Górnicy spychani przez policję i otaczani policyjnymi kordonami usiłują się z nich wydostać; dochodzi do rękoczynów. Policja skierowała przed Sejm dodatkowe siły, prowadzi protestujących w kierunku Torwaru, gdzie stoją autokary, którymi przyjechali do stolicy.
"Nie ruszymy się stąd do jutra" - powiedział PAP Włodzimierz z Olkusza. Janusz G. dodaje: "Przez 22 lata pracowałem po 7 godzin dziennie pod ziemią, gdzie zawartość tlenu jest dwa razy mniejsza niż na powierzchni. Gdybym musiał pracować według nowego systemu, nie dożyłbym emerytury".
Górnicy atakowali także policyjne "więźniarki", by, jak mówili, odbić z rąk policji zatrzymanych protestujących. Rzucali kamieniami i petardami.