Currie ostrzega, że kurs palladu tylko krótko utrzymałby się na tak wysokim poziomie z powodu osłabienia popytu.
- Potencjał wzrostu jest znaczący, bo rynek jest obecnie w fazie napędzanej przez popyt – powiedział. – Wzrostu nie da się utrzymać z powodu zniknięcia popytu, a cena spadnie aby znów odbić w górę, tak jak widzieliśmy w ubiegłym roku – dodał.
W 2019 roku pallad zdrożał o 54 proc. W tym roku jego cena wzrosła już o ok. 30 proc., bo popyt stale przewyższa podaż metalu wykorzystywanego głównie w katalizatorach.
- Ten proces prawdopodobnie będzie trwał dopóki producenci samochodów nie przejdą na inny metal szlachetny, jak platyna czy rod – powiedział Currie. – Stanie się to jednak dopiero kiedy niedostatek palladu stanie się tak dotkliwy, aby stwarzać problem w produkcji aut, do czego jest jednak jeszcze daleko – dodał.
Obecnie na rynku spot pallad drożeje o 0,6 proc. do 2514,97 USD za uncję. W poniedziałek osiągnął rekordowy kurs 2577,27 USD, a we wtorek dochodził on do 2517,88 USD i był o 85 proc. wyższy niż 12 miesięcy wcześniej.