GPW: Banki oszczędzają na wypłacie dywidendy
Tylko siedem z szesnastu banków notowanych na giełdzie zdecydowało o wypłacie w tym roku dywidendy z ubiegłorocznego zysku. Dywidenda nie będzie duża i nic nie zapowiada, by w najbliższej przyszłości coś się zmieniło. Nie ma sensu więc inwestować w akcje banków tylko dla premii z zysku — uważają analitycy.
Z największych notowanych na warszawskiej giełdzie banków tylko dwa — BIG BG i Pekao SA — nie zdecydowały o wypłacie premii z ubiegłorocznego zysku. W BIG BG powodem był słaby wynik finansowy. Pekao SA, na mocy umowy ze Skarbem Państwa, wypracowany zysk do końca 2000 r. miał przeznaczać na fundusze własne.
— W przyszłym roku być może nasi udziałowcy otrzymają pierwszą dywidendę. Przestanie bowiem już obowiązywać umowa ze Skarbem Państwa — mówi Sebastian Łuczak, rzecznik Pekao SA.
Powyżej rynku
Największą część zysku, bo około 52 proc., zdecydował się wypłacić udziałowcom Bank Handlowy. Jednak na akcje wypadnie tylko po 1 zł. Wyżej, bo po 5 zł na papier wypłaci BRE Bank i Bank Przemysłowo-Handlowy. Instytucje te wydadzą na premie po około 30 proc. z zysku, podobnie jak PBK, który na akcje przeznaczył po 3 zł.
— BHW, PBK, BPH mają zbyt duży udział kapitałów własnych w pasywach, co nie sprzyja uzyskaniu wysokiej rentowności. Wypłata dywidendy w proponowanej wysokości poprawi im wskaźniki — mówi Marcin Materna, analityk DM BIG BG.
Dodaje, że choć polskie banki nie rozpieszczają udziałowców, to większość z nich prowadzi stabilną politykę dywidend.
— Co roku WBK i BSK płacą akcjonariuszom w postaci premii około 20 proc. zysku, PBK — 25 do 30 proc., a BRE 30 proc. — tłumaczy Marcin Materna.
W jego opinii akcjonariusze dużych polskich banków są uprzywilejowani w stosunku do właścicieli większości spółek z innych branż. Zgadzają się z nim inni obserwatorzy rynku, choć przyznają, że dywidendę wypłacaną przez banki należy uznać za symboliczną.
Niska rentowność
Papiery BRE Banku mają najwyższy współczynnik YLD, czyli udział ostatniej dywidendy w bieżącej wartości akcji. Przekracza on 4 proc. Dla walorów pozostałych banków jest on zdecydowanie słabszy. W Europie Zachodniej bywa, że YLD jest wyższy od średniego oprocentowania lokat.
— Dywidenda płacona przez nasze banki jest symboliczna. YLD nie zbliża się do rentowności papierów dłużnych — mówi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM.
Dodaje, że aby zysk z dywidendy był zbliżony do rentowności obligacji, banki musiałyby przeznaczać na premię cały dochód.
— Wysoka dywidenda jest na świecie płacona przez banki, które już osiągnęły maksymalny stopień rozwoju i nie mają pomysłów na nowe inwestycje — mówi Jacek Lichota, doradca inwestycyjny ING BSK.
Trzeba poczekać
W jego opinii polscy inwestorzy na takie stadium rozwoju instytucji finansowych będą musieli poczekać jeszcze przynajmniej kilka lat. Dywidenda nie może być więc jedynym celem przy podejmowaniu decyzji o inwestycji w akcje banków.
— W Polsce będzie można zarobić głównie na wzroście kursów banków — twierdzi Jacek Lichota.
Przez najbliższe lata banki zdecydowaną większość zysków będą przeznaczać na powiększanie funduszy własnych.
— Banki muszą rozwijać systemy informatyczne, sieci placówek oraz nowe produkty. Ich potrzeby finansowe są często wyższe niż dochody. Jeśli nie chcą się finansować poprzez emisje akcji, muszą przeznaczać na ten cel zysk — twierdzi Sławomir Gajewski.
Za zatrzymaniem zysku w spółce przemawia także konieczność utrzymania współczynnika wypłacalności na odpowiednim poziomie. Dlatego banki, które miały słabszy rok — np. BIG BG czy Bank Ochrony Środowiska — musiały dochód zatrzymać w spółce. Był to podstawowy warunek dalszego rozwoju i zachowania współczynnika adekwatności kapitałowej przynajmniej na minimalnym poziomie.
— Z dywidendy zrezygnowały też niektóre banki średniej wielkości. Przykładem jest LG Petro Bank, który bardzo szybko się rozwija i nawet nieduża część wypłaconych przez niego pieniędzy w formie dywidendy mogłaby zaważyć na inwestycjach, a tym samym na wynikach — mówi Marcin Materna.
Polityka, którą kierują się banki przy okazji podejmowania decyzji o dywidendzie, zależy od inwestorów strategicznych. To oni bowiem zabierają największą część premii. W tym roku z 501,6 mln zł przeznaczonych przez siedem banków na wypłatę akcjonariuszom, aż 331,4 mln zł, czyli mniej więcej 66 proc., trafi na konta ich partnerów zagranicznych.