Góral obiecuje potęgę

Mariusz Zielke
opublikowano: 2007-09-13 07:19

Adam Góral, skromny naukowiec i biznesmen, w trzy lata wyrósł na głównego rozdającego branży IT. Teraz zajmie tron „cesarza”.

Kiedy Comp Rzeszów (poprzednik Asseco), stosunkowo niewielka firma informatyczna z prowincji, wchodził w 2004 r. na GPW, nikt nie przypuszczał, że w trzy lata stanie się największą spółką z tego sektora w Polsce. Tymczasem Adam Góral, szef rzeszowskiej firmy, niegdyś skromny asystent uniwersytecki, nie tylko zbudował od zera potężną korporację, ale też zajmuje „cesarskie” miejsce na tronie głównego rozgrywającego branży — Ryszarda Krauzego.

Z polityką w tle

Potwierdziły się wczorajsze, nieoficjalne informacje warszawskiego wydania „PB” — Asseco chce kupić kontrolowany przez Ryszarda Krauzego pakiet akcji Prokomu i doprowadzić do fuzji obu spółek. W ciągu trzech kwartałów dwa organizmy zostaną scalone w jeden. Za walory Krauzego Asseco ma zapłacić 700 mln zł. To dużo, jednak patrząc na dokonania Górala, ta astronomiczna kwota może się szybko zwrócić.

Asseco ma wyłączność na negocjacje w sprawie nabycia akcji kontrolowanych przez Krauzego do końca września. Cena może się jeszcze zmienić. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, pakiety będą nabywane w ciągu 120 dni, aby uniknąć konieczności ogłoszenia wezwania na pozostałe papiery. Finansowanie transakcji ma kredytować bank inwestycyjny. Spółka będzie chciała spłacić kredyt z przyszłej emisji akcji, która ma zostać przeprowadzona po fuzji, czyli w 2008 r.

— Chcemy zakończyć fuzję do marca-kwietnia 2008 r. W Prokomie tkwią ogromne możliwości. Wiemy, jak je wykorzystać z korzyścią dla grupy Asseco — tłumaczy Adam Góral.

Jednak analitycy i inwestorzy giełdowi źle przyjęli plany Asseco. Spółka straciła ponad 17 proc. na wartości. Powód: zbyt wysoka — ich zdaniem — cena za walory Krauzego. 700 mln zł za nieco ponad 23-procentowy pakiet Prokomu to ponad 200 zł za akcję, podczas gdy na GPW można je kupić po 130 zł.

— Nie zgadzam się z analitykami, ale zdaję sobie sprawę, że cena jest wysoka. Możemy jeszcze podjąć negocjacje, choć jestem pewien, że grupa Asseco szybko odzyska zainwestowaną kwotę dzięki potencjałowi, jaki drzemie w Prokomie. Na tym się da zarobić — przekonuje Adam Góral.

Tłumaczy, że w negocjacjach nie chciał wykorzystywać sytuacji Prokomu i Ryszarda Krauzego. Przypomnijmy, że prokuratura chce postawić biznesmenowi zarzuty związane z tzw. aferą gruntową. Z drugiej strony Asseco obawia się, że jeśli nie kupi akcji od biznesmena, ten może sprzedać Prokom zagranicznemu inwestorowi, a wtedy także Asseco (Prokom kontroluje 25 proc. spółki) straci niezależność.

— Chcę pracować tylko dla polskiej firmy, dlatego obawiam się tej sytuacji. Jesteśmy na dobrej drodze, by zbudować dużą polską korporację o globalnym zasięgu działania. Na świecie rządzą korporacje, a tych w Polsce nie ma, więc nie bierzemy udziału w procesie decyzyjnym. Chcemy to zmienić — wyznaje Adam Góral.

Wysoka cena może też mieć inne źródło.

— To w dużej mierze dzięki Krauzemu Góral zbudował tak potężną firmę jak Asseco — bez możliwości fuzji z Softbankiem Asseco nie miałoby takich wyników i notowań. Trudno, żeby teraz Góral oczekiwał od Krauzego, by ten pozbywał się swojego pakietu za bezcen — mówi osoba zbliżona do obu biznesmenów.

Na cesarskim tronie

Ryszard Krauze na rynku był nazywany „cesarzem” ze względu na skalę i styl prowadzonego biznesu oraz ogromne wpływy w wielu środowiskach. Sprzedaż Prokomu Software oznacza całkowity odwrót od informatyki. Jeśli tak się stanie, Adam Góral będzie najważniejszą osobą w tej branży w Polsce. Udowodnił, że potrafi działać. Asseco, wchodząc na giełdę w 2004 r., chwaliło się niespełna 100 mln zł przychodów rocznie i 10 mln zł zysku netto. Dziś tylko w pierwszym półroczu 2007 r. osiągnęło 500 mln zł obrotów i 65 mln zł zysku netto.

Krok w dobrą stronę, choć zbyt kosztowny

234 zł za akcję Prokomu wydaje się za dużo. Ale połączenie obu spółek to właściwy kierunek — twierdzą analitycy.

Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK

- Projekt fuzji oceniam pozytywnie. Jeśli chodzi o cenę, to 234 zł za akcję jest zbyt wygórowane. Dlatego spodziewam się, że zostanie ona obniżona. Maksymalna cena, którą można by uzasadnić fundamentalnie i która zakładałaby też premię za przejęcie, to co najwyżej 200 zł. Każda wyższa propozycja może być odebrana negatywnie przez akcjonariuszy.

Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao

- Wczorajsze zachowanie inwestorów było reakcją na proponowaną strukturę połączenia, a nie na koncepcję fuzji. Cena zaproponowana przez Asseco wydaje się bardzo wysoka. Nasza ostatnia wycena Prokomu oscylowała wokół 150 zł. Jednak nie zawierała ona premii za przejęcie oraz nie uwzględniała ewentualnych efektów synergii. Ale mimo wszystko Asseco powinno zastanowić się nad negocjacją propozycji.

Rafał Salwa, niezależny analityk

- Przejęcie Prokomu przez Asseco to znaczący wydatek dla tej firmy i spore obciążenie finansowe. Dostrzegają to inwestorzy i stąd wczorajszy spadek kursu Asseco. Właśnie w krótkim terminie akcjonariusze tej spółki mogą odczuwać skutki planowanego przejęcia. Jednak trzeba przyznać, że to krok w dobrym kierunku, który powinien procentować w przyszłości.

Doktor, biznesmen i marzyciel

Ma wizję, dla obcych pracować nie chce, chce za to stworzyć wielką firmę — oto Adam Góral.

Kim jest nowy potentat informatycznego biznesu? Ma 51 lat. Współpracownicy mówią o nim, że jest skromny, spokojny, ale w sytuacjach kryzysowych stanowczy i wymagający. Wierzą w niego i pójdą za nim w ogień, a on docenia ich i potrafi nagradzać. Ma wizję, by stworzyć prawdziwie wielką międzynarodową korporację, ale z polskim trzonem i kapitałem. Na polską giełdę wprowadza spółki zagraniczne i tu chce osiągać największe sukcesy. Jak sam mówi, dla obcych pracować nie będzie — jeśli jakaś duża korporacja przejmie Asseco, zrezygnuje z prowadzenia spółki.

— To dzięki wspólnym marzeniom osiągamy sukcesy — kwituje Adam Góral.

Na razie udaje się nadspodziewanie dobrze. Wielu firmom w całej Europie odpowiada model biznesu Górala. Bo — jak mówią znawcy — nie ogranicza niezależności, szanuje kulturę obcych firm. Przejmowane spółki nie są wielkie, ale to nie żadne odpadki — każda ma dobre wyniki i rynek. Przejmując je, Asseco często wygrywa z kilkoma innymi potencjalnymi nabywcami.

Sam Góral w informatykę wszedł już na studiach. Skończył Akademię Ekonomiczną w Krakowie (kierunek cybernetyka ekonomiczna i informatyka), gdzie uzyskał doktorat. Od 1979 do 1990 r. był asystentem, a potem adiunktem w filii UMCS w Rzeszowie. W 1988 r. założył spółkę Jazcoop, w której zaczął tworzyć oprogramowanie dla bankowości spółdzielczej. Od 1991 r. jest współwłaścicielem Compu Rzeszów. Ta spółka później przejęła Jazcoop i zaczęła rozwijać produkty dla banków. W 1995 r. Góral został dyrektorem generalnym Compu Rzeszów. W 1999 r. po raz pierwszy spółka wdrożyła scentralizowaną wersję swojego systemu dla banków defBANK Pro. W 2004 r. z systemów firmy korzystało już 200 banków spółdzielczych i wiele banków komercyjnych (m.in. Lukas Bank). Już przy wejściu na GPW Compem zainteresował się Softbank (kupił pakiet akcji). Jednak wkrótce to ta warszawska firma została przejęta przez Comp, który zmienił się już w Asseco. Czy Prokom będzie następny, okaże się w ciągu miesiąca.

Mariusz Zielke, [email protected]