Goodyear: dwa pomysły na Dębicę

Marcin Goralewski
opublikowano: 2003-09-05 00:00

Dziś przyjeżdża Robert Keegan, szef Goodyeara. Ma ujawnić plany amerykańskiego inwestora wobec Dębicy.

Kłopoty finansowe największego na świecie producenta opon — amerykańskiego Goodyeara —są faktem. Po informacji o 1,11 mld USD straty w czwartym kwartale 2002 r. pojawiły się nawet pytania, czy gigant nie zbankrutuje. Pytanie, co się stanie z polską inwestycją — Firmą Oponiarską Dębica, w której Good- year ma 59,87 proc. akcji.

— Na wszystkie pytania odpowie Robert Keegan, prezes Goodyeara, który właśnie przylatuje do Polski — ucina Zdzisław Chabowski, szef Dębicy.

Na razie firma zdecydowała się zamknąć jedną fabrykę w USA i zwolnić 500 osób.

Stwierdzenie, że giełdowy światek huczy od plotek o sprzedaży Dębicy, byłby nadużyciem. Temat jest jednak popularny.

— Po rynku krążą dwie opinie. Według jednej, Goodyear zdecyduje się na przejęcie całej firmy i jej sprzedaż. Druga jest całkiem odmienna. Inwestor wiedząc, że Dębica to jeden z najlepszych zakładów w grupie, przeniesie produkcję z innych mniej rentownych fabryk — mówi Tomasz Dumała, analityk DM BGŻ.

Analitycy zastanawiają się, na ile poważne są kłopoty Goodyeara.

— Od ich skali może zależeć decyzja o sprzedaży polskiej spółki. Jeśli kłopoty są poważne, Dębica może pójść pod młotek — uważa Bartosz Ostafiński z Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Jego zdaniem, przeniesienie części produkcji do Dębicy z innych zakładów Goodyeara nie jest złym pomysłem.

Ewentualna transakcja sprzedaży może być jednak trudna do przeprowadzenia. Notowania spółki na giełdzie biją rekordy. Akcje kosztują po mniej więcej 115 zł. Daje to wycenę rynkową całej firmy na poziomie 1,6 mld zł, ponad dwa razy więcej niż wycena księgowa. Z dobrych notowań skorzystał prezes Dębicy, który w sierpniu sprzedał akcje za 4,7 mln zł.

— Jeden ze scenariuszy mówi o odkupieniu akcji spółki przez inwestorów finansowych, obecnych już w akcjonariacie. Kto jednak kupi tak drogo wycenianą spółkę? Nawet dla mniejszych inwestorów branżowych może być to za duży wydatek. A w branży na świecie nie jest najlepiej — dodaje Bartosz Ostafiński.

Sprzedaż spółki inwestorom finansowym grozi też zawirowaniami wyników operacyjnych —eksportująca około 70 proc. produkcji firma pewnie wypadnie z kanałów sprzedaży Goodyeara.