Wyszukiwarka ma szansę wyprzedzić główne stacje telewizyjne
Lider wyszukiwarek zarabia nad Wisłą krocie. Jego przychody rosną i będą rosły w dwucyfrowym tempie.
30 proc. — taki kawałek tortu reklamowego w internecie stanowi reklama w wyszukiwarkach. Do tego dochodzi rosnąca liczba firm płacących za pozycjonowanie i planowanie kampanii w wyszukiwarkach. A profity — koniec końców — idą głównie do jednej firmy. Efekt? Google, według informacji "PB", w zeszłym roku zanotował na polskim rynku niemal 700 mln zł przychodów. Oznacza to ponad 25-procentowy wzrost wobec 2009 r., kiedy właściciel najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki osiągnął w naszym kraju 540 mln zł przychodów.
Bez rabatów
— Nie doceniacie siły małych i średnich przedsiębiorstw —mówił kilka dni temu Artur Waliszewski, szef Google w Polsce, na jednej z branżowych konferencji.
To była jedna z jego odpowiedzi na pytanie o skalę przychodów wyszukiwarki w Polsce. Dla wszystkich z branży jedno jest pewne: tyle, co Google, z naszego rynku e-reklamy nie zgarnia nikt. Co więcej, przychody wyszukiwarki plasują ją na poziomie niejednej telewizji. Kanały lidera, czyli TVN, w 2009 r. miały 1,2 mld zł przychodów z reklamy. W zeszłym roku, jak szacuje ZenithOptimedia, rynek reklamy w telewizji urósł ledwie o 4 proc. przy rabatach sięgających 70 proc. Rynek reklamy internetowej rozwija się u nas nawet czterokrotnie szybciej. A to oznacza, że jeśli tendencja się utrzyma, za kilka lat Google ma szansę przebić przychody głównych stacji telewizyjnych. I wciąż nie będzie udzielać żadnych rabatów.
— Podobny potencjał komercyjny widzę w sieci głównie w Facebooku. Warto przy tym pamiętać, że mediaplannerzy nie zwiększają znacząco udziałów wyszukiwarek w kampaniach w stosunku do wydatków na cały internet. Wciąż jest to około 20- -30 proc. — przekonuje Jakub Potrzebowski, prezes ZenithOptimedia Group w Polsce.
Żegnajcie podatki
Nad Wisłą zyski Google, który według informacji "PB" jeszcze w 2005 r. miał ledwie kilka milionów złotych przychodów, napędzają więc nie tylko wielkie koncerny. Ponad połowa przychodów pochodzi z małych i średnich firm, nie korzystających z usług domów mediowych. To zwykle podmioty wydające na promowanie się w wynikach wyszukiwania 100 do 2000 zł rocznie. Takich klientów Google ma tysiące. Są też tacy jak amerykański Groupon, który w Polsce co miesiąc prowadzi w wyszukiwarce promocję wartą 1-2 mln zł, ale kampania nadzorowana jest przez centralę firmy w Stanach. Po co wydaje takie pieniądze? Bo to działa. Sam Groupon tylko w styczniu sprzedał Polakom ponad 200 tys. kuponów zniżkowych, co daje średnią ponad 6,5 tys. dziennie. A sam Google z większości przychodów osiąganych dzięki polskim klientom i tak podatki zapłaci w Irlandii, gdzie korzysta z większych ulg niż w Polsce.
Karol Jedliński
[email protected] % 22-333-99-21