Warszawska giełda ma szansę na zakończenie tygodnia wzrostem. Warunkiem jest poprawa nastrojów na giełdach europejskich, które w czwartek, po kiepskim otwarciu na parkietach za oceanem, zanotowały zwiększoną podaż papierów.
Niepokojącym dla rynków sygnałem była deklaracja ministra obrony USA Donalda Rumsfelda, że armia amerykańska zgromadziła już w rejonie Zatoki Perskiej wystarczające siły i jest gotowa do rozpoczęcia inwazji na Irak. Jeśli znów odżyją obawy wybuchu wojny, inwestorzy mogą pozbywać się papierów.
Sesja na warszawskiej giełdzie może zacząć się od spadku indeksów z powodu zwiększonej podaży drożejących w czwartek w ostatniej fazie notowań blue chipów. Dalszy przebieg notowań zależy od nastrojów panujących na giełdach europejskich. O 14.30 podany zostanie wskaźnik inflacji w USA. Wczoraj dane makro ze Stanów mocno zachwiały indeksami europejskich rynków.
Ciekawie zapowiadają się notowania Getinu. Akcje kontrolowanej przez Leszka Czarneckiego spółki wyraźnie taniały na zamknięciu wczorajszych notowań. Przez kilka poprzednich sesji mocno drożały w związku z informacjami o planach największego akcjonariusza przekształcenia jej w spółkę stricte finansową. Jak powiedział ‘Pulsowi Biznesu’ Czarnecki, w jego planach jest udział w prywatyzacji PKO BP lub BGŻ.
MD