Gołębia podwyżka dopiekła funtowi

Bank Anglii zrobił coś, co zazwyczaj umacnia walutę. Tym razem efekt był odwrotny. Do złotego funt stracił 7 groszy

W czwartek wczesnym popołudniem funt szterling kosztował 4,76 zł. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że 3-4 godziny wcześniej zbliżał się do 4,83 zł. Bliżej wieczora był już poniżej 4,74 zł. Kurs brytyjskiej waluty spadł po tym, jak Bank Anglii poinformował o podwyżce głównej stopy procentowej z 0,25 do 0,5 proc. Oczywiście trudno twierdzić, że stopy procentowe Zjednoczonego Królestwa są na wysokim poziomie, ale była to pierwsza podwyżka od ponad 10 lat. Rynek zareagował zaś przeceną funta do głównych walut i złotego. Znamienne, że gdy w połowie września Bank Anglii zapowiedział podwyżki stóp procentowych, funt wyraźnie się umocnił. Analitycy walutowi podkreślają jednak, że choć do podwyżki doszło i nie była niższa, niż oczekiwano, jej otoczka okazała się zaskakująca.

Wyświetl galerię [1/2]

BEZ POŚPIECHU: Brytyjski bank centralny, którego szefem jest Mark Carney, nie pali się do kolejnych podwyżek stóp procentowych, a to przecenia funta. Fot. Bloomberg

— Rynek odebrał ją jako gołębią podwyżkę. Z jednej strony do podwyżki doszło, ale było to już w cenach. Sam komunikat po podwyżce był jastrzębi. Za decyzją opowiedziało się siedem z dziewięciu osób podejmujących

decyzję, podczas gdy rynek oczekiwał rozkładu głosów sześć do trzech. Z drugiej strony komunikat związany z decyzją sprowadza się do stwierdzenia, że Bank Anglii rozpoczyna cykl podwyżek, ale będzie on nieregularny. Do 2020 r. można się spodziewać dwóch podwyżek — tłumaczy Marcin Kiepas, główny analityk Kantoryplus.pl.

— Rynek spodziewał się tej podwyżki. Wszystko rozbiło się jednak o to, czy kolejne nastąpią w lutym bądź na wiosnę 2018 r. Z komunikatu po decyzji Banku Anglii wynika, że jest to jednorazowa podwyżka w perspektywie kilkunastu miesięcy. Tym samym znaczenia nabierają ponownie wątki związane z brexitem — dodaje Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska.

W Londynie nie jest źle, ale…

W ostatnich tygodniach, a nawet miesiącach, informacje na temat negocjacji brexitowych funt w zasadzie ignorował — niezależnie, czy oznaczały zbliżenie stanowisk czy nie.

— Tak będzie, dopóki brytyjska gospodarka pędzi. A pędzi: bezrobocie jest najniższe od 42 lat. Przełamanie impasu w negocjacjach nie ma więc potencjału, by funta umacniać — uważa Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers.

Neil Mellor, starszy strateg walutowy Bank of New York Mellon, w swoim komentarzu po decyzji Banku Anglii zwrócił jednak uwagę na spadający wskaźnik optymizmu konsumentów, najwyższy od 2008 r. spadek zatrudnienia w handlu detalicznym i spadek sprzedaży samochodów o 4,1 proc. r/r.

— Wraz z pojawieniem się ryzyka związanego z brexitem można stwierdzić, że gospodarki nie stać na ofiary na ołtarzu celu inflacyjnego, który był w dużej mierze pomijany ze względu na wzrost od 2009 r. — uważa Neil Mellor.

Zdławienie inflacji przekraczającej cel było zaś głównym powodem podwyżki stóp procentowych.

— Podwyżka zasygnalizowała, że Bank Anglii trzyma rękę na pulsie. Raczej nie wpłynie na warunki monetarne, ale na oczekiwaniainflacyjne, które mają duże znaczenie. Jeśli spadną, to jest szansa, że inflacja też spadnie — tłumaczy Marcin Kiepas.

Status quo poniżej 5 zł

Reakcja na decyzję banku centralnego Zjednoczonego Królestwa utwierdza analityków walutowych w przekonaniu, że do końca 2017 r. funt nie przekroczy 5 zł. Swoje oczekiwania w tym zakresie zrewidował nawet Marek Rogalski, który dotychczas widział funta jako relatywnie mocnego względem złotego, czyli właśnie po 5 zł na koniec roku. Obecnie uważa, że będzie to 4,70 zł.

— Ze złotym jest o tyle ciekawie, że jest mocniejszy, niż można by oczekiwać wcześniej. To sugeruje, że nie zakończył umocnienia rozpoczętego w grudniu 2016 r. Może się osłabić dopiero w 2018 r. — mówi Marek Rogalski.

Bartosz Sawicki i Marcin Kiepas widzą relacje funta i złotego na koniec 2017 r. w zasadzie tak samo. Pierwszy obstawia 4,85 zł za funta, drugi — przedział 4,80-4,90 zł.

— Funt będzie się osłabiał do głównych walut, ale ze złotym będzie podobnie. Rynek już wycenia jedną podwyżkę stóp procentowych przez NBP, ale jest ona wątpliwa. Złoty umocnił się za bardzo w stosunku do sytuacji gospodarczej, która jest dobra, ale nie aż tak, by uzasadniać obecne umocnienie złotego — wyjaśnia Bartosz Sawicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gołębia podwyżka dopiekła funtowi