O ile otwarcie polskiego nieba stanowi poważne zagrożenie dla przewoźników, o tyle dla portów lotniczych może być receptą na zwiększenie zysków.
Od kilku dni z podpoznańskiego lotniska Ławica można latać do Kolonii, a od 26 października uruchomione zostanie połączenie do Monachium. W planach są również rejsy do Paryża, Londynu, Brukseli i Rzymu.
Otwarcie połączenia Ławica —Monachium nie wpłynie jednak na plany portu lotniczego w szczecińskim Goleniowie, które również zamierza wprowadzić stałe rejsy do stolicy Bawarii.
— Uważam, że nie musimy jechać samochodem czy pociągiem do Poznania, by stamtąd polecieć do Monachium. Jeżeli nic już nie stanie na przeszkodzie, wiosną rozpoczniemy regularne loty samolotami zabierającymi 50 pasażerów — twierdzi Maciej Jarmusz, prezes spółki Port Lotniczy Szczecin – Goleniów.
Na kondycję lokalnych portów lotniczych wpływa ożywienie na rynku lotów czarterowych. Jednak to, co dobre dla lotnisk, nie służy wcale polskim przewoźnikom, bo loty te coraz częściej obsługiwane są przez tanie linie z Zachodu. Warszawskie biuro turystyczne JetTouristic, organizujące wyjazdy do Turcji, przeniosło swoją centralę z Warszawy do Szczecina. W sezonie wiosenno-letnim zamierza uruchomić połączenia czarterowe z lotniska w Goleniowie do Antalyi, niemiecko-tureckimi liniami Sun Express.
— Na trasie tej latać będą Boeingi 737, zabierające 200 pasażerów. Zorganizujemy 15 połączeń czarterowych z lotniska w Goleniowie, nie licząc oczywiście tych z Poznania, Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Katowic i Krakowa, które utrzymujemy od 6 lat — mówi Jarosław Jeschke, dyrektor biura turystycznego.
Spółka prowadzi rozmowy także z tanim przewoźnikiem Ryanair z Irlandii.
Przeszkodą w uruchamianiu nowych stałych linii są kwestie prawne związane między innymi z uzyskiwaniem zgody na ich otwarcie.
— W Polsce nadal decyduje o tym resort transportu i Urząd Lotnictwa Cywilnego. Zasady porozumienia o otwartym niebie, które zaczną obowiązywać również w Polsce, zmienią ten stan. Diametralnie zmieni się także sytuacja lotnisk regionalnych — mówi Maciej Jarmusz.
— W sprawie otwarcia połączeń obsługiwanych przez tanich przewoźników nie jesteśmy w tyle za naszymi kolegami z innych portów. Nie chcę jednak rozbudzać nadziei i oczekiwań, ale wierzę, że ta sytuacja się zmieni na lepsze — dodaje prezes Maciej Jarmusz.
Budowa nowego terminalu w Goleniowie kosztowała wiele milionów złotych. Inwestycja była kosztowna, a zwroty są powolne. W ubiegłym roku przez terminal przewinęło się ponad 80 tys. pasażerów. W tym roku już 70 tys., a na koniec roku powinno ich być ponad 95 tys.
— Wszyscy obiecują nam pomoc, ale kończy się ona jedynie na deklaracjach. Zgodnie z prawem o ruchu lotniczym i statutem naszej spółki, należy nam się pomoc z centrali. Wiem, że Urząd Marszałkowski dysponuje dla nas kwotą ponad 800 tys. zł. Ale nie przekazuje jej, bo, jak twierdzą urzędnicy, nie wiedzą, jak to zrobić. W innych województwach potrafili, a u nas akurat nie — skarży się Maciej Jarmusz.
Rok 2004 może być przełomowy dla goleniowskiego lotniska. Ma ono szansę stać się międzynarodowym terminalem z prawdziwego zdarzenia.
Wskutek wprowadzenia polityki otwartego nieba przybędzie połączeń oraz pieniędzy i pojawi się szansa rozpoczęcia II etapu budowy terminalu.