Górnictwo wciąż pozostaje uzależnione od polityki

Maria Trepińska
24-09-2001, 00:00

Górnictwo wciąż pozostaje uzależnione od polityki

Górnictwo węgla kamiennego jest i będzie pod wpływem wielkiej polityki. AWS ostro krytykowała dokonania poprzedników. Teraz koalicja SLD-UP z własnej perspektywy pokaże sytuację branży.

AWS prowadziła reformę górnictwa za gigantyczne pieniądze budżetu, czyli podatników. W ciągu trzech lat z publicznej kasy wydano ponad 4,9 mld zł. W przyszłorocznym budżecie ma znaleźć się około 1,2 mld zł m.in. na restrukturyzację zatrudnienia. Potem przyjdzie jeszcze czas na spłatę pożyczek zaciągniętych w Banku Światowym (około 300 mln USD, czyli 1,4 mld zł).

Niepokojąco przedstawiają się zobowiązania branży — wzrosły one w ciągu trzech lat o ponad 7 mld zł i przekraczają 20 mld zł.

Resort gospodarki odpowiedzialny za branżę jest szczególnie zadowolony z tego, że zostały stworzone takie instrumenty, jak górniczy pakiet socjalny. Zainteresowanie w pierwszym okresie odchodzeniem pracowników z kopalń przerosło oczekiwania. Górnicy chętnie korzystali z jednorazowych odpraw pieniężnych oraz pięcioletnich urlopów. Teraz w niektórych kopalniach brakuje pracowników dołowych.

Ingerencja polityków w zarządzanie branżą była i jest bardzo duża. WZA dla spółek węglowych jest minister gospodarki. Na specjalnych odprawach w Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego w Katowicach prezesi siedmiu spółek węglowych byli bezpośrednio rozliczani z wyników przez wiceministra, najpierw Jana Szlązaka, potem Andrzeja Karbownika. Decyzje kadrowe zapadały praktycznie jednoosobowo. AWS wymieniła prawie wszystkich prezesów spółek węglowych i szefa Węglokoksu. Należy oczekiwać, że jesienią znowu ruszy karuzela.

Fiaskiem zakończyła się próba powołania koncernów węglowych. Powstały kolejne projekty ich utworzenia, które trafiały najpierw na opór związków zawodowych, potem do kosza. Podobnie było z projektami prywatyzacji branży.

Najpierw dokument został opracowany przez firmę Pricewater-houseCoopers, a potem przez Ministerstwo Gospodarki. Plany prywatyzacji zostały także odłożone ad acta, po przedstawieniu Bankowi Światowemu, który uzależniał od tego przyznanie Polsce drugiej transzy kredytu.

Wszystko wskazuje na to, że zostały poprawione wyniki spółek węglowych, ale sytuacja ekonomiczna branży jest jeszcze daleka od stabilnej. Po przejęciu władzy przez koalicję SLD-UP zagrożeniem dla kontynuacji reformy górnictwa mogą być sterowane strajki.

Okiem eksperta

Jan Macieja

PAN

W czerwcu 1998 r. rząd koalicji AWS-UW przyjął program reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce na lata 1998-2002. Załamał się on już w 1999 r. i wprowadzono jego korektę w grudniu.

Trzeba przyznać, iż w reformowaniu branży osiągnięto wiele sukcesów w dochodzeniu do konkurencyjności polskiego węgla na rynku krajowym. Zmniejszono zdolności wydobywcze o 26,2 mln ton w stosunku rocznym. Na koniec 2000 r. zatrudnienie osiągnęło poziom 155 tys. osób, co oznacza, że w ciągu trzech lat zmniejszyło się o 88 tys., czyli o 36 proc. Nastąpiła redukcja jednostkowego kosztu wydobycia węgla. Osiągnięto też dodatni wynik na sprzedaży węgla. Postęp jest ogromny, gdyż jeszcze w 1998 r. na każdej tonie sprzedanego węgla tracono 22,6 zł.

W pierwszej połowie 2001 r. zanotowano dalsze sukcesy, ale niestety również porażki. Załamanie się skorygowanego programu redukcji zatrudnienia jest podstawowym objawem słabości mechanizmów reform. Eksport węgla jest i będzie nieefektywny. Reforma z lat 1998-2000 nie wprowadziła górnictwa na ścieżkę prywatyzacji, która zapobiegłaby przepływowi pieniędzy z dobrych do złych kopalń. Redukcji zatrudnienia towarzyszyło utworzenie tylko 3 tys. miejsc pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Górnictwo wciąż pozostaje uzależnione od polityki