Gomułka: musimy znaleźć 50-60 miliardów

DI, "Gazeta Wyborcza"
opublikowano: 2010-12-13 13:04

Ryzyko przekroczenia przez dług publiczny progu 55 proc. w przyszły roku jest spore – uważa prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

„Mamy ponad 90 proc. szans, że w tym roku dług nie przekroczy jeszcze granicy 55 proc. PBK. Jednak jakieś ryzyko istnieje, bo część naszego długu jest denominowana w walutach obcych: głównie w euro i dolarach, ale też we franku szwajcarskim czy jenie. Gdyby pod koniec roku - dług przeliczany jest na złote 31 grudnia - doszło do kolejnej fali kryzysu w strefie euro np. w Portugalii i Hiszpanii, i złoty raptownie by się osłabił, ryzyko przekroczenia przez dług 55 proc. wzrosłoby znacznie” – powiedział Stanisław Gomułka w „GW”.

Zdaniem byłego wiceministra finansów, najprawdopodobniejszym jednak scenariuszem dla złotego jest umocnienie, a nie osłabienie „…bo kurs nadal jest wysoki”.

Stanisław Gomułka - artykuły, linki, zdjęcia

Zdaniem Gomułki, obecny minister finansów Jacek Rostowski bronił się przed przekroczeniem czerwonej 55-proc. linii poprzez „przerzucenie części publicznych wydatków inwestycyjnych do Krajowego Funduszu Drogowego i niezaliczanie tego Funduszu do sektora finansów publicznych”.

„Jednak Eurostat i KE zaliczają Fundusz Drogowy do tego sektora, co podwyższa dług publiczny Polski o prawie 30 mld zł. Stąd różnica w ocenie relacji długu do PKB na koniec roku - wg MF to będzie 53,2 proc., a według Komisji - to już 55,4 proc.” – tłumaczy Gomułka.

Profesor przypomina, że udział samorządów w ogólnym zadłużeniu kraju jest niewielki, bo wynosi poniżej 10 proc., a podstawowy dług jest generowany przez rząd centralny. „I tu ministerstwo może nieco "podmasować" wynik. Wystarczy część wydatków przenieść na styczeń 2011 r.”

Co ma do zrobienia obecny minister finansów? „…mieliśmy wzrost wydatków w tempie wyższym niż wzrost PKB. Część tych wydatków była uzasadniona, np. na infrastrukturę. Jednak w rezultacie mamy duży deficyt strukturalny, ok. 4-5 proc. PKB. Żeby zejść do deficytu wymaganego przez Unię, tak byśmy mogli myśleć o przyjęciu euro, także po to, aby uniknąć przekroczenia progu 55 proc. PKB i ograniczyć wzrost kosztu obsługi długu publicznego, powinniśmy znaleźć przynajmniej 50-60 mld zł, w nowych, trwałych dochodach i w trwałych cięciach wydatków” – podsumowuje Gomułka.