Gold Finance odzyskuje blask

ET
24-08-2012, 00:00

Pośrednik błysnął w II kw. i awansował na szóste miejsce w branży pod względem sprzedaży kredytów mieszkaniowych.

Kiedy na początku 2011 r. Marek Jutkiewicz (współtwórca Hoopa) przejął kontrolę nad Gold Finance, zapowiadał, że celem dla pośrednika jest sprzedaż kredytów mieszkaniowych na poziomie 100 mln zł miesięcznie. Przed rokiem pośrednik był w stanie agonalnym. Inwestor pospłacał długi i podniósł kapitały z 50 tys. zł do 5 mln zł. W tym roku dosypał jeszcze w dwóch transzach 400 tys. zł.

Na razie do osiągnięcia planowanych 100 mln zł miesięcznej sprzedaży droga jeszcze daleka. Faktem jednak jest, że systematycznie zwiększa sprzedaż i odzyskuje udziały w rynku. W I kw. 2011 r. pośredniczył w kredytach za 82 mln zł, co dawało mu ósme miejsce w branży. Na koniec roku sprzedaż wzrosła do 128 mln zł. W I kw. tego roku spadła do 118 mln zł, ale w drugim odbiła do 151 mln zł i w efekcie Gold wskoczył na szóste miejsce, wyprzedzając minimalnie Ideę Expert (dawny PDK). Na kurczącym się rynku kredytów mieszkaniowych, gdzie produkcja banków spadła o około 25 proc. w stosunku do 2011 r. , taka dynamika to spore osiągnięcie.

Na samych kredytach, nawet zwiększając obroty, pośrednik daleko nie zajedzie. Chociaż jak zapewnia Łukasz Bińka, prezes spółki, biznes na tyle dobrze się kręci, że jeszcze w tym roku spółka ma osiągnąć próg rentowności. Gold od tego roku zaczyna jednak dywersyfikację źródeł przychodów. Powoli przekwalifikowuje się z pośrednika kredytowego na doradcę finansowego i będzie oferować znacznie bardziej dochodowe produkty inwestycyjne, główne unit linki. Po kryzysie 2009-10, który niemal rzucił na kolana świetnie prosperującą wcześniej branżę pośrednictwa, każdy pośrednik zapowiadał dobudowanie inwestycyjnej nogi biznesowej, co dotychczas udało się tylko Open Finance, który z powodzeniem realizuje tę strategię. Łukasz Bińka mówi, że w Gold nie mogła ona wcześniej wypalić, bo sprzedażą inwestycji zajmowało się kilka osób, nie było szefa produktu, strategii sprzedaży.

— Mamy 500 doradców, niech tylko 10 proc. z nich zajmie się aktywnie doradztwem finansowym, to efekty pojawią się szybko — mówi Łukasz Bińka. Apetytów nie ma przesadnie rozbudzonych, bo na początek 400-600 tys. zł sprzedaży miesięcznie wystarczy. Docelowo szef Gold Finance chciałby, żeby biznes produktów inwestycyjnych przynosił około 30 proc. przychodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gold Finance odzyskuje blask