Najważniejszą informacją, która została ogłoszona w ubiegłym tygodniu, była inflacja za styczeń. Wyniosła ona 0,4 proc. r/r i była niższa niż prognoza Ministerstwa Finansów, które zwyczajowo należy do największych optymistów jeśli chodzi o szacunki wskaźnika cen. Choć GUS, publikując informację o cenach w styczniu, zastrzegł, że może jeszcze dojść do korekty danych. I zapewne do niej dojdzie, zważywszy że w styczniu ma miejsce zmiana koszyka dóbr i usług na podstawie którego liczony jest wskaźnik CPI. Korekta ta nie powinna jednak przekroczyć 0,2 pkt proc.
Wyraźnie widać w strukturze styczniowej inflacji utrzymujący się spadek cen odzieży i obuwia — o 1,4 proc. r/r — i bardzo słabą dynamikę cen wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego — wzrost o 0,8 proc. r/r. Tendencje te nieprzerwanie widoczne są od początku 2000 r. Pokazują one, że utrzymujący się na tych rynkach umiarkowany popyt konsumpcyjny nie jest wstanie zagrozić stabilności cen.
Również ceny pozostałych składników koszyka konsumpcyjnego, które w mniejszym stopniu są zależne od czynników popytowych, a w większym od szoków podażowych czy monopolistycznej pozycji dostawców, nie stwarzają poważniejszych zagrożeń inflacyjnych. Ceny żywności w dalszym ciągu silnie spadają, zaś koszty użytkowania mieszkania i nośników energii rosną coraz wolniej. W tej sytuacji jedynym elementem, który może spowodować w najbliższym czasie wzrost wskaźnika CPI, pozostają ceny paliw, jednak efekt ten nie powinien być trwały.
Nie zanosi się również, by na wzrost inflacji mógł silnie wpłynąć szybszy niż oczekiwano wzrost cen producentów. W styczniu były one wyższe niż rok wcześniej o 2,5 proc. Szybciej niż oczekiwano rosły co prawda ceny przetwórstwa przemysłowego — o 1,9 proc. r/r — była to jednak głównie pochodna wzrostu cen ropy, który przełożył się na silny wzrost cen produkcji koksu i produktów rafinacji ropy naftowej.
Powyższe dane — podobnie jak powolny wzrost produkcji przemysłowej w styczniu o 4,2 proc. r/r — pokazują, że w najbliższych miesiącach nie można liczyć na szybsze odbicie w gospodarce. Do podobnych wniosków prowadzi również bliższe przyjrzenie się strukturze produkcji przemysłowej — dynamika produkcji przetwórstwa przemysłowego wyniosła w styczniu 4,7 proc. r/r — czy opublikowane w piątek dane o koniunkturze w sektorze przedsiębiorstw. Choć te ostatnie pokazały wzrost w budownictwie i przetwórstwie przemysłowym i niewielki spadek w handlu detalicznym, to miały charakter sezonowy. Spojrzenie na różnicę między danymi z lutego a danymi sprzed roku pokazuje, że obecnie mamy do czynienia raczej ze stabilizacją niż poprawą wskaźników koniunktury. W przypadku przetwórstwa przemysłowego już w grudniu doszło do zatrzymania tendencji wzrostowej wskaźnika koniunktury. Zaś w przypadku handlu detalicznego i budownictwa odpowiednio w lutym i w styczniu doszło do odwrócenia tendencji wzrostowej tych wskaźników. W tej sytuacji i wobec wysokiego wzrostu bezrobocia w styczniu nieunikniona jest kolejna, 25-pkt redukcja stóp procentowych na spotkaniu RPP, które odbędzie się w tym tygodniu.