Specjaliści są zgodni — przez dwa lata nastąpiła kumulacja złego prawa.
We wszelkich rankingach głównych barier dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce zawsze pierwsze miejsca okupują kiepskie prawo oraz niewydolność wymiaru sprawiedliwości. Jakie jest nasze prawo? Pełne bubli i luk, tworzone bez wizji i analizy skutków, zbyt często zmieniane, niejasne, zagmatwane, nieprzyjazne dla przedsiębiorców. Słowem — byle jakie. Oczywiście temu nie jest winien wyłącznie rząd Leszka Millera. Jednak w czasie jego kadencji doszło do kumulacji złego prawa i znacznego pogorszenia jego stosowania.
Prawodawcza działalność rządu premiera Leszka Millera ogranicza się w zasadzie do przepisywania unijnych dyrektyw w polskich ustawach. Niechlubnym wyjątkiem od tej reguły była twórczość Grzegorza Kołodki, byłego ministra finansów, który zaskoczył kontrowersyjnymi pomysłami wprowadzenia tzw. abolicji podatkowej oraz powszechnych deklaracji majątkowych. Zadziwiające, że poparł go rząd, a parlament uchwalił te przepisy. Dzięki prezydentowi sprawą zajął się jednak Trybunał Konstytucyjny, który wyrzucił do kosza niekonstytucyjne pomysły ekstrawaganckiego ministra.
Cieniem na tworzeniu prawa przez obecny rząd kładzie się też koncepcja autowiniet oraz ustawa o biopaliwach. Dobrze, że oba pomysły zostały zablokowane. A jak należy ocenić rozszerzenie kompetencji wywiadu skarbowego i nadanie mu większych uprawnień niż przysługują policji? Państwo w ten sposób uznaje przedsiębiorców za bandytów, których należy dowolnie, bez zgody sądu, podsłuchiwać, inwigilować i wsadzać do paki.
Dodając do tego zatkane sądy, w których nie można dochodzić sprawiedliwości, mamy obraz nędzy i rozpaczy. Dobrze, że rząd wreszcie zdał sobie sprawę z tragicznej sytuacji i zaczął słuchać głosu przedsiębiorców. Padły deklaracje obniżenia podatków, wprowadzenia wolności gospodarczej, ograniczenia wszechwładzy urzędników. Oby znowu nie skończyło się na mydleniu oczu. Na razie dwója. Musimy mieć nadzieję, że będzie lepiej.
I właśnie teraz przedsiębiorcy powiedzieli dość. Rząd nareszcie zaczął słuchać.