Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski powiedział we wtorek w radiu Zet, że żałuje, iż Kazimierz Marcinkiewicz nie wszedł do rządu. Jego zdaniem, kompetencje b. premiera "byłyby w sposób istotny spożytkowane w rządzie".
Premier Jarosław Kaczyński powiedział we wtorek w radiowych "Sygnałach Dnia", że Kazimierz Marcinkiewicz nie będzie członkiem jego rządu. "To była całkowicie jego decyzja" - dodał. Pytany, czy sprawa jest przesądzona odparł: "przynajmniej jeśli chodzi o najbliższe miesiące - to tak".
B. premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział we wtorek w Radiu Zet, że rozważa możliwość "wejścia do ważnej spółki". Nie chciał jednak powiedzieć, czy chodzi o stanowisko szefa PKN Orlen. Dodał, że nie zamierza rozstać się z polityką. Nie zamierza wstąpić do PO.
Gosiewski podkreślił, że Kazimierz Marcinkiewicz był zainteresowany funkcją wicepremiera ds. gospodarczych, która jest sprawowana przez Zytę Gilowską. "Trudno tworzyć w rządzie dwóch wicepremierów ds. gospodarczych" - zaznaczył.
Minister dodał, że wicepremierzy mają pewne zadania. "Pan Marcinkiewicz był zainteresowany konkretną grupą zadań, która w rządzie jest wypełniana przez panią Zytę Gilowską" - mówił. "Pani Gilowska jest ministrem finansów oraz jest koordynatorem jako wicepremier resortów gospodarczych" - mówił.
Jak dodał, "nie było żadnych przesłanek, aby panią Gilowską tej funkcji pozbawiać".
Gosiewski poinformował, że nie była jeszcze szczegółowo omawiana sprawa, w której spółce mógłby pracować Marcinkiewicz. Ale, jak mówił, "sądzę, że ma takie kwalifikacje, że w każdej ze spółek poradziłby sobie".
Pytany o PZU, zaznaczył, że akurat PZU jest to specyficzna spółka ubezpieczeniowa. "Natomiast sądzę, że można znaleźć takie rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla pana Kazimierza Marcinkiewicza
"Sądzę, że w każdej z dużych spółek - znając doświadczenie pana Marcinkiewicza - byłby osobą, która by dobrze kierowała tą spółką" - dodał.
(PAP)