Strefa euro oznacza dla polskiej gospodarki m.in. większy dostęp do oszczędności zagranicznych, a to odgrywa niebagatelną rolę dla finansowania krajowych inwestycji - uważa prof. Stanisław Gomułka z London School of Economics.
Profesor uczestniczył w czwartek w konferencji "Euro a gospodarka Polski", zorganizowanej przez Koło Naukowe Strategii Gospodarczej we współpracy z Katedrą Strategii i Polityki Gospodarczej oraz Finansów i Bankowości Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Zdaniem Gomułki, przy obciążeniu budżetu wysokim poziomem wydatków publicznych (w tym transferów socjalnych, wynikających m.in. z wysokiego bezrobocia) oraz relatywnie niskim poziomie oszczędności krajowych, ułatwiony dostęp do oszczędności zagranicznych jest szczególnie ważny.
Szybkie zwiększanie oszczędności krajowych poprzez redukcję wydatków z budżetu, spowalnianie tempa wzrostu plac realnych (aby więcej zysków zostało w przedsiębiorstwach) i zachęcanie gospodarstw domowych do oszczędzania, może "wychłodzić gospodarkę". Jeśli zasób oszczędności krajowych nie pokrywa potrzeb inwestycyjnych gospodarki, należy oprzeć finansowanie inwestycji na pożyczkach zagranicznych - wyjaśnił Gomułka.
Badania pokazują, że wzrost inwestycji o ok. 5 proc. przekłada się na ok. 1 proc. wzrostu PKB - dodał.
Prof. UW i członek Zarządu NBP Ryszard Kokoszczyński podziela poglądy Gomułki nt. ułatwionego dostępu do kapitałów zagranicznych po przystąpieniu przez Polskę do strefy euro. "Jeśli chcemy się szybko rozwijać, na poziomie wyższym niż 4,5-5 proc. rocznie, ponieważ mamy wysokie aspiracje w zakresie konsumpcji, kształtowane przez wzorce zachodnioeuropejskie, musimy więcej inwestować" - powiedział. Tymczasem - jak dodał - poziom oszczędności krajowych nie wystarcza do zdynamizowania procesów inwestycyjnych.
Jak podkreślił Gomułka, dług zagraniczny mógłby być zwiększany bez zagrożenia dla stabilności makroekonomicznej gospodarki, gdyby Polska znajdowała się w strefie euro.
"Dziwię się stanowisku wiceministra finansów Cezarego Mecha, który uważa, że nie ma presji w kwestii przystępowania do strefy euro" - powiedział Gomułka. Jego zdaniem, jedyny znaczący koszt dostosowania gospodarki Polski do warunków strefy euro to koszt reformy finansów publicznych, która "konieczna jest tak czy inaczej, nawet przy pominięciu planów wejścia do strefy euro".
Pod koniec grudnia 2005 r. Mech poinformował, że Polska określi termin wejścia do strefy euro po debacie publicznej, która zakończy się referendum. Podkreślił także, że "Polska nie ma w traktacie akcesyjnym żadnego terminu wejścia do strefy euro". "Możemy określić ten termin i na rok 2010, 2011, 2012, i na 2013" - mówił.
27 stycznia Sejm przyjął do wiadomości przedstawioną przez Mecha informację dotyczącą aktualizacji programu konwergencji. Rząd przyjął aktualizację tego programu 18 stycznia, a dokument przekazano Komisji Europejskiej.
Rząd zakłada dług sektora finansów publicznych na poziomie 45 proc. PKB w 2006 r., 45,3 proc. PKB w 2007 r. i 45,4 proc. PKB w 2008 r. przy uwzględnieniu transferów z ZUS do OFE jako części sektora finansów publicznych.
Jeśli jednak nie wliczać OFE - dług wyniósłby odpowiednio 51,2 proc., 52,1 proc. i 52,6 proc. Rząd chciałby, aby Komisja Europejska uwzględniła polską opinię, by OFE zaliczać do sektora finansów publicznych.
Jak podał resort finansów w zaktualizowanym programie konwergencji na lata 2005-2008, przy włączeniu OFE do sektora publicznego deficyt budżetowy Polski w 2006 roku wyniesie 2,6 proc. PKB.
Zgodnie z Traktatem z Maastricht, wszystkie kraje członkowskie UE powinny docelowo wejść do unii walutowej. Tylko Wielka Brytania i Dania wynegocjowały formułę pozwalającą na samodzielny wybór waluty. Polska jest zobowiązana do wprowadzenia euro na mocy Traktatu Akcesyjnego.
Przed wejściem do strefy euro Polska musi spełniać kryteria z Maastricht: mieć inflację nie wyższą niż o 1,5 pkt proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie inflacja była najniższa; długoterminowe stopy procentowe na poziomie nie przekraczającym więcej niż o 2 pkt proc. średniej stóp procentowych w 3 krajach UE o najniższej inflacji; dług publiczny nie przekraczający 60 proc. PKB, a deficyt budżetowy na poziomie max. 3 proc. PKB.
Patronat merytoryczny nad czwartkową konferencją sprawował NBP i kancelaria premiera. Patronat medialny objęła m.in. Polska Agencja Prasowa.