Gorąco wokół ciepła w Opolu

Miasto dąży do zwiększenia kontroli na ciepłowniczym ECO. Niemiecki E.ON, drugi akcjonariusz, mówi o „rajdzie na spółkę”

Trwający od początku roku konflikt wokół ECO w Opolu, jednej z większych firm ciepłowniczych w kraju, nabrał charakteru sądowego. Sąd Okręgowy w Opolu postanowił zabezpieczyć powództwo spółki, która zaskarżyła uchwały walnego — uznał, że nowa rada nadzorcza ECO, powołana 16 lipca, nie może działać, a walne zgromadzenie, zwołane przez władze Opola na 30 lipca, nie może się odbyć.

Konflikt wokół ECO w Opolu wybuchł po zeszłorocznych wyborach samorządowych. Po jednej stronie są nowe władze miasta, a po drugiej — niemiecki akcjonariusz E.ON i popierająca go załoga.
Zobacz więcej

KTO PORZĄDZI CIEPŁEM:

Konflikt wokół ECO w Opolu wybuchł po zeszłorocznych wyborach samorządowych. Po jednej stronie są nowe władze miasta, a po drugiej — niemiecki akcjonariusz E.ON i popierająca go załoga. SŁAWOMIR MIELNIK-EDYTOR

— Decyzja sądu daje wiarę w państwo prawa, a ponadto — mam nadzieję — ostudzi nieco emocje i umożliwi nam nawiązanie dialogu z władzami miasta — mówi Mariusz Majkut, przedstawiciel koncernu E.ON, kontrolującego 45,7 proc. akcji ECO. Wygląda na to, że konflikt jeszcze potrwa.

Miasto nadal myśli o walnym

— Liczyliśmy się z tym, że sąd tak postąpi, bo sprawa jest precedensowa i potrzebny jest namysł. Myślę, że walne i tak będzie mogło się odbyć, choć nie będą możliwe zmiany w radzie nadzorczej — mówi Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola, wybrany w zeszłorocznych wyborach samorządowych. Arkadiusz Wiśniewski reprezentuje miasto, które kontroluje, wraz z gminami, ponad 54 proc. kapitału ECO. Po wyborach samorządowych samorząd wstrzymał prywatyzację firmy i podjął starania o „znormalizowanie kontaktów z zarządem ECO”, jak ujmuje to Arkadiusz Wiśniewski.

— Miasto, czyli de facto mieszkańcy, jest większościowym akcjonariuszem ECO, a nie ma normalnego kontaktu z zarządem — uważa prezydent Opola. Zdaniem miasta, prezes Wiesław Chmielowicz (na stanowisku od 17 lat) faworyzuje mniejszościowego akcjonariusza. Urzędnicy zarzucają prezesowi m.in. to, że w ekspresowym tempie wyraził zgodę na przeniesienie przez koncern części akcji ECO do szczecińskiej spółki zależnej. Stąd próby wymiany rady nadzorczej i zablokowania nominacji trzech przedstawicieli pracowników (załoga otwarcie popiera obecnego prezesa). Na razie do akcji wkroczył sąd, ale można przypuszczać, że krytyka ze strony głównego akcjonariusza oznacza, że dni prezesa na tym stanowisku są policzone. — Spór nie dotyczy personaliów, tylko władztwa nad spółką — zapewnia Arkadiusz Wiśniewski. Inaczej widzi to E.ON.

Personalia w grze

„Wypowiedzi miasta wyczerpują wszelkie znamiona rajdu na spółkę. Miastu chodzi w rzeczywistości jedynie o postulat zmian personalnych w zarządzie spółki” — głosi oficjalny komunikat E.ON.

Opolska prasa już od dawna donosi, że fotel prezesa ECO marzy się Januszowi Kowalskiemu, wiceprezydentowi miasta i byłemu doradcy ds. bezpieczeństwa energetycznego w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. O obecnym zarządzie ECO niemiecki akcjonariusz ma znakomitą opinię.

— Nawet go podziwiam. W Opolu, gdzie mieszka 100 tys. ludzi, wyniki są lepsze od wyników spółki E.ON w 400-tysięcznym Szczecinie — zauważa Mariusz Majkut. Brak zgody między akcjonariuszami widoczny jest, gdy mowa o strategii ECO. E.ON twierdzi, że mimo wielokrotnych prób nie miał okazji porozmawiać o tym z miastem.

— Zależy nam na dialogu i określeniu priorytetów rozwoju ECO. Firma powinna kontynuować dotychczasową strategię, czyli inwestować m.in. poza Opolem. Dotychczas dawało to znakomite efekty biznesowe, ale też korzyści dla Opola. Wprawdzie tylko 17 proc. przychodów spółki pochodzi ze sprzedaży ciepła w mieście, ale to właśnie tu jest połowa miejsc pracy i tu trafiają podatki oraz część dywidendy — mówi Mariusz Majkut.

Zbliżenie z PGE?

Prezydent Opola widzi ECO raczej we własnym mieście, wydające pieniądze na inicjatywy opolskie. Poza tym za priorytet uważa ułożenie współpracy z PGE, największą firmą energetyczną w kraju.

— To kwestia, która od dawna wisi nad firmą i nie zniknie — uważa Arkadiusz Wiśniewski. Chodzi o rozbudowę należącej do PGE elektrowni Opole. Trwa budowa gigantycznego bloku węglowego (1000 MW), który oprócz prądu będzie też produkował ciepło odpadowe. Miasto widzi w tym cieple sposób na zapewnienie mieszkańcom tańszego ogrzewania. Bo ECO — zdaniem miasta — osiąga wyjątkowe zyski głównie dzięki utrzymywaniu wysokich cen ciepła. Co na to zarząd? Pod koniec czerwca ECO zawarło z PGE porozumienie i bada możliwości współpracy. E.ON woli poczekać z oceną.

— Możliwość współpracy z PGE zostanie określona w analizach, które pokażą opłacalność ewentualnej budowy rurociągu pomiędzy Elektrownią Opole a siecią miejską — twierdzi Mariusz Majkut.

Sama PGE, według nieoficjalnych informacji, jest zainteresowana współpracą i czeka na rozwój wypadków. — W obszarze naszego zainteresowania jest m.in. branża ciepłownicza, która powinna rozwijać się w sposób racjonalny i zrównoważony. Potencjalnie nie wykluczamy nabywania aktywów w tym sektorze — mówił niedawno Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE. ECO to łakomy kąsek. Firma świadczy usługi na terenie dziesięciu województw, a jej strategia zakłada wzrost przychodów do 500 mln zł w 2016 r. W 2013 r. było to 492 mln zł, co przełożyło się na 40,1 mln zł zysku netto. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu