komisja Europejska proponuje roczne wydatki na poziomie 1,14 proc. PKB.

Zdaniem Gilowskiej, dyskusja o budżecie UE musi być prowadzona także z punktu widzenia obietnic, które politycy w nowych krajach UE składali obywatelom, m.in. takich, że przy pomocy UE "będziemy w stanie nadrobić dramatyczne zapóźnienia, u progu których stoimy na początku trzeciego tysiąclecia".

Jako "niezręczną" dla Polski Gilowska określiła sprawę utrzymania tzw. rabatu brytyjskiego i niedawnej propozycji objęcia podobnym przywilejem innych płatników netto UE. "Na rabat brytyjski płacimy rocznie 100 mln (euro)" - wskazała.

"Rabat brytyjski" pozwala Wielkiej Brytanii odzyskiwać dwie trzecie nadwyżki wpłacanej do wspólnego unijnego budżetu. Tę ulgę wywalczyła w 1984 roku ówczesna brytyjska premier Margaret Thatcher powołując się m.in. na niskie wypłaty z unijnej kasy dla brytyjskich rolników.

Budżet UE powinien być "jak największy, tak by sprostać wyzwaniom, które sami sobie postawiliśmy: że zrobimy wszystko, aby ujednolicić zdolności rozwoju państw UE. Tylko wtedy UE będzie w stanie sprostać konkurencji światowej" - powiedziała posłanka.

Uczestniczący w dyskusji wiceprzewodniczący Senatu Francji prof. Serge Vincon ocenił, że dyskusja nad przyszłym unijnym budżetem doprowadzi do kompromisu pomiędzy ambicją związaną z zadaniami UE a pragmatyzmem największych płatników. Opowiedział się także za tym, by dążyć do likwidacji "rabatu brytyjskiego".

awi/woj/

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gilowska: Budżet UE musi być jak największy