W kraju brakuje rąk do pracy, a do Jastrzębskiej
Spółki Węglowej ustawia się kolejka.
Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), która skupia pięć kopalni, ogłosiła nabór pracowników. Do końca roku chce ich zatrudnić 1500. Ustawiła się długa kolejka chętnych.
— Wpłynęło 15 358 podań o pracę od 7191 osób — ujawnia Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik JSW.
To oznacza, że jedna osoba stara się o posadę w kilku kopalniach. Najwięcej podań wpłynęło do kopalni Zofiówka (3612) i Pniówek (3538).
JSW jest najlepszym pracodawcą w branży. Średnia płaca przekracza 4,4 tys. zł brutto. W ubiegłym roku górnicy dostali tzw. nagrodę z zysku, ponad 900 zł na osobę. Magnesem jest też zapowiadana prywatyzacja spółki poprzez giełdę. 15 proc. akcji trafi do załogi (10-30 tys. zł na głowę).
JSW nie ma wyjścia. Załogi kopalni się starzeją i wiele osób w najbliższym czasie przejdzie na emerytury. Jednak nową posadę nie będzie łatwo dostać: potrzebne są nie tylko kwalifikacje, ale też zaliczenie testów psychologicznych.
Kolejka ustawiła się też do pracy w zarządzie JSW. 18- -19 maja rada nadzorcza przeprowadzi przesłuchania. O fotel szefa walczą: Jarosław Zagórowski, p.o. prezes, Krzysztof Tytko i Krzysztof Ogiegło. Załoga już wybrała przedstawiciela do zarządu. Ponownie został nim Marian Ślęzak.