Gminy nie chcą zniesienia ograniczeń w ustawie

Maria Olszewska
opublikowano: 1999-12-09 00:00

Gminy nie chcą zniesienia ograniczeń w ustawie

Z WŁASNEGO PODWÓRKA: Nasze miasto udziela rocznie 250-300 zamówień powyżej 3 tys. euro, natomiast tych poniżej bywa 15-16 tysięcy — wyjaśnia Józef Górny, koordynator Zarządu Miasta Chełma ds. zamówień publicznych. fot. ARC

W projekcie przygotowywanej nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych proponowane są m.in. zmiany zakładające zniesienie obowiązku organizowania przetargów na wiele inwestycji finansowanych z publicznych pieniędzy. Przedstawiciele lokalnych samorządów uważają jednak, że liberalizacja przepisów może się obrócić przeciwko nim.

Szczególnie znacząca dla samorządowych dysponentów publicznych środków jest projektowane wyłączenie z tego obowiązku zamówień udzielanych własnym zakładom budżetowym i gospodarstwom pomocniczym, a także uwolnienie od procedur przetargowych zamówień o wartości do 3 tys. euro. Opinia projektodawców, według której zmiany te mają posłużyć porządkowaniu finansów w gminach i powiatach i usprawnić gospodarowanie nimi, spotyka się z krytyką ze strony samorządowych praktyków zamówieniowych.

Samorządy protestują

— Nie zgodzę się z poglądem, że stosowanie procedur ustawowych w odniesieniu do zamówień o wartości nie przekraczającej 3 tys. euro to dla urzędów gmin i miast tylko zbędna papierkowa praca i po prostu — fikcja. Zupełnie inną skalę wartości przedstawia kwota 3 tys. euro dla jakiegoś potentata, dla potężnej jednostki państwowej, a inną dla małej gminy. W moim urzędzie sam tylko wydział geodezji każdego roku ogłasza liczne postępowania zamówieniowe w trybie zapytania o cenę — np. na szacowanie nieruchomości, przygotowanie ich do sprzedaży, ustanawianie granic itp. Zdarzają się przy tym tak zróżnicowane ceny, że stosunek maksymalnej do minimalnej wynosi nawet dziesięć do jednego. Dla nas więc to nie fikcja, ale konkretne pieniądze — mówi Józef Górny, koordynator Zarządu Miasta Chełma ds. zamówień publicznych.

Wyłączenie z procedur w małych gminach zamówień o wartości do 3 tys. euro, jak również prawo udzielania zamówień, zlecania zadań własnym gospodarstwom pomocniczym i zakładom budżetowym z pominięciem ustawy może spowodować, że taka gmina zechce po prostu wziąć rozwód z ustawą o zamówieniach publicznych.

— Nie możemy przecież zakładać, że wszyscy dysponenci publicznych pieniędzy to ludzie szlachetni i bez pokus. Wyłączenie zakładów własnych może zaowocować nieobliczalnym mnożeniem takich jednostek w gminach (na ich stworzenie wystarczy zgoda zarządu) i w konsekwencji powierzaniem im wszelkich inwestycji. Jeśli dołączyć do tego wyłączenie zamówień poniżej 3 tys. euro, to może się okazać, że wygodna gmina w ogóle nie będzie prowadzić zamówień w systemie przetargowym — dodaje Józef Górny.

Gminy mogą stracić

W projekcie zmienionej ustawy powiedziane jest, że usługi na rzecz jednostki macierzystej zakłady i gospodarstwa wykonują po kosztach własnych. Chodzi tu o zamówienia, które zakład dostanie od jednostki macierzystej z pominięciem ustawy. Ale za ile, według jakich przepisów tego ustawa nie precyzuje. Przy złej woli stron gmina może być naciągana przez własne jednostki wykonujące zlecenia. Omawiane tu zmiany w wyłączeniach mogą więc wprowadzić element korupcjogenny.