Goldman Sachs nie boi się o Chiny

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2015-09-07 12:59

Podczas gdy świat zaniepokojony jest kondycją chińskiej gospodarki, Mark Schwartz z Goldman Sachs uważa, że nie ma powodów do aż tak dużych obaw, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach, pisze serwis CNN.

Szefujący oddziałowi GS w regionie Azji i Pacyfiku Schwartz co prawda zgadza się z opiniami, że kilka rzeczy w chińskiej gospodarce poszło nie tak tego lata, ale „… katastroficzne wizje poszły za daleko”. 

Mark Schwartz
ChinaFotoPress/Forum

Myślę, że reakcja rynków na całym świecie jest przesadzona. W mojej opinii w Chinach mamy obecnie do czynienia z przejściem od zdominowanego przez państwo systemu kontroli do systemu bardziej zorientowanego na rynek – ocenia Schwartz. 

Dodał, że świat musi być cierpliwy. Bardzo cierpliwy. Szacuje on, że zakończenie reform może zająć Pekinowi  co najmniej 10, jeśli nie 20 lat. 

Myślę, że Chiny będą wdrażały reformy tak długo jak dynamika PKB nie spadnie poniżej poziomu 5 lub 6 proc.  Uważa też, że będą one kontynuowane dopóki kraj będzie w stanie stworzyć od 8 do 12 mln nowych miejsc pracy każdego roku. 

 Mimo ostatnich słabszych danych o produkcji i eksporcie, Goldman Sachs oczekuje, że chińska gospodarka wzrośnie w tym roku o 6,8 proc. Prognozy na kolejne trzy lata zostały jednak obniżone pod koniec sierpnia odpowiednio z 6,7 do 6,4 proc. na rok 2016 i z 6,5 do 6,1 proc. w roku 2017, zaś na rok 2018 z 6,2 do 5,8 proc.

W ubiegłym roku chińska gospodarka wzrosła o 7,3 proc. po korekcie.