Premia, ryczałt na paliwo czy prywatna opieka medyczna zwiększają efektywność pracowników. Inżynierowie także potrzebują motywacji.
Tylko co trzeci inżynier otrzymuje premie finansowe związane z efektami swojej pracy. Większość firm płaci nadal gołą pensję. Zdaniem Grzegorza Żebrowskiego, dyrektora agencji personalnej Bank Danych o Inżynierach, takie podejście negatywnie wpływa na wydajność pracowników.
— Brak sprzężenia pomiędzy wynikami pracy a wynagrodzeniem powoduje spadek mobilizacji — mówi Grzegorz Żebrowski.
A można inaczej.
Małgorzata Orłowska, konsultantka w Banku Danych o Inżynierach, zna firmy, które wdrożyły już nowoczesne systemy motywacyjne.
Jeden z jej klientów, inżynier, dyrektor handlowy w warszawskiej spółce z branży chemicznej, poza pensją otrzymuje prowizję od rocznego obrotu firmy.
— Spółka zapewnia prywatną opiekę medyczną dla całej jego rodziny, 5 dni dodatkowego urlopu i możliwość wzięcia niskooprocentowanej (2 proc.) pożyczki z firmowej kasy. Dwa razy w tygodniu menedżer uczęszcza na indywidualne lekcje angielskiego — wylicza Małgorzata Orłowska.
Motywacja daje efekt
Firmy mogą zwiększyć efektywność, wprowadzając premie pracownicze.
— Pracownicy uważają, że najczęściej spotykane w firmach premie uznaniowe zależą od subiektywnej oceny szefa — twierdzi Małgorzata Orłowska.
Dlatego dobrze przygotowany program motywacyjny powinien premiować osiąganie konkretnych wyników. W warszawskiej Schneider Electric taki system funkcjonuje od 2 lat. Kierownictwo średniego szczebla jest co miesiąc rozliczane z realizacji zadań i wynagradzane finansowo.
— Jeśli cele zostaną wykonane w 100 proc., to pracownicy, w zależności od stanowiska, dostają do kilkanastu procent premii. Po przekroczeniu „magicznej” setki premia dynamicznie rośnie — tłumaczy Urszula Piasecka ze Schneider Electric.
Łukasz Świątkowski, inżynier, obecnie dyrektor sprzedaży w Schneider Electric, od dwóch lat z satysfakcją notuje wzrost swoich przychodów.
— Wiem, że jeśli w miesiącu przekroczę poziom sprzedaży na swoim terenie, stan konta bankowego przy następnej wypłacie znacząco się poprawi. Premia to 15 do 45 proc. mojej pensji — mówi Łukasz Świątkowski.
Wcześniej pracownicy dopiero przy półrocznym podsumowaniu wyników dowiadywali się, że dostaną ekstrapieniądze.
Telefon i laptop to standard
Służbowa komórka już nie imponuje. Teraz w cenie jest pomoc w znalezieniu mieszkania czy służbowe lokum.
— Inżynierowie idą tam, gdzie jest dla nich praca — np. do specjalnych stref ekonomicznych. Podczas rekrutacji na wstępie słyszę pytanie o dodatek relokacyjny czy dopłatę do mieszkania — zaznacza Małgorzata Orłowska.
Na porządku dziennym są szkolenia.
— Świeży narybek, ale także doświadczeni specjaliści wyjeżdżają za granicę do siostrzanych spółek Siemensa, gdzie przechodzą tzw. on the job training — mówi Małgorzata Myszka, dyrektor personalny w Siemensie.
Jednak — jak wynika z badań Banku Danych o Inżynierach — tylko co setny inżynier może liczyć na dopłatę do studiów, a zaledwie 6 proc. firm dofinansowuje naukę języków.
— Pokrywamy do 30 proc. kosztów studiów podyplomowych, a nauki języków do 50 proc. Pragnienie dalszej edukacji musi pokrywać się z naszymi planami co do rozwoju zawodowego pracownika — wyjaśnia Urszula Piasecka.
Rzadko która firma zapewnia opiekę medyczną, bony na obiady czy ryczałt na paliwo.
— Jeśli miałbym szukać innej pracy, jednym z warunków byłoby otrzymanie różnych dodatków. To małe, ale sympatyczne dowody dbałości o pracownika — zapewnia Łukasz Świątkowski.