Gminą zarządza się podobnie jak firmą

Andrzej Urbański
opublikowano: 2005-08-30 00:00

W październiku miną trzy lata, odkąd Warszawa ustawowo stała się jedną gminą. Koncepcja funkcjonowania tak wielkiego miasta jako związku komunalnego kilkunastu gmin nie sprawdziła się. Rozbicie stolicy na szereg de facto odrębnych organizmów utrudniało prowadzenie wielkich inwestycji, a zwłaszcza zapewnienie im niezbędnej infrastruktury. Na podstawie ocen, które dzisiaj wystawiają Warszawie inwestorzy zewnętrzni, można stwierdzić, iż reforma ustroju miasta — chociaż niewolna od mankamentów — poszła w dobrym kierunku.

Stolica systematycznie awansuje w europejskich rankingach atrakcyjności inwestycyjnej, na przykład w pilnie śledzonym przez wielki biznes „European Cities Monitor”. Od roku 2002 do 2004 Warszawa awansowała w tej klasyfikacji z miejsca 28. na 20. Z kolei według raportu PriceWaterhouse & Coopers z marca 2005 r. nasza stolica znajduje się w pierwszej dziesiątce miast Europy, jeżeli chodzi o wskazania inwestycyjne w trzech podstawowych działach: biurowce, centra handlowe oraz powierzchnie magazynowo-logistyczne.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie spojrzenie na miasto — nie tylko jako na jednostkę samorządu terytorialnego, ale także jako na podmiot, który sam jest inwestorem oraz ważnym partnerem dla prywatnego biznesu. Zarządzanie gminą ma bardzo dużo wspólnego z zarządzaniem przedsiębiorstwem. Ekonomizacja wydatków ma decydujące znaczenie także w polityce inwestycyjnej samorządu. Wszystkie wydatki muszą być przemyślane i dokładnie przygotowane, a okoliczność, iż nietrafna decyzja może zakończyć się stratą wspólnych pieniędzy mieszkańców, zobowiązuje do szczególnie dobrego zarządzania. Dlatego największe inwestycje samorządowe muszą być planowane w wieloletniej perspektywie, ponieważ spektakularne posunięcia okazują się nośne medialnie, ale często przynoszą opłakane skutki dla wspólnoty samorządowej mieszkańców.

Andrzej Urbański, zastępca prezydenta Warszawy