Pod koniec 2009 r. Polska powinna osiągnąć stan gotowości "w znaczeniu makroekonomicznym", umożliwiający wstąpienie do strefy euro - uważa wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska.
Polska już obecnie spełnia odpowiednie warunki, lecz "w znaczeniu statycznym" - powiedziała Gilowska w czwartek w TVN24. Wicepremier uważa jednak, że potrzebny jest nie tylko pożądany stanu wskaźników makroekonomicznych (jak to jest obecnie), lecz także pewność, że można te wskaźniki utrzymać.
Taki stan długookresowej stabilności Polska uzyska w 2009 r. "Od początku 2009 r. powinniśmy być dość stabilni, przynajmniej w odniesieniu do podstawowych parametrów makroekonomicznych" - mówiła wicepremier.
Państwo, wchodząc do strefy euro, wyzbywa się części instrumentów prowadzenia polityki gospodarczej (...), w zamian za to wprowadza ułatwienia dla obywateli i podmiotów gospodarczych - mówiła wicepremier.
Oznacza to przeniesienie ryzyka z obywateli i podmiotów gospodarczych - na państwo. "Całkowicie zgadzam się z premierem, że państwo musi być gotowe do udźwignięcia tego ciężaru" - dodała, podkreślając, że premier Jarosław Kaczyński, wypowiadając się wobec planów przyjęcia przez Polskę euro, miał na myśli "Polskę jako całość", a nie pojedynczych eksporterów.
W środę premier powiedział, że Polska nie powinna spieszyć się z przyjęciem euro. m.in. ze względu na niedoszacowanie wartości złotego, co sprzyja polskiemu eksportowi.
"Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o szybkie wprowadzenie euro. Uważam, że pośpiech w tej sprawie może nam bardzo zaszkodzić. Wprowadzenie w tej chwili euro to zdjęcie ochrony z polskiego eksportu. On rośnie w niebywałym tempie. Wszystko wskazuje, że przyszłym roku podwoimy jego wartość wobec roku 2004" - mówił premier.
"Euro musimy wprowadzić, ale możemy to zrobić, kiedy poziom rozwoju Polski i krajów UE będą do siebie zbliżone" - ocenił J. Kaczyński.
Pytana o zapowiedź prezydenta dot. rozpisania referendum w sprawie wstąpienia Polski do strefy euro, Gilowska powiedziała, że referendum "byłoby pożyteczne" i miałoby duże walory edukacyjne. Przypomniała jednocześnie, że kompetencje w sprawie referendum ma prezydent.(DI, PAP)