GPW: Brak podaży wystarczy do bicia rekordów

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-12-27 17:10

Pierwsza sesja po świętach przyniosła kolejne rekordy na warszawskiej giełdzie, chociaż ochota do handlu akcjami nie wzrosła. Obroty na akcjach spółek tworzących WIG20 podsumowano na 309 mln zł, co jest wartością śmiesznie małą. Do poprawienia szczytów hossy wystarczyło już samo to, że nie było chętnych do sprzedaży akcji. W takiej sytuacji rynek jest skazany na wzrost.

Pierwsza sesja po świętach przyniosła kolejne rekordy na warszawskiej giełdzie, chociaż ochota do handlu akcjami nie wzrosła. Obroty na akcjach spółek tworzących WIG20 podsumowano na 309 mln zł, co jest wartością śmiesznie małą. Do poprawienia szczytów hossy wystarczyło już samo to, że nie było chętnych do sprzedaży akcji. W takiej sytuacji rynek jest skazany na wzrost.

Na zamknięciu wartość WIG20 wywindowano do 2699,07 pkt, czyli 1,38 proc. wyżej niż w piątek. WIG pierwszy raz w historii przekroczył barierę 36 tys. pkt kończąc ostatecznie dzień 68,5 pkt wyżej. Obydwa indeksy poprawiły rekordy wszech czasów po raz drugi z rzędu. Jeszcze lepiej radzi sobie indeks spółek średniej kapitalizacji. MIDWIG poprawił historyczne maksimum już szósty kolejny raz finiszując na poziomie 2193,41 pkt.

Aktywność handlujących była dokładnie taka sama jak na ostatniej sesji przed Świętami. Duzi inwestorzy nie przerywają okresu świątecznej kanikuły, bo i nie ma po temu specjalnych powodów. Wszystko układa się po ich myśli – giełdy zachodnioeuropejskie oraz po drugiej stronie Atlantyku także doświadczają tradycyjnego zjawiska „window dressing”, czemu sprzyja spadek ceny ropy naftowej. Z dużym prawdopodobieństwem można obstawiać, że scenariusz na trzy ostatnie sesje tego roku nie będzie wiele odbiegać od zrealizowanego we wtorek. Zarządzający aktywami w funduszach zrobią wszystko by zapewnić sobie wysokie roczne premie.

Największej wartości obroty 60 mln zł zanotowano na akcjach Telekomunikacji Polskiej, które nie zmieniły wartości. Po około 50 mln zł do puli wrzuciły PKN Orlen i PKO BP, których akcje zyskały na wartości odpowiednio 1,5 i 0,7 proc. Płocka rafineria poinformowała o podpisaniu z 11 bankami umowy kredytów wielowalutowych w wysokości 1 mld euro, przeznaczonych na spłatę istniejącego zadłużenia walutowego oraz finansowanie działalności spółki.

Najmocniej o ponad 3,8 proc. podrożały walory KGHM poprawiając tym samym historyczny szczyt. Od wtorku wyznacza go pułap 62,9 zł. Obroty towarzyszące zwyżce były jednak skromne, raptem 13,4 mln zł. Windowaniu kursu kombinatu nie przeszkadzają przedświąteczne trzy dni spadków ceny miedzi w Londynie. Mocno w górę poszedł też kurs BRE Banku, choć czterech menadżerów spółki sprzedało łącznie 18 tys. akcji, które otrzymali w ramach programu opcji menadżerskich.

Historyczny rekord poprawiło też Echo Investment kończąc sesję na poziomie 157 zł. Dla pełnej jasności obrazu dodajmy, że w akcjonariacie dewelopera ujawnionych jest dwóch inwestorów finansowych – OFE PZU Złota Jesień i PTE Commercial Union, które dysponują akcjami stanowiącymi ponad 5-proc. udział w kapitale i głosach na WZA.

Do czerwoności rozgrzane są notowania spekulacyjnych spółek ostatnich tygodni, jak Capital Partners, FON, Próchnik czy Lubawa. Tu można już mówić o istnym szale zakupów, owczym pędzie skoro obroty przekroczyły wartości 12-15 mln zł, czyli kosmiczne jak na te spółki.

Oprócz FON-a, w czołówce drożejących papierów znalazła się też inna spółka kojarzona z rodziną Mzyków, czyli Alpras. Kurs urósł o 25 proc. lecz przy nieporównywalnie mniejszych obrotach 1,8 mln zł. Najmocniej, prawie 8 proc. stracił kurs Elektrimu (więcej w dzisiejszym „PB”: Wiedeńska żonglerka PTC). AS