Głośniej niż słowa

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2017-01-22 22:00

Dzięki inteligencji niewerbalnej umiemy zgadywać, co dzieje się w umyśle klienta i czy szef nie chce nas zwolnić

W wieku ośmiu lat wyemigrował z Kuby do USA. Aby odnaleźć się w szkole i na ulicy, musiał jak najszybciej poznać nowy język — zachowań niewerbalnych. Ludzkie ciało traktował jak afisz, na którym można zobaczyć, co dana osoba czuje, myśli i jakie ma wobec niego zamiary. Gdy nauczyciel lub kolega na jego widok unosił brwi, wiedział, że to oznaka sympatii. Kiedy ktoś mrużył lekko oczy, rozumiał, że nie jest mile widziany.

RECEPTA: Wszędzie, gdzie ważny jest kontakt z innymi, od sprzedaży i doradztwa, przez psychoterapię i medycynę po przywództwo, o sukcesie decydują empatia i inteligencja niewerbalna — mówi Diana Nowek, ekspert z Instytutu Komunikacji Niewerbalnej.
Marek Wiśniewski

Takie nieme sygnały służyły mu do oceniania ludzi, nawiązywania przyjaźni i unikania niebezpieczeństw. Dzięki nim, podobnie jak inni imigranci, przełamywał barierę językową. Z upływem czasu Joe Navarro coraz lepiej władał angielskim, tracił natomiast wprawę w hiszpańskim. Ale jednego języka nie zapomniał nigdy — języka gestów,min i sposobu poruszania się. Przeciwnie: zdobył w nim nadzwyczajną biegłość, co zaważyło na jego karierze — został agentem FBI i jako ekspert od mowy ciała rozwiązywał sprawy kryminalne, a później zaczął przekazywać tajniki swojej sztuki, prowadząc szkolenia i pisząc bestsellerowe poradniki.

Mistrz ma gest

Znajomość pozasłownej komunikacji — przekonuje Joe Navarro — przydaje się nie tylko w walce z przestępczością. Można ją wykorzystać do osiągania celów zawodowych i prywatnych.

— Od 60 do 90 proc. naszej komunikacji odbywa się poza słowami. Często ważniejsze od tego, co mówimy, jest sposób poruszania się, gestykulacji, pozycje, które przyjmujemy. Takie cechy, jak charyzma, inteligencja, wiarygodność są oceniane na podstawie niemych sygnałów — mówi Diana Nowek, ekspert z Instytutu Komunikacji Niewerbalnej.

Przywołuje badanie opisane przez psycholog Amy Cuddy w książce „Wstań!”. Uczeni przyglądali się, jak przedsiębiorcy i start-upowcy przedstawiają pomysły biznesowe potencjalnym inwestorom. Po przeanalizowaniu 185 prezentacji związanych z inwestowaniem w kapitał wysokiego ryzyka doszli do zaskakującego wniosków.

To nie kwalifikacje kandydata i treść jego wystąpienia decydowały o tym, czy zdobędzie pieniądze. Sukces zależał od jego pewności siebie, komfortu psychicznego, entuzjazmu i pasji. A to przejawiało się głównie w przekazie pozasłownym. Do myślenia dają też analizy prelekcji na platformie Ted. com, zainicjowane przez trenerkę i specjalistkę od mowy ciała Vanessę van Edwards.

Nurtowało ją pytanie, dlaczego niektóre z wystąpień cieszą się niezwykłą popularnością, a inne mają tylko kilka tysięcy wyświetleń. Nagrania pochodziły z 2010 r., trwały od 15 do 20 min i często dotyczyły podobnych zagadnień.

Jakie były spostrzeżenia 760 ankietowanych? Wystarczało im siedem sekund, by wyrobić sobie opinie o prelegencie. Jeśli oglądającym podobało się wystąpienie bez dźwięku, wysoko oceniali je także wtedy, gdy włączono głos. Im żywsza gestykulacja, tym więcej odsłon.

Najmniej popularne prelekcje miały średnio 124 tys. wyświetleń, a wygłaszający je eksperci robili w ciągu 18 minut 272 gesty dłońmi. Bohaterowie najgłośniejszych, często rekomendowanych filmów, ze średnią prawie 7,4 mln odsłon, zachowywali się na scenie żywiej — wykonali 465 gestów. Prawie dwa razy więcej niż najbardziej powściągliwi mówcy! Ale nie oni byli rekordzistami. Mistrzowie konferencji TED pobili wszystkich, używając podczas 18-minutowych prezentacji ponad 600 gestów. Należeli do nich Simon Sinek, Temple Grandin i Jane McGonigal.

— Ankietowani wysoko oceniali wiarygodność — gdy mówcy mieli rozpromienioną twarz i modulowali głos zależnie od emocji, charyzmę — gdy postawa, głos i gestykulacja zdradzały swobodę i pewność siebie, inteligencję — gdy uśmiechali się regularnie i szczerze — informuje Diana Nowek.

Armani ubiera pokojówki

Jednym z przejawów mowy ciała jest strój — po nim oceniamy status społeczny lub próbujemy odgadnąć, czy komuś pisany jest sukces. A każdy, kto mówi, że nie szata zdobi człowieka, wprowadza nas w błąd.

— Zasada „jak cię widzą, tak cię piszą” działa dosłownie. lepiej ubrani szybciej awansują i lepiej zarabiają — wskazuje Diana Nowek. Z drugiej strony, ubranie może być bardzo zwodniczym elementem komunikacji niewerbalnej. Joe Navarro w książce „Mowa ciała” wspomniał swój pobyt w jednym z eleganckich hoteli w Londynie, którego cały personel, łącznie z pokojówkami, nosił uniformy od Armaniego. „Gdybym spotkał tych ludzi w pociągu wiozącym ich do pracy, zapewne pomyliłbym się co do ich statusu społecznego”.

Czy pozasłowny przekaz nie straci znaczenia w erze komunikacji wirtualnej?

— Większość kontakt z podwykonawcami tylko przez internet. Dziś kupuje się usługi na całym świecie i często nie wiadomo, z kim rozmawiamy — kobietą czy mężczyzną, bo wolni strzelcy występują pod pseudonimami. Jedyne, po czym wyrabiamy sobie opinie, to terminowość i jakość pracy — uważa Sebastian Nejfeld, właściciel Click 4 Advanatge.

Jego zdaniem, coraz rzadziej będziemy studiowali mowę ciała, a częściej zwracali uwagę na poziom e-maili — sposób pisania, dbałość o wątek, dobór argumentów. Diana Nowek widzi to inaczej: nigdy nie zabraknie zawodów, które polegają na bezpośrednim kontakcie z ludźmi. Od dobrych relacji interpersonalnych zależy też nasze spełnienie w życiu prywatnym. Jeśli więc nie rozwiniemy tego, co Joe Navarro nazywa inteligencją niewerbalną, zawsze będzie nam doskwierał jakiś niedostatek i brak.

Możesz zainteresować się również: