
W najnowszym opracowaniu Cebr podkreślił, że o ile globalna koniunktura powinna umocnić się w nadchodzącym roku, co pozwoli światowej gospodarce ustanowić nowy rekord, jednak perturbacje wywołane pandemią spowolnią chińską gospodarkę w drodze do detronizacji amerykańskiej i przejęcia pozycji globalnego lidera. Aktualna prognoza zakłada, że Państwo Środka stanie się największą gospodarka świata w 2030 r. dwa lata później niż zakładały wcześniejsze projekcje.
W raporcie World Economic League Table podkreślono, że w nadchodzących latach poważnym problemem o kluczowym znaczeniu będzie to, jak gospodarki będą sobie radzić z bardzo wysoką inflacją, która w wielu państwach wspięła się na nie notowane od kilku dziesięcioleci poziomy. Twórcy opracowania ostrzegli, że jeżeli nie uda się opanować i odzyskać kontroli nad „trwałymi elementami” inflacjogennymi, świat będzie musiał przygotować się na recesję w 2023 lub 2024 roku.
Cebr przewiduje też, że Indie w 2023 r. wyprzedzą Francję, a rok później Wielką Brytanie i staną się ponownie szóstą gospodarką świata. Z kolei Niemcy mają szansę wyprzedzić do 2033 r. Japonię, zaś trzy lata później Rosja może dołączyć do grona 10 największych gospodarek świata. W 2034 r. na dziewiątą pozycję w rankingu Top 10 gospodarek może awansować Indonezja.
W przypadku Polski Cebr oczekuje, że do roku 2036 awansujemy z 23 na 21 pozycję w zestawieniu.
