Gorączka zapisów i szybki zysk

Kamil Zatoński
01-09-2004, 00:00

Emisja PKO BP może wywołać run na akcje giganta i równie szybką realizację zysków po jego debiucie na GPW — uważają analitycy.

Oferta publiczna największego polskiego banku detalicznego zbliża się wielkimi krokami. Jacek Socha, szef resortu skarbu, zapowiedział, że w transzy indywidualnej zaoferowana zostanie nawet jedna czwarta z 30 proc. akcji banku. A to oznacza, że do drobnych graczy może trafić pakiet wart nawet 1,5 mld zł.

— Oferowana podaż nie powinna stanowić problemu dla rynku, co pokazały poprzednie duże prywatyzacje, wsparte kampanią reklamową. Dodatkową zachętą mogą być oferty kredytowe na zakup akcji banku — uważa Jarosław Lis, analityk SEB TFI.

Jego zdaniem, można oczekiwać wysokich stóp redukcji w przydziale walorów PKO BP. Dlaczego?

— Głównie z powodu stosunkowo niewielkiej oferty dla inwestorów instytucjonalnych, których popyt na pewno nie zostanie zaspokojony. Udział nowicjusza w WIG20 będzie wynosił około 10 proc., co będzie wiązać się z koniecznością doważania jego akcji w portfelach inwestorów instytucjonalnych — uważa analityk SEB TFI.

Czy to daje nadzieję na szybką zwyżkę kursu, którą część drobnych graczy może wykorzystać do realizacji zysków?

— Wydaje się, że w pierwszych dniach odbędzie się redystrybucja akcji od graczy indywidualnych do instytucjonalnych. Poprzednie tego typu emisje zazwyczaj aktywowały inwestorów, którzy składali spore zapisy. Właśnie z ich strony należy się spodziewać szybkiego pozbywania się papierów — uważa Dariusz Górski, analityk DB Securities.

Na jaki zarobek można liczyć?

— Jeżeli będą redukcje zapisów instytucji i będę one miały dużo mniej akcji PKO BP niż Pekao, to jako indywidualny inwestor pozbywałbym się papierów dopiero po dużym wzroście kursu, ale nigdy poniżej 5 proc. — uważa Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku.

Jarosław Lis ostrzega jednak przed hurraoptymizmem.

— Hamulcem silnego wzrostu kursu powinny być akcje pracownicze, które wejdą do obrotu, oraz 10-20-proc. dyskonto, jakie powinno zostać przyjęte w stosunku do banku, który z założenia ma pozostać narodowym — uważa analityk SEB TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gorączka zapisów i szybki zysk