Goła (pensja) już nie kręci inżynierów

Marta Biernacka
opublikowano: 2005-07-18 00:00

Premia, ryczałt na paliwo czy prywatna opieka medyczna zwiększają efektywność pracowników. Inżynierowie także potrzebują motywacji.

Tylko co trzeci inżynier otrzymuje premie finansowe związane z efektami swojej pracy. Większość firm płaci nadal gołą pensję. Zdaniem Grzegorza Żebrowskiego, dyrektora agencji personalnej Bank Danych o Inżynierach, takie podejście negatywnie wpływa na wydajność pracowników.

— Brak sprzężenia pomiędzy wynikami pracy a wynagrodzeniem powoduje spadek mobilizacji — mówi Grzegorz Żebrowski.

A można inaczej.

Małgorzata Orłowska, konsultantka w Banku Danych o Inżynierach, zna firmy, które wdrożyły już nowoczesne systemy motywacyjne.

Jeden z jej klientów, inżynier, dyrektor handlowy w warszawskiej spółce z branży chemicznej, poza pensją otrzymuje prowizję od rocznego obrotu firmy.

— Spółka zapewnia prywatną opiekę medyczną dla całej jego rodziny, 5 dni dodatkowego urlopu i możliwość wzięcia niskooprocentowanej (2 proc.) pożyczki z firmowej kasy. Dwa razy w tygodniu menedżer uczęszcza na indywidualne lekcje angielskiego — wylicza Małgorzata Orłowska.

Motywacja daje efekt

Firmy mogą zwiększyć efektywność, wprowadzając premie pracownicze.

— Pracownicy uważają, że najczęściej spotykane w firmach premie uznaniowe zależą od subiektywnej oceny szefa — twierdzi Małgorzata Orłowska.

Dlatego dobrze przygotowany program motywacyjny powinien premiować osiąganie konkretnych wyników. W warszawskiej Schneider Electric taki system funkcjonuje od 2 lat. Kierownictwo średniego szczebla jest co miesiąc rozliczane z realizacji zadań i wynagradzane finansowo.

— Jeśli cele zostaną wykonane w 100 proc., to pracownicy, w zależności od stanowiska, dostają do kilkanastu procent premii. Po przekroczeniu „magicznej” setki premia dynamicznie rośnie — tłumaczy Urszula Piasecka ze Schneider Electric.

Łukasz Świątkowski, inżynier, obecnie dyrektor sprzedaży w Schneider Electric, od dwóch lat z satysfakcją notuje wzrost swoich przychodów.

— Wiem, że jeśli w miesiącu przekroczę poziom sprzedaży na swoim terenie, stan konta bankowego przy następnej wypłacie znacząco się poprawi. Premia to 15 do 45 proc. mojej pensji — mówi Łukasz Świątkowski.

Wcześniej pracownicy dopiero przy półrocznym podsumowaniu wyników dowiadywali się, że dostaną ekstrapieniądze.

Telefon i laptop to standard

Służbowa komórka już nie imponuje. Teraz w cenie jest pomoc w znalezieniu mieszkania czy służbowe lokum.

— Inżynierowie idą tam, gdzie jest dla nich praca — np. do specjalnych stref ekonomicznych. Podczas rekrutacji na wstępie słyszę pytanie o dodatek relokacyjny czy dopłatę do mieszkania — zaznacza Małgorzata Orłowska.

Na porządku dziennym są szkolenia.

— Świeży narybek, ale także doświadczeni specjaliści wyjeżdżają za granicę do siostrzanych spółek Siemensa, gdzie przechodzą tzw. on the job training — mówi Małgorzata Myszka, dyrektor personalny w Siemensie.

Jednak — jak wynika z badań Banku Danych o Inżynierach — tylko co setny inżynier może liczyć na dopłatę do studiów, a zaledwie 6 proc. firm dofinansowuje naukę języków.

— Pokrywamy do 30 proc. kosztów studiów podyplomowych, a nauki języków do 50 proc. Pragnienie dalszej edukacji musi pokrywać się z naszymi planami co do rozwoju zawodowego pracownika — wyjaśnia Urszula Piasecka.

Rzadko która firma zapewnia opiekę medyczną, bony na obiady czy ryczałt na paliwo.

— Jeśli miałbym szukać innej pracy, jednym z warunków byłoby otrzymanie różnych dodatków. To małe, ale sympatyczne dowody dbałości o pracownika — zapewnia Łukasz Świątkowski.