Gniotpol chce wjechać na branżowy szczyt

opublikowano: 11-02-2020, 22:00

Pod kobiecymi rządami firma oferująca użytkowe pojazdy zapowiada walkę o pozycję lidera na polskim rynku. Rusza też na podbój Ameryki Środkowej

Wszystko zaczęło się ponad trzydzieści lat temu, gdy Kazimierz Gniot kupił przyczepę do auta osobowego. Niestety, już podczas pierwszej podróży odpadła jej słabo przymocowana oś. Właściciel postanowił własnoręcznie przerobić nabytek tak, żeby był solidny. Przyczepką zainteresował się sąsiad, który zaproponował jej kupno. Kazimierz Gniot sprzedał przyczepkę, a sobie postanowił zrobić nową. Stworzył od razu dwie, na wypadek, gdyby znowu znalazł się kupiec.

Kierowanie przez kobietę firmą działającą w męskiej branży nie
jest łatwe. Nieustannie muszę udowadniać, że doskonale znam się na tym, czym
się zajmuję — mówi Agata Duliniec, prezes Gniotpolu.
Zobacz więcej

W MĘSKIM ŚWIECIE:

Kierowanie przez kobietę firmą działającą w męskiej branży nie jest łatwe. Nieustannie muszę udowadniać, że doskonale znam się na tym, czym się zajmuję — mówi Agata Duliniec, prezes Gniotpolu. Fot. Sławomir Mielnik-edytor

— Obydwie rozeszły się w mgnieniu oka. Szybko poszła fama, że tata robi dobre przyczepy, więc zaczął je produkować na sprzedaż — opowiada Agata Duliniec, córka Kazimierza Gniota.

Rodzinny biznes

Takie były początki opolskiej firmy Gniotpol Trailers, producenta pojazdów użytkowych. Od tamtego czasu spółka z rodzinnego biznesu urosła do średniej wielkości firmy z obrotami rzędu 80 mln zł. Zatrudnia 200 osób i ma dwa duże zakłady produkcyjne — w Malni i Kurzniach. Biznesem nie zarządza już Kazimierz Gniot. Pod koniec 2018 r. kierowanie firmą powierzył córce, Agacie Duliniec, a sam razem z żoną wycofał się do rady nadzorczej.

— Dla pracowników ta zmiana była naturalna, ponieważ od szesnastu lat pracowałam w spółce na różnych stanowiskach, we wszystkich działach, i dałam im się poznać z dobrej strony. Zawsze musiałam pracować ciężej niż inni, żeby zbudować autorytet i pokazać swoją wartość. Nie było miejsca na błędy — opowiada Agata Duliniec.

Przyznaje jednak, że kierowanie przez kobietę przedsiębiorstwem działającym w stricte męskiej branży to trudne zadanie.

— Zdarza się na przykład, że przychodzę na spotkanie z nowym kontrahentem, a ten zachowuje się, jakby czekał na kogoś jeszcze. Dla tych, którzy mnie znają, moja płeć nie jest problemem. Natomiast nowym partnerom biznesowym muszę czasem udowadniać, że doskonale znam się na tym, czym się zajmuję — opowiada Agata Duliniec.

Z dumą mówi o tym, że Gniotpol to do tej pory firma w 100 proc. polska, której jedynym właścicielem jest rodzina.

Główną działalnością spółki są zabudowy, przyczepy i naczepy do samochodów ciężarowych. Oferuje ona również różnego rodzaju specjalistyczne pojazdy, np. do kopalń albo dla wojska.

— Za granicą jesteśmy znani z produkcji najlżejszych środków transportu. Na przykład w segmencie lekkich naczep holenderskich, w których najlżejsze ważą 2,9 tony, nasze osiągają wagę aż o 500 kg niższą — mówi Agata Duliniec.

Przyszłość w aluminium

To efekt między innymi tego, że firma buduje pojazdy, opierając się na własnych komponentach. Ponadto od ponad 10 lat dużo inwestuje w aluminium.

— Pozwala to na zmniejszenie emisji CO 2, ponieważ konstrukcje pojazdów oparte na aluminium są lżejsze, co wpływa na niższe zużycie paliwa. Wyliczyliśmy, że jeden taki pojazd emituje w ciągu roku o 3,5 tony CO 2 mniej — opowiada Agata Duliniec.

Ponadto — w porównaniu ze stalą i sklejką, z których tworzone są standardowe zabudowy i przyczepy — dla środowiska korzystniej jest recyklingować aluminium i ponownie go używać. Gniotpol zainwestował sporo pieniędzy i czasu w opracowanie koncepcji pojazdów z aluminium — tak żeby były solidne i trwałe.

— Stal jest dużo prostsza w obsłudze i może wybaczyć więcej błędów konstrukcyjnych. W przypadku aluminium trzeba mieć dużą wiedzę na temat tego, jakich stopów używać do danych elementów, żeby konstrukcja była trwała. O tym, że nie jest to łatwe zadanie, przekonało się wiele firm, które próbowały podrabiać nasze produkty — mówi Agata Duliniec.

cc937a7e-4287-11ea-b77f-2e728ce88125
Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Dodaje, że Gniotpol jest obecnie jedyną firmą, która wszystkie pojazdy ma z aluminium. Kupują je przede wszystkim Niemcy, którzy mogą sobie pozwolić na droższe pojazdy. Nasz sąsiad zza Odry to obecnie największy odbiorca produktów aluminiowych Gniotpolu. Do tego kraju firma eksportuje 10 proc. swoich wyrobów. W 2020 r. chce zwiększyć sprzedaż na ten rynek do 20 proc.

— Spowolnienie w tym kraju odczuliśmy w drugiej połowie ubiegłego roku. W pewnym momencie mieliśmy wrażenie powtórki z 2008 r. Na szczęście z wyprzedzeniem uruchomiliśmy pewne działania na innych rynkach, co pozwoliło nam zrekompensować spadek sprzedaży do Niemiec i dzięki temu możemy mówić o małym ochłodzeniu, a nie recesji. W tym roku widzimy, że nasza sprzedaż na ten rynek wraca na ścieżkę wzrostu — mówi Agata Duliniec.

Kierunek: Ameryka Środkowa

Obroty Gniotpolu nieco ucierpiały z powodu gorszej sytuacji na niemieckim rynku i na koniec 2019 r. wyniosły 78,3 mln zł. Ale już w ciągu kolejnych dwóch lat Gniotpol chce osiągnąć 100 mln zł obrotów.

— Mamy plany ekspansji na kolejne, bardziej odległe rynki. Pracujemy m.in. nad nawiązaniem współpracy z kopalniami w Ameryce Środkowej, gdzie przemysł wydobywczy potrzebuje specjalistycznych pojazdów — mówi Agata Duliniec.

Ponadto zwiększenie obrotów z Niemcami ma zapewnić zmiana formy współpracy z tym rynkiem.

— Do tej pory sprzedawaliśmy nasze pojazdy wyłącznie poprzez umowę partnerską z przedstawicielem niemieckiego rynku. Teraz działamy równolegle, również niezależnie od niego, prowadząc aktywną sprzedaż do Niemiec — mówi Agata Duliniec.

Pożądany pracodawca

Prezeska Gniotpolu jest przekonana, że siła jej przedsiębiorstwa tkwi m.in. w kreatywności. Podkreśla, że nasz naród ma ją we krwi.

— Polacy są bardzo pomysłowi, jeśli chodzi o nowe spojrzenie na potrzeby danego segmentu. Do tego nasza firma jest na tyle mała, że może sobie pozwolić na innowacyjność i realizację nowych pomysłów w małych seriach, a z drugiej strony na tyle duża, że stać nas na finansowanie projektów badawczo-rozwojowych — tłumaczy Agata Duliniec.

Dodaje, że Gniotpol zatrudnia najlepszych specjalistów. Wielu z nich ustawia się w kolejce do pracy w tej firmie.

— Jeśli mamy potrzebę zatrudnienia, to nie musimy dawać ogłoszeń. Na moim biurku wciąż leżą CV osób zainteresowanych pracą u nas — mówi Agata Duliniec.

Ale też podobno niełatwo podkupić pracownika Gniotpolu. W czym tkwi sekret takiej stabilności?

— Wynagrodzenia są ważne, przy czym to niejedyny czynnik decydujący o wyborze pracodawcy. Równie istotna jest atmosfera i możliwość rozwoju. Dbamy o pracowników, zapewniając im dużo swobody i obdarzając zaufaniem — mówi Agata Duliniec.

Obecnie na polskim rynku Gniotpol jest jednym z trzech głównych producentów zestawów kubaturowych.

— Jeszcze do połowy ubiegłego roku zajmowaliśmy trzecią pozycję, teraz wskoczyliśmy na drugą. Szacujemy, że trzeba nam jeszcze dwóch lat, żeby znaleźć się na najwyższym stopniu podium — zapowiada Agata Duliniec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu