Jego właściciel już za trzy lata jest gotów wyjść z inwestycji.

Resource Partners, od niedawna właściciel Golpaszu, w ciągu 18 miesięcy zamierza podwoić jego moce produkcyjne. Przejęta przez fundusz firma oddaje do użytku fabrykę w Podkonicach Dużych (woj. łódzkie). To trzeci zakład Golpaszu.
— Ta inwestycja była jednym z argumentów przemawiających za zakupem firmy. Zwiększenie mocy znajdzie odzwierciedlenie w wynikach. Obecnie przychody grupy wynoszą około 0,5 mld zł. Za trzy lata przekroczą 1 mld zł — zapowiada Ryszard Wojtkowski, prezes Resource Partners. Jego zdaniem, rynek pasz, szczególnie dla drobiu, jest jednym z bardziej perspektywicznych.
— Hodowcy drobiu kupują pasze i przestrzegają zaleceń producenta, bo przekładają się one na konkretne wyniki i wskaźniki hodowlane — mówi Ryszard Wojtkowski.
Poniżej średniej unijnej
Wiesław Dzwonkowski, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), przyznaje, że popyt na pasze z roku na rok rośnie. Pomaga w tym wzrost sektora drobiowego. Według prognoz, w tym roku mamy wyprodukować o 10 proc. więcej tego mięsa niż w zeszłym. Dynamiki nie wyglądają już tak kwitnąco w przypadku mięsa czerwonego. Wołowiny wyprodukujemy o 4-6 proc. więcej niż 2014 r., ale wieprzowiny — mniej niż w zeszłym roku. To jednak drób odpowiada za zdecydowanie większą część rynku pasz przemysłowych, czyli produkowanych przez wyspecjalizowane zakłady.
— Produkcja pasz przemysłowych to 9,2 mln ton, z czego 5,7 mln ton dla drobiu, 1,9 mln ton dla trzody i około 1 mln ton dla bydła, głównie mlecznego. Taka duża różnica wynika ze stopnia uprzemysłowienia, a np. wśród hodowców trzody chlewnej jest spore rozdrobnienie — tłumaczy Wiesław Dzwonkowski.
To jednak mniejsze segmenty odnotowują najwyższe dynamiki.
— Od wejścia do UE popyt na pasze dla bydła zwiększył się trzykrotnie. To naturalny element rozwoju sektora. Jest jednym z czynników pozwalających na osiągnięcie wyższej wydajności mlecznej. Obecnie ten segment przekracza u nas 10 proc. rynku pasz, podczas gdy średnia dla krajów unijnych to ponad 20 proc. Dlatego należy spodziewać się tu wzrostu — dodaje ekspert IERiGŻ. Wiesław Dzwonkowski szacuje, że w przypadku hodowców trzody chlewnej pasze nieprzemysłowe, a więc przygotowywane we własnym zakresie, to przynajmniej 6-7 mln ton rocznie, czyli ponad trzy razy więcej niż przemysłowy rynek dla tego rodzaju pasz.
— Choć najwięksi hodowcy na pewnym etapie rozwoju decydują się na własną produkcję pasz, hodowców średniej wielkości jest długa lista. Widzimy więc potencjał do dalszego wzrostu — zaznacza prezes Resource Partners. Mieszalni pasz postawionych przez producentów mięsa nie widać w statystykach. Wiesław Dzwonkowski szacuje, że mogą produkować około 800 tys. ton.
W promieniu 200 km
Golpasz, poza wytwórnią pasz w Łódzkiem, ma również zakłady w Golubiu-Dobrzyniu i Janowcu Wielkopolskim (woj. kujawsko- -pomorskie). Fundusz przejął także kontrolę nad jego spółkami zależnymi — Pro-Agro i Agrolenem. Obie działają w branży żywienia zwierząt. Golpasz posiada również gospodarstwo rolne — na powierzchni 1,4 tys. ha uprawia m.in. kukurydzę. Zdaniem Ryszarda Wojtkowskiego, dostawy pasz są najbardziej opłacalne do hodowców, którzy znajdują się w promieniu 200 km od fabryki.
— W związku z czym rozważamy inwestycję w kolejny zakład — mówi Ryszard Wojtkowski. Dobre prognozy i duże zainteresowanie inwestorów tym segmentem ma skrócić czas inwestycji.
— Za trzy lata zamierzamy z niej wyjść — mówi Ryszard Wojtkowski. W portfelu Resource Partners to w tej chwili jedyna rolna, choć niejedyna spożywcza inwestycja. Fundusz przez ostatnie lata konsolidował rynek ciastkarski wokół Delic- Polu. Ma też udziały w Melvicie, producencie kasz i innych produktów sypkich.